Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Klasyczne ghost story – recenzja filmu „Bagno”

„Bagno” to drugi film w reżyserskim dorobku Jordana Barkera. Tym razem kanadyjski twórca, po stosunkowo udanym dramacie zatytułowanym „Bracia”, zdecydował się spróbować swoich sił w horrorze. Efekt można uznać za zadowalający. Chociaż „Bagno” wykorzystuje ograne motywy i czerpie garściami z klasyków gatunku, przypadnie do gustu tym widzom, którzy za nieodłączną część wartościowego filmu grozy uznają mroczną, stale zagęszczającą się atmosferę niepokoju.

Bohaterką filmu jest Claire Holloway, młoda i piękna autorka powieści dla dzieci. Od dłuższego czasu męczą ją przerażające koszmary, które z jednej strony dostarczają jej inspiracji do pisania, z drugiej jednak – doprowadzają na skraj psychicznego wyczerpania. Pewnego razu, surfując po Internecie, Claire odkrywa istnienie domu wyglądającego niemal identycznie jak ten, który pojawia się w jej snach. Pisarka postanawia to zbadać. Opuszcza miasto i udaje się na prowincję, decydując się zamieszkać na jakiś czas w rzeczonej posiadłości. Położony z dala od cywilizacji i otoczony rozległymi bagnami dom, okazuje się mieć nader tragiczną przeszłość.

„Bagno” nie jest filmem z rodzaju tych, w których raczy się widza scenami przepełnionymi okrucieństwem, a nękające bohaterów zło ukazywane jest w pełnej krasie. Twórcy z powodzeniem wykreowali nastrój grozy, niekiedy wplatając między sceny sugestywne, mrożące krew w żyłach obrazy. Cienie widoczne za przeszklonymi drzwiami, pojawiające się na moment i znikające po chwili zjawy, nagłe retrospekcje głównej bohaterki, a w ostateczności zaskakujące jump-sceny. Jordan Barker próbuje wzbudzić ciarki na plecach oglądającego głównie przy pomocy takich zabiegów i trzeba przyznać, że zwykle osiąga zamierzony efekt.

W kilku miejscach twórcy ukazali istny błysk geniuszu. Tak jest chociażby w przypadku dramatycznej sceny na bagnach, w której główna bohaterka cudem uchodzi z życiem, a także w stajni, gdzie nawiedzające okolicę duchy, pokazują swoje najgorsze oblicze. Nieco rozczarowuje fakt, iż tytułowe bagna tak rzadko pojawiają się na ekranie, a akcja filmu rozgrywa się w głównej mierze w posiadłości i jej bezpośredniej okolicy. Mokradła widzimy kilkukrotnie, co jest szkodą tym większą, że właśnie w tych scenach – nie licząc rewelacyjnych ujęć, gdy na ekranie obecny jest duch małej dziewczynki – swój kunszt zaprezentował zespół pracujący przy scenografii, wraz z Davidem Perraultem, odpowiedzialnym za zdjęcia. Jednym z największych atutów oprawy wizualnej filmu jest bezbłędna gra świateł i cieni, odgrywająca niebagatelną rolę przy tworzeniu mrocznego, nieco posępnego klimatu. Całości dopełnia muzyka, dobrze wkomponowująca się w nastrój scen i podkreślająca atmosferę niepokoju.

W horrorach tego typu kluczową kwestią jest wiarygodne sportretowanie bohaterów. W znacznej mierze się to udało. Claire Holloway w wykonaniu Gabrielle Anwar jest postacią przekonującą, a jej losy nie

pozostają widzowi obojętne. Mimo słabej kondycji psychicznej, z godną podziwu determinacją usiłuje rozwikłać zagadkę miejsca, do którego trafiła. Ze swoją rolą poradził sobie także Louis Ferrera, jako Noah Pitney, mieszkaniec okolicy, od początku zaintrygowany przyjezdną kobietą. Co szczególnie interesujące, na tle całej obsady słabo wypada Forest Whitaker, którego Geoffrey Hunt, a więc współpracujący z Clair specjalista od spraw paranormalnych, jest postacią nie do końca spójną i mało przekonującą. Dziwi to o tyle, że w zaledwie rok po premierze „Bagna” odnotował świetną rolę w filmie „Ostatni król Szkocji”, za którą uhonorowano go Oscarem.

„Bagno” wprawdzie nie jest filmem, o którym będzie się pamiętało latami, bądź po którym trudno będzie zasnąć, lecz posiada kilka niewątpliwych atutów. Jako przedstawiciel gatunku ghost story nie wprowadza niczego, czego nie można było zobaczyć we wcześniejszych produkcjach. Tym niemniej, obraz Barkera został sprawnie zrealizowany, a sympatycy kina grozy, w którym stawia się na klimat, a nie efekty lub drastyczność, z pewnością spędzą przy filmie przyjemne półtorej godziny.

Ocena: 3/5

Dyskusja