Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kontynuacja bez polotu – recenzja filmu „Paranormal Activity 2”

„Paranormal Activity” w reżyserii Orena Peli stanowił idealny dowód na to, że mając do dyspozycji skromne fundusze, można nakręcić film, który nie tylko odniesie ogromny sukces finansowy, ale także wniesie powiew świeżości do swojego gatunku. Produkcja kosztowała jedynie 15 000 dolarów, zarobiła ponad sto milionów, a ponadto spotkała się z nadzwyczaj ciepłym przyjęciem krytyki, wobec czego pojawienie się kolejnej części stanowiło jedynie kwestię czasu. Niestety – Tod Williams, któremu powierzono jej nakręcenie, zawiódł na całej linii. „Paranormal Activity 2” proponuje zaledwie żałosną kalkę tego, czym przed trzema laty zachwycał film Orena Peli.

Do spokojnego i przytulnego domu na peryferiach jednego z amerykańskich miast wprowadza się rodzina Rayów. Do tej pory wiodła spokojne życie, jednak sytuacja ulega zmianie wkrótce po przeprowadzce. Pewnego razu, wracając do domu zastają istny rozgardiasz: meble są poniszczone, a domowe sprzęty porozrzucane na wszystkie strony. Chociaż nie zginęły żadne kosztowności, Rayowie są przekonani, że padli ofiarą włamania i instalują w domu profesjonalny monitoring. Z dnia na dzień spokój mieszkańców jest coraz brutalniej przerywany. Nagrania z kamer rozwiewają wszelkie wątpliwości – w nowym lokum Rayów działają nadnaturalne siły.

Formuła „Paranormal Activity 2” pozostała niezmieniona w stosunku do tego, co można było oglądać w części pierwszej. Losy bohaterów po raz kolejny obserwujemy więc niejako z ich własnej perspektywy, widząc obraz zarejestrowany w urządzeniach monitorujących oraz nagrania z ręcznej kamery, którą Rayowie uwieczniają swoje wspomnienia. Taki sposób kręcenia horrorów, wykorzystany przez twórców „Blair Witch Project”, a do którego z lepszym lub gorszym skutkiem później wracano (chociażby hiszpański „Rec” i jego kontynuacja), w „Paranormal Activity 2” sprawdza się wyśmienicie. Ukazanie akcji w ten sposób, jak gdyby przedstawiała losy autentycznych osób, wpływa korzystnie na wiarygodność historii; dużo łatwiej jest na czas seansu uwierzyć w duchy, gdy jest ona podawana w tak sugestywny sposób. Akcja filmu toczy się na przestrzeni kilkudziesięciu dni, w trakcie których podobnie rzecz się ma z bohaterami, dobrze odegranymi przez swoich odtwórców, dzięki czemu ich losy nie pozostają widzowi obojętne.

Jednak, pomimo że wspomniana formuła została bezbłędnie zastosowana w „Paranormal Activity 2”, film Toda Williamsa może rozczarować, zwłaszcza jeśli przed jego obejrzeniem było się fanem pierwszej części. Złe siły, które nękały w niej bohaterów, aż do pojawienia się napisów końcowych pozostawały tajemnicze, nieodgadnione i niepojęte. W „Paranormal Activity 2” przez znaczną część seansu jest podobnie, choć ostatecznie Williams odkrywa przed widzem więcej tajemnic, niż czynił to swojego czasu Oren Peli. Natomiast fabuła drugiej części rozwija się według podobnego schematu, jak w pierwszej, różnice są jedynie kosmetyczne. Z tego względu osoba, która oglądała „jedynkę”, kontynuację uzna najprawdopodobniej za przewidywalną i powielającą patenty z filmu izraelskiego reżysera. „Paranormal Activity” był swoistym fenomenem, który wniósł do gatunku powiew świeżości. Owej świeżości zabrakło filmowi Williamsa. Trzeba mu jednak przyznać, że mimo popełnionych błędów zdecydował się także na kilka korzystnych rozwiązań fabularnych. Najciekawszym z nich jest stworzenie takich zależności między fabułami obu filmów, aby ich poszczególne wątki przenikały się. „Paranormal Activity 2” jest w rzeczywistości prequelem hitu sprzed trzech lat, w którym wyjaśnione zostają niektóre zagadki z filmu Orena Peliego, włącznie z tą, dotyczącą genezy opętania jego głównej bohaterki.

Aktorzy wchodzący w skład obsady stanęli na wysokości zadania i z przekonaniem wcielili się w swoje postacie. Na szczególne słowa uznania zasłużyła Molly Ephraim, która wystąpiła jako Ali Rey, córka Dana z pierwszego małżeństwa. Trudno także zarzucić cokolwiek aktorstwu Katie Featherston, znanej doskonale z pierwszej części „Paranormal Activity”. Obdarzona nieprzeciętną urodą, dała podobny popis aktorskich umiejętności, jak w filmie Orena Peliego. Wśród męskiej części obsady, choć panowie również stanęli na wysokości zadania, próżno szukać równie dobrych kreacji.

Co istotne, „Paranormal Activity 2” pozbawiony jest oprawy muzycznej. Formuła, jaką przyjął twórca przy kręceniu filmu, w pełni uzasadnia taki zabieg. Przez półtorej godziny seansu słychać wyłącznie dialogi pomiędzy bohaterami oraz odgłosy aktywności nawiedzających dom sił, by wspomnieć tylko o spadających sztućcach i samoistnie zatrzaskujących się drzwiach i oknach. Zdjęcia, autorstwa Michaela Simmondsa, mają formę zapisów z monitoringu

oraz filmów kręconych „z ręki” amatorską kamerą, co również wynika z obranej przez twórców konwencji. W kilku scenach pojawiają się także proste efekty specjalne, gdy widać, jak tajemnicza siła ciągnie desperacko broniącą się kobietę w dół schodów lub gdy siedzące w kołysce dziecko niespodziewanie zaczyna się unosić. Występują wprawdzie sporadycznie, lecz poziom ich wykonania nie budzi większych zastrzeżeń.

Film Tada Williamsa jest mimo wszystko dużym rozczarowaniem. Chociaż pewne jego elementy – takie jak oprawa techniczna czy gra aktorska – stoją na wysokim poziomie, to scenariusz zawodzi. Nie dlatego, że jest słaby, gdyż osoby, które nie widziały części pierwszej, z pewnością będą w stanie go „przełknąć”. Zawodzi dlatego, że bezceremonialnie powiela schematy z filmu Orena Peliego. Ci, którzy mieli okazję obejrzeć jego obraz przed trzema laty, a teraz sięgną po prequel, przekonają się, jak bardzo jest on wtórny i przewidywalny. Scenarzyści „Paranormal Activity 2” nie wykazali się pomysłowością. Efekt ich pracy to praktycznie kalka fabuły, jaką przed trzema laty naszkicował izraelski reżyser. Jeśli komuś takie traktowanie odbiorcy nie przeszkadza i chciałby po prostu obejrzeć horror niemal identyczny, jak filmowy debiut Peliego – „Paranormal Activity 2” z pewnością go zadowoli. Jeśli jednak wymaga od twórców czegoś więcej, niż kopiowania pomysłów sprzed lat – winien raczej trzymać się od tego filmu z daleka.

Ocena: 2/5

Dyskusja