Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wampir bez zębów – recenzja filmu „Pocałunek wampira”

Nicolas Cage, mimo wielu udanych kreacji, ostatnio coraz częściej kojarzony jest tylko z klapami finansowymi produkcji, w których występuje. Cofnijmy się jednak do początków jego kariery i poświęćmy chwilę na obejrzenie filmu, będącego hybrydą gatunkową o tytule „Pocałunek wampira” z wyżej wymienionym panem w roli głównej. Cage zagrał w nim na długo przed tym, jak stał się rozchwytywanym aktorem.

Główny bohater filmu to młody, energiczny pracownik nowojorskiej agencji wydawniczej. Jest to człowiek sukcesu, dekadent. Mimo że osiągnął wiele, nie jest naprawdę szczęśliwy. Swe frustracje w ciągu dnia wyładowuje na podwładnej – sekretarce Alvie. Wieczorami chadza do klubów w poszukiwaniu miłości. Zwykle kończy się to jednak tym, że następnego dnia, po upojnej nocy, porzuca wybrankę. Przerywa to napotkana przez niego tajemnicza kobieta o imieniu Rachel, która podczas miłosnych igraszek gryzie Petera w szyję.

Od tego momentu życie głównego bohatera robi zwrot o 180 stopni. Peter Loew popada w paranoję, zaczyna mu się wydawać, że przez to ugryzienie stał się wampirem. Chodzi w ciemnych okularach, sypia pod odwróconą do góry nogami kanapą – niczym w trumnie, unika krucyfiksu oraz robi inne, tym podobne rzeczy. Sekretarka, Alva, jest coraz bardziej przerażona „ekstrawaganckim” zachowaniem swojego szefa. Późniejszy splot wydarzeń powoduje, iż Peter jedynie utwierdza się w przekonaniu, że nie jest już normalnym człowiekiem, tylko bezwzględnym krwiopijcą (co oczywiście nie jest zgodne z prawdą).

Mimo obecności wampiryzmu, filmu nie można nazwać horrorem. Ciężko jest też zaklasyfikować go do tylko jednego gatunku. Z początku wydaje się być typowym thrillerem, jednak wraz z rozwojem akcji, mamy do czynienia z czarną komedią, przy której niekontrolowane salwy śmiechu to norma. Ostatecznie, niejeden widz może poczuć się zaskoczony dramatycznym zakończeniem, które można uznać za nawiązanie do innych tragicznych finałów filmowych wampirów.

Obraz ten może się spodobać lub nie. Jednak trudno jednoznacznie ocenić tę produkcję. Sama fabuła rozwija się stopniowo, wraz z obłędem głównego bohatera. Jest dość prosta, jednowątkowa. Niestety, nie obyło się tu bez dłużyzn i braków w scenariuszu, przez co momentami widz może poczuć się znudzony. To wszystko wynagradza jednak genialny humor, a konkretnie – gra Nicolasa Cage’a. Aktor w przezabawny i jednocześnie niepokojący sposób

ukazał zniewolenie swoimi chorymi wyobrażeniami i fantazjami. Czynnik ten w dużej mierze rekompensuje słabe strony produkcji.

W „Pocałunku” po raz pierwszy mamy do czynienia z Cage’em w tak groteskowym wydaniu. Aktor jednej miny pokazał, że posiada niesamowitą zdolność ekspresji. Cage umiejętnie i stopniowo popadając w paranoję, przemienił Petera ze zwykłego nowojorczyka w chodzącego dziwaka, siejącego postrach wśród normalnych ludzi.

Doskonale udowadnia to w rożnych scenach pełnych czarnego humoru: pościgu za Alvą do łazienki, dialogów, które prowadzi z sekretarką, zakupu plastikowych kłów, czy też w końcowych, dramatycznych monologach. Aktor stanął

na wysokości zadania, gdyż rola ta była naprawdę wymagająca. Świetnie ukazał nastroje bohatera, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. Od zachowań skrajnego psychopaty, po uczucia skruchy i żalu. Cage’owi chyba już nigdy nie udało się zagrać tak wyśmienitej kreacji, dzięki której skradł całą uwagę dla siebie. Warto wspomnieć, że aktor dostał za tę rolę nominację do nagrody Independent Spirit.

Film może nieco rozczarować, gdyż ogólnie nie jest najwyższych lotów jeśli chodzi o scenariusz i reżyserię oraz pozostałą, niewyróżniającą się obsadę. Trzeba jednak przyznać, że bezbłędna gra aktorska Nicolasa Cage’a, który był chyba w swojej szczytowej formie, rekompensuje płytką fabułę. Dzięki obejrzeniu tej produkcji, mogłam się przekonać, iż warsztat aktorski Nicolasa Cage’a zdecydowanie wykracza poza jedną zdziwioną minę, która dominuje w większości produkcji z jego udziałem.

Ocena: 4/5

Dyskusja