Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

…lat minęło: „Planeta Małp”

Człowiek zawsze bał się, że miejsce na tronie panowania nad Ziemią zajmie ktoś inny. Te obawy doskonale uwidacznia seria filmów „Planeta Małp”. Chociaż od premiery tego dzieła minęło ponad pięćdziesiąt lat, historia ta oczarowuje widzów do dziś. Jak do tego doszło, przyjrzyjmy się w kolejnej odsłonie serii artykułów o remake’ach i sequelach.

8 lutego 1968 roku przenieśliśmy się po raz pierwszy na Planetę Małp. Film opowiada o trójce amerykańskich astronautów, którzy po osiemnastu miesiącach lotu trafiają na planetę, która do złudzenia przypomina Ziemię, z tą jednak różnicą, że królują na niej zwierzęta, a dokładniej małpy. Na dodatek, w tym świecie istnieją ludzie, ale są traktowani gorzej niż zwierzęta, a ich rola została sprowadzona do usługiwania małpom. Role się odwróciły.

Głównym bohaterem filmu jest szef tej ekspedycji imieniem George Taylor (wnioskujemy to dopiero z napisów końcowych, bo w filmie imię George nie pada ani razu). Udaje mu się nawet wkraść w łaski dwójki szympansów-naukowców: doktor Ziry i archeologa Corneliusa.
Podczas ucieczki spod tyranii małp, Taylor odkrywa brutalną prawdę. Planeta Małp to przyszłość jaka czeka Ziemię. Astronauci w jakiś sposób przemieścili się w czasie. Dowodem na poparcie tej tezy okazują się zasypane w piasku resztki Statuy Wolności. To zakończenie zostało okrzyknięte jednym z najbardziej niespodziewanych filmowych finiszy w historii kinematografii.

W książce autorstwa Boulle Pierre’a, która była pierwowzorem dla filmu, małpy stoją na zdecydowanie wyższym poziomie niż ten, który widzimy na ekranie. Niestety, ze względów finansowych i technicznych, twórcy musieli zdecydować się na umieszczenie bohaterów w zdecydowanie bardziej prymitywnym świecie. To nie jedyna różnica między filmem a książką. W książce małpy mają swój własny język, w filmie zaś mówią bardzo płynnie po angielsku. Ze względu na młodych odbiorców filmu, zdecydowano się odziać ludzi w prymitywne ubrania ze skór, kiedy w pierwowzorze literackim byli oni wszyscy nadzy.

Co ciekawe, charakteryzacja małp wcale nie była stworzona specjalnie dla tego filmu. Po raz pierwszy maski szympansów zostały wykorzystane w 1965 roku w filmie „Zagubieni w kosmosie”. Charakteryzacja ta była bardzo droga, bo kosztowała ponad milion dolarów, co stanowiło 17 % budżetu całego filmu. Suma ta była rekordowa nie tylko jak na tamte czasy, ale dla całej historii kinematografii. Tak duża suma pieniędzy wydanych na charakteryzacji nie została jeszcze przebita. Mało tego, kilka innych produkcji zostało spowolnionych właśnie dlatego, że dokładnie osiemdziesięciu najlepszych specjalistów od charakteryzacji poświęcało swój czas na pracę przy produkcji „Planety Małp”, a doświadczony aktor Roddy McDowall pomagał innym pracować nad mimiką w maskach tak, by uzyskać naturalny efekt.

Charakteryzacja była tak żmudnym procesem (charakteryzator John Chambers użył techniki, dzięki której przywracał normalny wygląd rannym żołnierzom II Wojny Światowej), że „małpi” aktorzy zmuszeni byli do pozostawania w maskach nawet podczas przerw. Dlatego też podświadomie łączyli się w grupki: szympansy jadły z szympansami, a orangutany z orangutanami. Aby ułatwić im jedzenie, posiłki były podawane w formie płynnej lub półpłynnej.

W główne role wcielili się: Charlton Heston jako George Taylor, Nove zagrała Linda Harrison, zaś maski szympansów przybrali odpowiednio: Corneliusa – Roddy McDowall, a Ziry – Kim Hunter. Co ciekawe, do tych ról początkowo byli przewidziani zupełnie inni aktorzy, ale jeden po drugim odrzucali propozycje zagrania w filmie. Wielu z nich, jak na przykład Ingrid Bergman (która odrzuciła rolę Ziry) po sukcesie, jaki odniósł film, bardzo żałowała swojej decyzji. Inny aktor, Edward G. Robinson, który miał grać Corneliusa, tłumaczył swą odmowe faktem, że jego słabe serce nie wytrzyma wielogodzinnych charakteryzacji. Podobne roszady miały miejsce w przypadku reżysera, ale ostatecznie na jego fotelu zasiadł Franklin J. Schaffner.

Obrazek

Film odniósł wielki sukces. Nie ma się co dziwić, obraz ten miał doskonałą kampanię reklamową (jednym z chwytów reklamowych było zatrudnienie kilku dziennikarzy jako statystów do roli małp). Pierwszy raz w historii kina spece od marketingu zdecydowali się wydać związane z filmem zabawki, figurki oraz komiksy. Film doczekał się pięciu następujących po sobie kontynuacji oraz dwóch serialu i paru filmów telewizyjnych. Tu należy zaznaczyć ciekawostkę, że we wszystkich następnych częściach zagrała Natalie Trundy, wcielając się w różne rolę, zarówno małpie jak i ludzkie.

Pierwszym, bezpośrednio następującym filmem po „Planecie Małp” jest „W Podziemiach Planety Małp” (roboczy tytuł filmu brzmiał „Planet of the men” – „Planeta ludzi”), który do kin trafił w dwa lata po części pierwszej, czyli w roku 1970. Śladami Taylora zostaje wysłany inny astronauta, imieniem Brent. Podobnie jak tamten bohater, i ten przenosi się w czasie. Udaje mu się odnaleźć Taylora, który teraz jest przywódcą rebeliantów. Ludzie ukrywają się w tak zwanej Zakazanej Strefie i walczą z małpim reżimem.

Jest to jedyna historia z oryginalnej linii filmów, w którym zabrakło Roddy’ego McDowalla. Mimo to został on wymieniony w napisach początkowych oraz na okładkach DVD i kaset VHS. Aktor nie wziął udziału w tym filmie, ponieważ zaangażowany był w tym czasie w zupełnie inny projekt. Chociaż nie pojawia się w produkcji, materiał z nim został użyty w prologu do tej części. Odtwórca głównej roli pierwszego epizodu, czyli Charlton Heston, też początkowo był niechętny wzięcia udziału w zdjęciach. Ostatecznie zgodził się, ale tylko pod warunkiem, że postać Tylora zostanie szybko uśmiercona. Na planie zdjęciowym aktor spędził więc niecałe dwa tygodnie.

Mimo kasowego sukcesu pierwowzoru, budżet „W Podziemiach Planety Małp” był zdecydowanie mniejszy. Z tego też względu większość statystów nosiło zwykłe małpie maski, a nie tak misternie przygotowane charakteryzacje jak w poprzedniej części. Z racji ograniczonych nakładów finansowych, twórcy zostali też zmuszeni do cięć w pionie scenografii. Aby zaoszczędzić, wykorzystali rekwizyty i dekorację z poprzedniego filmu.

Druga część nie odniosła tak dużego sukcesu jak poprzednia. Nawet wierni fani poczuli się zniechęceni. Mimo to, widzowie bardzo szybko doczekali się trzeciego. W „Ucieczce z Planety Małp” role się odwróciły. Tym razem małpy stały się ściganą zwierzyną. Dzięki temu fabularnemu zabiegowi, twórcy serii na nowo zaskarbili sobie sympatię widzów.

Para naukowców – szympansów, którą poznaliśmy w „Planecie Małp” – Cornellius i Zira, budują pojazd, dzięki któremu przenoszą się do współczesnego Los Angeles. Tam poznają los, który niegdyś ich małpi pobratymcy zgotowali astronaucie Taylorowi.

W tym filmie dowiadujemy się bardzo ważnego faktu dotyczącego całej historii „Planety Małp”. Po raz pierwszy wspomniana jest kwestia zarazy, która zdziesiątkowała wszystkie psy i koty. To dlatego człowiek zdecydował się trzymać w domu małpy w charakterze zwierząt domowych. To doprowadziło do ich rozwoju, a później do przejęcia roli dominującego gatunku na Ziemi.

Po sukcesie trzeciej części z 1971 roku, kolejna trafiła do kin niemalże natychmiast, bo rok później. Film nosił nazwę „Podbój Planety Małp”. Akcja tej części łączy się bezpośrednio z fabułą poprzedniej: głównym bohaterem jest syn Ziry i Cornelliusa – Caesar. Jest już dorosły, ale światem nadal rządzą ludzie. Postanawia pomścić los swoich rodziców i pobratymców, których ludzie bezwzględnie wykorzystują (w charakterze darmowej siły roboczej. Zemsta małp nadchodzi!

„Podbój Planety Małp” był najtańszym filmem z całej serii, jego budżet wynosił niecałe 1,7 miliona dolarów. Odbiło się to niestety na efektach użytych w filmie. Ponadto, film miał nie lada problemy z cenzurą. Uważano, że film, a zwłaszcza jego finał, jest zbyt krwawy. W ostatnim etapie post produkcji zmuszono twórców do wycięcia co bardziej brutalnych momentów walki małp i ludzi.

Film ten, ze względu na wiele nieścisłości wynikających z braku konsekwencji w stosunku do poprzedniej produkcji spotkał się z krytyką fanów serii. Dla przykładu, Wielki Wyzwoliciel Małp, o którym była mowa w filmie z 1968 roku, nosił zupełnie inne imię niż Caesar. Mimo niezbyt przychylnego nastawienia widzów, wątek przywódcy małp był dalej kontynuowany w „Bitwię o Planetę Małp” (1973), gdzie syn Cornelliusa próbuje zachować pokój między ludźmi a inteligentnymi człekokształtnymi. Film ten zachwiał chronologią całej serii, ponieważ jego akcja dzieje się w przeszłości, w stosunku do części pierwszej. Zgodnie z zakończeniem piątej części, obu gatunkom udało się koegzystować pokojowo, co, jak łatwo się domyślić, nie doprowadziło do wydarzeń związanych z dominacją małp na Ziemi. Takie rozgałęzienie historii i fabuły okazało się gwoździem do trumny.

Jakby głosów krytycznych było mało, wytwórnia filmowa zdecydowała się w 1974-75 wyprodukowano serial telewizyjny, a także trzynaście odcinków serialu animowanego. W rysunkowej wersji pojawiły się postacie zarówno znane z filmów jak i z fabularnego serialu. Na początku lat 80tych wydać trzy filmy TV: „Powrót na Planetę Małp”, „Upadek Obyczajów na Planecie Małp” i „Pożegnanie z Planetą Małp”. Wszystkie te trzy tytuły są w rzeczywistości filmami powstałymi z połączenia dwóch odcinków aktorskiego serialu. Jednak projekty te nie spotkały się z zainteresowaniem widzów. Nie było już sensu kontynuować wątków o potomkach Cornelliusa i Ziry.

Przez ponad dwadzieścia lat nikt nie zainteresował się prawami do projektu. Dopiero w 2001 roku Tim Burton nabył prawa i nakręcił swój remake filmu z 1968 roku, o tym samym tytule co pierwowzór. Reżyser zdecydował się jednak zmienić nieco fabułę.

Główny bohater filmu, Kapitan Leo Davidson, pracuje na stacji orbitalnej, gdzie przeprowadza się testy z udziałem małp. Podczas jednego z nich, na skutek nieszczęśliwego wypadku, bohater trafia w wir czasoprzestrzenny, który, oczywiście, przenosi go w przyszłość, do świata zdominowanego przez małpy.

Zakończenie filmu jest inne niż w filmie z 1968. Za to jest zgodne z książką Boulle Pierre’a: bohater, owszem, wraca ostatecznie do czasów współczesnych, ale zamiast ludzkiego gatunku, zastaje ponownie małpy. Nie jest to jednak świat przyszłości. Można się domyślić, że ludzie po prostu nigdy nie istnieli i to małpy zajęły najwyższy szczebel drabiny ewolucji.

Nowa „Planeta Małp” znalazła się na kilku skrajnie różnych od siebie listach rankingowych. Ogłoszono ją siódmym filmem wśród najgorszych produkcji roku 2001 (według magazynu „People”), a zarazem ósmym tytułem o największych wpływach w tym samym roku, w Stanach Zjednoczonych.

Obrazek

W produkcji Burtona główną rolę zagrali: Mark Wahlberg, jako Kapitan Leo i Tim Roth, jako generał Thrade, czyli przywódca wrogo nastawionych człekokształtnych. W produkcji tej zagrali także Charlton Heston i Linda Harrison, którzy grali w oryginalnej „Planecie Małp”. Są to jedyni aktorzy, którzy brali udział w obu wersjach filmu.

Ale na remaku Tima Burtona historia tej słynnej serii się nie kończy…W roku 2011 do kin wszedł reboot (czyli film podejmujący wątki z poprzednich tytułów, ale nie będący kontyunacją) serii „Planety Małp”. Reżyserem „Genezy Planety Małp” jest Rupert Wyatt. W głównych rolach wystąpili James Franco, Freida Pinto oraz Andy Serkis w roli szympansa Cezara. Oprócz kreacji tego ostatniego, wszystkie małpy zostały wygenerowane komputerowo.

Wydarzenia z „Genezy Małp” są bardzo podobne do tych przedstawionych w dwóch tytułach z oryginalnej serii: „Podbój Planety Małp” i „Bitwa o planetę małp”. Podobnie jak w filmowych pierwowzorach wyhodowana przez naukowców małpa imieniem Cezar, obejmuje przywództwo nad innymi inteligentnymi człekokształtnymi. Jego pobratymcy stają do walki o dominację nad światem.

Film spotkał się ze zdecydowanie lepszym odbiorem niż remake Burtona, nie zabrakło jednak i negatywnych opinii. Nie zdołał też zyskać poklasku chociażby zbliżonego do rangi serii sprzed ponad trzydziestu lat.

Pomysł na „Planetę Małp” okazał się tematem o ponadczasowym znaczeniu. Mimo upływu lat, pobudza nasze najbardziej ukryte lęki. Lęki nie tylko nas samych, ale i całego naszego gatunku. Co prawda, próby odświeżenia tego tytułu nie okazały się zbyt udane, to jednak miano kultowego dzieła nie słabnie, chociaż czas upływa.

Dyskusja