Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Poza wieżą – recenzja książki „Rezydent wieży. Księga II”

Andrzejowi Tuchorskiemu, laureatowi konkursu organizowanego przez portal fantastyka.pl, szybko udało się napisać kolejny tom opowiadań. Tak jak poprzednio, czytelnik dostaje do swych rąk pięć historii, z magiem Klavresem w roli głównej, jednak tym razem zaszły duże zmiany. Autor rozwija swoje pomysły, dodaje nowe smaczki, a jednocześnie stara się poprawić błędy popełnione w debiutanckiej książce. Z ulgą można stwierdzić, że wyszło mu to przyzwoicie.

W przeciwieństwie do pierwszego tomu „Rezydenta wieży”, tym razem Klavres nie spędza większości czasu w swojej magicznej siedzibie. Tuchorski sprawnie łączy i dokańcza wątki rozpoczęte w poprzedniej części, nie zapominając jednak o korzystaniu ze świeżych pomysłów. Trzy ostatnie opowiadania są raczej rozdziałami i tworzą jedną spójną historię, dojrzalszą i bardziej rozbudowaną w porównaniu z poprzednimi. Choć fabuła wciąż nie osiąga wyżyn oryginalności, to przynajmniej nie atakuje już jawnie czytelnika swoją sztampowością.

W drugim tomie Andrzej Tuchorski skupił się także na bliższym przedstawieniu świata, nie traktując go „po macoszemu”, jak to było wcześniej. W opisy przygód bohaterów wplata historię rasy ludzkiej oraz Imperium Averyńskiego – opowieść na wpół prawdziwą, a na wpół mitologiczną. Mocno czuć inspirację kulturą rzymską i grecką, lecz autor stworzył historię alternatywną, odbiegającą od tej znanej z lekcji historii. Przybliżenie uniwersum daje nadzieję, że pisarz na dwóch tomach nie poprzestanie.

Różnica w jakości między pierwszą, a drugą częścią jest zauważalna już po przeczytaniu kilku stron. Pisarz poprawił swój styl, wyostrzył dowcip, odrzucając mało zabawne żarty na rzecz ironii i delikatnej złośliwości, a także stworzył kilka mniej jednoznacznych postaci. Tym razem czytelnik nie musi już obawiać się papierowych dialogów, sztucznych zachowań czy nudnych przemyśleń Klavresa. Wszystko zyskało nową, lepszą jakość przychodzącą wraz z pisarskim doświadczeniem.

Po niezbyt udanym pierwszym tomie „Rezydenta wieży”, Andrzej Tuchorski odbudował swą reputację. Poprawiając to, co należało zmienić i zostawiając to, co sprawiało, że wcześniejsza książka była warta przeczytania. Dzięki temu stworzył dzieło ciekawe oraz przyjemne dla odbiorcy. Jego styl i pomysły ewoluowały, przez co kolejną część przygód Klavresa czyta się z niemałą przyjemnością i zainteresowaniem. Jeśli autor dalej będzie czynił takie postępy, już niedługo należy spodziewać się nowej gwiazdy na polskiej scenie literatury fantasy.

Dziękujemy wyd. Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 3/5

Dyskusja