Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Rozbrzmiały Dzwony Piekielne – recenzja filmu „Nie z tego świata”

Supernatural: sezon 1

Początkowo miał to być serial o dziennikarzu podróżującym po całych Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu nadprzyrodzonych zjawisk, stanowiących podstawę do kolejnych artykułów. Pomysł ten jednak nie przypadł do gustu producentom, dlatego też twórca całego projektu, Eric Kripke, zmuszony był do zmiany pierwotnej koncepcji. Tak powstał plan nakręcenia telewizyjnej serii opowiadającej historię dwóch braci, którzy kroczą ścieżką wyznaczoną im przez ojca, tępiąc zło czające się w mroku.

Podróż czarnym Chevroletem…

Głównych bohaterów serialu, braci Deana i Sama Winchesterów, poznajemy w chwili, kiedy ich ojciec, John – doświadczony przez życie łowca potworów, znika na „polowaniu”. Po tym zdarzeniu Dean, starszy z braci, kontaktuje się z przebywającym na studiach Samem. Mimo wyczuwalnej od pierwszej chwili niechęci młodszego z braci, obaj udają się na poszukiwania ojca. Tak rozpoczyna się trwająca dwadzieścia dwa odcinki podróż czarnym Chevroletem Impalą przez całe Stany Zjednoczone, przy akompaniamencie lecących z głośników hardrockowych standardów i z bagażnikiem wypełnionym bronią oraz „narzędziami” typowymi dla łowców potworów.

Początkowo scenariusz skupia się na serii niepowiązanych ze sobą przygód, których jedynym łącznikiem jest postać Johna Winchestera. Obaj bracia zdają się krążyć za jego wskazówkami, wypełniając po drodze kolejne zadania. Uzbrojeni w notatnik ojca, zmagają się z manifestacjami sił nadprzyrodzonych, nie rzadko znajdując się w sytuacji skrajnego, śmiertelnego zagrożenia. Ta swoista pielgrzymka, czy może raczej rodzaj próby, dobiega końca dopiero pod koniec sezonu, kiedy wreszcie Dean i Sam stają twarzą w twarz ze swoim ojcem. Niestety, szczęście połączonej na powrót rodziny nie trwa długo…

…przez potworną Amerykę

Dobór aktorów w „Supernatural” stanowi jeden z najmocniejszych punktów serialu. Zarówno Jensen Ackles (Dean) jak i Jared Padalecki (Sam) wydają się stworzeni do swoich ról. Doskonale kreują atmosferę, ale także oddają więzi łączące braci Winchester. Nie bez znaczenie w ich wzajemnych relacjach, jak i w sposobie odgrywania postaci, może być również to, iż obaj aktorzy są rodowitymi Teksańczykami. Surowy i momentami nieco brutalny Dean tworzy doskonałą parę z wrażliwym i wykształconym Samem. Także ich filmowy ojciec, Jeffrey Dean Morgan, świetnie prezentuje się jako łowca po licznych, często tragicznych przejściach.

Kolejną mocną stroną serialu jest dobór motywów, na których oparty został zarówno główny wątek „Supernatural”, jak i kolejne, luźno powiązane ze sobą odcinki. Można by rzec, iż jest to swoisty przewodnik po typowo amerykańskich mitach i legendach opisujących przeróżne, nadnaturalne miejsca oraz fantastyczne istoty. W pierwszym sezonie mamy do czynienia z tak charakterystycznymi „postaciami” jak wendigo, Krwawa Mary, zmiennokształtny, seryjny morderca z hakiem zamiast dłoni, upiorny strach na wróble czy nawiedzona półciężarówka. Wśród niezwykłych miejsc należy z pewnością wymienić opuszczony, lecz pełen duchów, szpital psychiatryczny, a także samotną, zamieszkałą przez zdegenerowanych wieśniaków farmę. Wszystkie te motywy stanowią przykład pewnego, opartego na fantastyce, amerykańskiego kodu kulturowego. Ich znajomość bez wątpienia ułatwia odbiór serialu oraz zrozumienie niektórych występujących w „Supernatural” wątków. Jednym z nich jest słynny Colt Paterson – broń wykonana podobno własnoręcznie przez Samuela Colta w noc, kiedy padło Alamo, a na niebie pojawiała się ognista kometa…

Superrepublican

Już pierwszy sezon pokazał, że „Supernatural” to serial niezwykły i bardzo charakterystyczny. Ma swój niepowtarzalny klimat, humor, sposób realizacji. Na uwagę zasługuje fakt, że jest on najprawdopodobniej pierwszym serialem fantastycznym, jaki podąża tropem tzw. „mądrej rozrywki”, której ścieżka została wytyczona przez takie hity telewizyjne jak „Rodzina Soprano” czy „Doktor House”. Co więcej, „Supernatural” już po obejrzeniu pierwszego sezonu można określić mianem „republikańskiej fantastyki”. Mamy tu bardzo charakterystyczne przedstawienie USA, oglądanych przez szyby pędzącej samotnymi autostradami czarnej Impali. Akcja serialu w pierwszym sezonie toczy się głównie na amerykańskiej prowincji. Zarówno ludzie, jak i miejsca pokazane tutaj, przedstawiają sobą prawdziwą sól tej ziemi; rzadko widywane są w hollywoodzkich produkcjach.

W „Supernatural” widzimy nieustające zmagania dobra ze złem – rodziny Winchesterów z przeróżnymi potwornościami zagrażającymi ludziom. Ale, co bardzo charakterystyczne dla wspominanej już „mądrej rozrywki”, serial ten nie ogranicza się do sporej dawki akcji i zabawiania widza humorem sytuacyjnym. „Supernatural” od samego początku porusza także kwestie moralności, więzi rodzinnych, braterstwa, czy ludzkiego umysłu korumpowanego przez nieustanne pragnienie zemsty. Stawiane są tu pytania o granice dzielące dobro od zła, o relatywizm moralny, o sprawy, których poruszanie rzadko przychodziło na myśl producentom łatwych i przyjemnych seriali rozrywkowych. A przecież to dopiero pierwszy sezon.

Highway to Hell

Odcinek zamykający tę serię kończy się dramatycznie i zaskakująco. Można powiedzieć, iż twórcy dają nim do zrozumienia, że w „Supernatural” nie należy liczyć na sielankowe happy endy, a co najwyżej na wywalczone z trudem i okupione ofiarami zwycięstwo bohaterów nad siłami ciemności. Co najwyżej, ponieważ już w pierwszym sezonie widzimy, że ściganie potworów nie jest pracą ani łatwą, ani przyjemną.

„Supernatural” to doprawdy szczególny serial fantastyczny. Nie ma tu kuszącej wdziękami wojowniczej Xeny, uroczej cheerleaderki wbijającej wampirom osinowe kołki, miejsca zabrakło też dla brutalnie urodziwych mężczyzn w skórzanych kamizelach. A mimo to serial ten znalazł pokaźne grono wielbicieli na całym świecie. Więcej jest tu śledztw, niż walenia po mordach kolejnych samoprzewracających się przeciwników; więcej filozoficznych wywodów, niż rubasznych żartów o krągłościach barmanki. Ta, odbywająca się w rytmach „Hells Bells”, nigdy niekończąca się podróż czarnym Chevroletem przez całą Amerykę, ma w sobie niezwykłą siłę przyciągania. I korzysta z niej od pierwszego odcinka.

Ocena: 4/5

Dyskusja