Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Klątwa nieśmiertelności – recenzja filmu „Wywiad z wampirem”

W 1976 roku amerykańska pisarka Ann Rice zadebiutowała powieścią pod tytułem „Wywiad z Wampirem”, która z miejsca stała się bestsellerem, docierając do dziesiątków tysięcy czytelników. U źródeł tego fenomenu stał przedstawiony w książce, zupełnie nowy wizerunek wampira, bardzo odbiegający od tego, który dominował wcześniej w ludowych podaniach oraz kulturze masowej. Z upadłych, drapieżnych i przesiąkniętych złem istot, na kartach „Wywiadu z Wampirem” przeistoczyły się w nie mniej krwiożercze, ale zarazem uczuciowe stworzenia, targane namiętnościami oraz moralnymi rozterkami.

Niemal dwadzieścia lat po publikacji rzeczonej książki, do kin trafiła jej ekranizacja. Zadanie, jakie postawił przed sobą reżyser, nie należało do łatwych, a dodatkowe utrudnienie stanowił fakt, iż dla miłośników wampirów powieść Rice zdążyła urosnąć do rangi kultowej. Neil Jordan stanął jednak na wysokości zadania. Pod koniec 1994 roku zaprezentował film, który nie tylko zaspokoił oczekiwania jej fanów, ale i szybko został zasypany nominacjami do najważniejszych międzynarodowych nagród.

Akcja filmu rozpoczyna się w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, w Los Angeles. Młody dziennikarz radia

KFRC FM, Daniel Malloy, przeprowadza cykl wywiadów z intrygującymi osobami. Pewnego razu jego wybór pada na Louisa de Pointe’a du Lac. Malloy szybko przekonuje się, że nie ma do czynienia ze zwyczajnym rozmówcą. Louis jest wampirem, a jego drugie życie rozpoczęło się przed dwoma wiekami – w 1791

roku, gdy jako 24-latek stracił żonę i nienarodzone dziecko. Zrozpaczonemu wdowcowi z pomocą przychodzi jednak wampir Lestat, oferując nieśmiertelność i zarazem uwolnienie od wszelkich dotychczasowych cierpień. Louis przyjmuje propozycję. Już niedługo przekona się jednak, iż bycie wampirem, związana z tym nieśmiertelność i konieczność mordowania innych stworzeń, jest w istocie straszliwą klątwą.

Scenariusz filmu jest tak naprawdę rozbudowaną retrospekcją Louisa, w której przedstawia on najważniejsze wydarzenia ze swojego długiego, bo ciągnącego się od niemal dwustu lat, wampirycznego żywota. To właśnie główny

bohater stał się jednym z czołowych atutów produkcji. Jest bohaterem z krwi i kości, przejmującym i wiarygodnym, zaś wcielający się tę rolę Brad Pitt, wspiął się na wyżyny aktorskiego kunsztu. Intrygującą, zapadającą w pamięć postacią, jest także Lestat, który wprowadził go w wampiryzm. Odtwórca tej roli, Tom Cruise, fenomenalnie zagrał okrutnego i bezwzględnego wampira-arystokratę. Nawet dziś, niemal dwadzieścia lat po premierze filmu, nie brakuje opinii, że była to najlepsza rola w dotychczasowej karierze tego aktora. Wreszcie, niesamowite wrażenie robi Kirsten Dunst, wcielająca się w Klaudię – młodziutką, kapryśną wampirzycę, równie uroczą, co okrutną.

Wśród odtwórców ról drugoplanowych wybijają się natomiast Antonio Banderas, który nad wyraz przekonująco wcielił się w postać Armanda, jak również Christian Slater, czyli filmowy Malloy. Jednak pełnowartościowi, intrygujący bohaterowie, to nie jedyne zalety scenariusza. Należą do nich także pojedyncze sceny, niekiedy same w sobie stanowiące małe dzieła sztuki. Do miana kultowej urosła ta, w teatrze, gdzie wampiry ku uciesze

nie-wampirycznej widowni posilają się krwią młodej, bogu ducha winnej dziewczyny, w której paradoks całej sytuacji zostaje skwitowany przez postać Klaudii. Z Klaudią także wiąże się inna, zapadająca w pamięć scena – mowa o chwili odnalezienia dziewczynki przez Louisa, gdy ta, płacząc, tuli się do gnijących zwłok własnej matki. Podobnych, poruszających bądź szokujących obrazów jest w „Wywiadzie z wampirem” znacznie więcej. W dużej mierze właśnie dzięki nim film Neila Jordana nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze przez długi czas po obejrzeniu.

Chociaż ekranizacja powieści Rice jest historią o wampirach, to w dużej mierze porusza także problemy właściwe rzeczywistym, otaczającym nas realiom. Film pokazuje dobitnie, iż nieśmiertelność, tak upragniona przez człowieka, wcale nie musi być jedynie błogosławieństwem, a wręcz przeciwnie: może stać się przekleństwem, brzemieniem, którego ciężar staje się z czasem coraz trudniejszy do zniesienia. Pośrednio zostaje więc zadane pytanie – czy istnieje coś, dla czego warto rezygnować ze swojego człowieczeństwa? Człowieczeństwa nie tylko w wymiarze biologicznym, którego dobrowolnie pozbywa się Louis, ale i duchowym, tego, którego integralną część stanowi empatia oraz umiejętność odróżnienia dobra od zła. Odpowiedź na nie zarysowuje się coraz wyraźniej wraz z rozwojem fabuły.

Film Neila Jordana odznacza się także wysokim poziomem wykonania technikaliów. Szczególnie tyczy się to kostiumów, za które odpowiedzialna jest Sandy Powell, a także rewelacyjnych zdjęć, będących dziełem Philippe’a Rousselota. Kunszt, jakim Rousselot wykazał się przy filmowaniu „Wywiadu z Wampirem”, został doceniony przez krytykę – w 1995 roku uhonorowano go nagrodą BAFTA. Całości dopełnia rewelacyjna, klimatyczna muzyka, skomponowana przez Elliota Goldenthala. Odtwarzane w filmie utwory doskonale oddają nastrój poszczególnych scen, nie pozwalając o sobie zapomnieć jeszcze długo po obejrzeniu. Zdolności Goldenthala także nie uszły uwadze krytyki: muzykę do „Wywiadu z Wampirem” nominowano między innymi do Saturna, Złotego Globu oraz Oscara.

Ekranizacja powieści Rice jest jednym z najciekawszych filmów o wampirach, powstałych do tej pory w Hollywood. Obraz Jordana powinni obejrzeć przede wszystkim wszyscy miłośnicy prozy tej pisarki. Znajomość książki przed sięgnięciem po ekranizację jest wprawdzie przydatna, ale nie niezbędna, gdyż film broni się także, jeśli oderwać go od pierwowzoru. Oryginalne spojrzenie na wampiry, świetna muzyka, kostiumy i zdjęcia, a także rewelacyjna gra największych gwiazd amerykańskiego kina stanowią chyba wystarczające argumenty, by ci, którzy „Wywiadu z Wampirem” jeszcze nie widzieli, czym prędzej nadrobili zaległości.

Ocena: 4/5

Dyskusja