Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Sukces utkany z pajęczej sieci – recenzja filmu „Spider-man”

Ekranizacje najpopularniejszych komiksów ze stajni Marvela zwykle wzbudzają ogromne emocje, jeszcze na długo zanim się pojawią. Tak też było w przypadku długo oczekiwanego „Spider-mana”, wobec którego tysiące fanów człowieka-pająka miały konkretne, wcale niemałe oczekiwania. Po premierze mogli jednak odetchnąć z ulgą. Film Sama Raimiego to jedna z najlepszych komiksowych ekranizacji ostatniej dekady.

W komiksowym klimacie

Peter Parker to przeciętny chłopak mieszkający na obrzeżach metropolii. Jednak od chwili, gdy podczas szkolnej wycieczki zostaje ukąszony przez genetycznie zmodyfikowanego pająka, jego życie zmienia się nie do poznania. Nagle uzyskuje niebywałą siłę i zwinność, jego ciało z dnia na dzień przybiera atletyczne kształty. Parker ze

zdziwieniem dostrzega, że potrafi wspinać się po pionowych ścianach, a dzięki wystrzeliwanej z dłoni pajęczej sieci, skakanie po nowojorskich drapaczach chmur nie stanowi dla niego żadnego problemu. Swoje niezwykłe umiejętności postanawia wykorzystać, by zwalczać kryminalistów i pomagać obywatelom w niebezpieczeństwie. Okazja do wykazania się pojawia się dla Spider-Mana bardzo szybko, kiedy okazuje się, że będzie musiał stanąć do walki z terroryzującym mieszkańców Zielonym Goblinem.

Prawdę powiedziawszy, trudno było wymyślić sobie lepsze przeniesienie przygód Spider-Mana na szklany ekran, niż to, którego dokonał Sam Raimi. Jego film jest udany w wielu aspektach, także w tym najważniejszym: twórcom powiodła się próba oddania klimatu rysunkowych przygód człowieka-pająka. Sam Spider-Man jest postacią nader wyrazistą, a przy tym dynamiczną, gdyż na oczach widza Peter Parker przechodzi istną metamorfozę, zmieniając się z nieśmiałego, zakompleksionego młodzieńca, w uwielbianego przez tłum superbohatera. Duża w tym zasługa Tobey Maguire’a. Po tym, co pokazał w filmie Raimiego, niewielu będzie w stanie wątpić w jego aktorski talent.

Aktorzy i gobliny

W filmie Sama Raimiego oglądamy, jak Spider-man ratuje dzieci z płonących budynków, jak udziela pomocy napadniętym przez bandziorów kobietom czy obezwładnia kryminalistów, pozostawiając ich na pastwę policji. Przez dłuższy czas wątek Zielonego Goblina pozostaje gdzieś z boku, biegnąc równolegle z przygodami Parkera, do czasu, kiedy losy obu postaci wreszcie spotykają się w jednym punkcie. Rywalizacja nabiera kolorytu, gdy goblin uderza w rodzinę Parkera, a nadto stawia swojego przeciwnika przed trudnymi, moralnymi wyborami. Konflikt Spider-mana z Zielonym Goblinem jest atrakcyjny nie tylko od strony fabularnej, bowiem efekty specjalne w filmie Raimiego prezentują światowej klasy poziom, co przekłada się na jakość i efektowność walk. Spektakularne starcia pomiędzy oboma rywalami pozostają w pamięci jeszcze przez długi czas po seansie, a na osobną uwagę zasługują doskonale zrealizowane sceny, w których tytułowy bohater, używając swojej sieci, mknie pomiędzy nowojorskimi wieżowcami. Dzięki dynamicznej pracy kamery, ujęciom kręconym niemal z perspektywy pierwszej osoby, a także właściwemu zastosowaniu efektów, łatwo ulec wrażeniu, że jest się uczestnikiem oglądanych wydarzeń.

Spider-Man, chociaż najważniejszy spośród bohaterów, nie jest tu jedyną godną uwagi kreacją. Świetną partię odegrał Willem Dafoe, jako wyrachowany i bezwzględny Norman Osborne, którego drugą osobowość stanowi Zielony Goblin – główny rywal Petera Parkera. Udany występ odnotowała także Kirsten Dunst w roli Mary Jane Watson, ukochanej Spider-mana. Ponadto, w „Spider-manie” odnajdziemy szereg postaci drugoplanowych, których odtwórcy stanęli na wysokości zadania, tworząc wartościowe kreacje. Tak jest chociażby z Rosemary Harris i Cliffem Robertsonem, grającymi najbliższych krewnych głównego bohatera, a nawet J.K. Simmonsem w roli ekscentrycznego redaktora naczelnego nowojorskiej gazety.

Bohaterski rock

Oglądając „Spider-Mana”, trudno też nie zwrócić uwagi na fantastyczną muzykę i udźwiękowienie. Dźwięk, obok efektów specjalnych, to jeden z dwóch elementów filmu, które miały szansę być nagrodzone Oscarami. Na ścieżkę muzyczną składają się natomiast głównie energiczne, rockowe utwory, doskonale korespondujące z tym, co przez większość seansu widzimy na ekranie. Nie brakuje też lżejszych, przyjemnych dla ucha motywów, odtwarzanych głównie w scenach o lekko patetycznym zabarwieniu.

Wśród zrealizowanych do tej pory ekranizacji komiksów Marvela, zdarzały się zarówno mniej, jak i bardziej udane produkcje. „Spider-mana” w reżyserii Sama Raimiego bez cienia wątpliwości należy zaliczyć do tej drugiej grupy. Dla miłośników człowieka-pająka jest to wręcz pozycja obowiązkowa, jednak na dobrą zabawę w trakcie seansu mogą liczyć nie tylko oni, gdyż „Spider-manem” nie powinien się zawieść żaden sympatyk efektownego kina science-fiction.

Ocena: 4/5

Dyskusja