Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Alfy są wśród nas – recenzja filmu „Alphas: sezon 1”

Alphas: sezon 1

Serial o ludziach posiadających niezwykłe, nadnaturalne zdolności, nie jest wynalazkiem ani nowym, ani szczególnie oryginalnym. Aby podobny pomysł miał szanse powodzenia, musi zawierać w sobie to „coś” lub pokazywać starą historię w zupełnie nowym anturażu. Serial „Alphas” spełnia oba te wymogi, swoim pierwszym sezonem rokując nadzieję na oryginalną opowieść o ludziach i ich nadludzkich możliwościach.

Jak to się wszystko zaczęło

Zespół kierowany przez psychologa i psychiatrę, doktora Lee Rosena, składa się z czterech jego byłych pacjentów – ludzi, którzy przez swe niezwykłe zdolności zwrócili na siebie uwagę amerykańskiego Departamentu Obrony. Każdy z nich trafił pod opiekę dr Rosena, ponieważ nie był w stanie samodzielnie poradzić sobie z własną niezwykłością. W skład tej osobliwiej „ligi dżentelmenów” wchodzi autystyczny geniusz komputerowy – który nie tylko widzi i odczytuje wszelkie fale elektromagnetyczne, ale i potrafi nimi swobodnie manipulować – pochodząca z irańskiej rodziny młoda kobieta o niezwykle wyczulonych zmysłach, czarnoskóry agent FBI – pod wpływem adrenaliny przemieniający się w substytut marvelowskiego Hulka – oraz piękna Nina Theroux, której zwykli ludzie zwyczajnie nie potrafią się oprzeć. Do grupy tej już na początku serii dołącza były żołnierz i niespełniony sportowiec Cameron Hicks, posiadający wprost nieprawdopodobną koordynację na linii oko – ręka.

Tych pięcioro „Alf”, jak dr Rosen nazywa ludzi o niezwykłych umiejętnościach, w wyniku splotu wydarzeń i nieco wbrew własnej woli zostaje skierowanych wraz ze swym opiekunem na pierwszą linię frontu walki z organizacją noszącą nazwę Czerwona Flaga. Ta, wydaje się terrorystyczna organizacja, skupiająca w sobie „Alfy” nieprzejawiające żadnej chęci do współpracy z rządem, co i rusz stawia przed Departamentem Obrony nowe wyzwania. Bez pomocy ludzi równie niezwykłych jak sami „terroryści”, rządowe agencje stają się bezradne…

Niezwykli ludzie

Po pierwszym sezonie można śmiało stwierdzić, iż serial „Alphas” posiada dwie wyjątkowo mocne strony. Pierwszą z nich są bohaterowie oraz wcielający się w nich aktorzy. Dr Lee Rosen (David Russell Strathairn ) przedstawiony jest jako dość ekscentryczny, ale jednocześnie niezwykle ciepły człowiek, który z wielką troską podchodzi do swych byłych pacjentów. Odkąd stanął przed koniecznością przewodzenia specjalnej grupie „Alf”, przeżywa ciągłe rozterki i dylematy moralne. Rosen jest pacyfistą, jednak walka przeciwko Czerwonej Fladze zmusza go do używanie broni w każdej możliwej postaci. Od zawsze starał się traktować wszystkie „Alfy” jak zwykłych ludzi, jednak szybko orientuje się w ogromnych zmianach, jakie w ich psychice poczyniły posiadane przez nich moce. A jednak doktor Rosen nie jest postacią tak czystą i dobrą, jak mogłoby się wydawać. Posiada własne sekrety i świadomie nie dopuszcza do siebie pewnych niewygodnych faktów. Zapewne też i dzięki temu jest postacią tak prawdziwą, tak ludzką.

Równie barwą i dobrze odegraną postacią, co doktor Rosen, jest autystyczny geniusz – Gary Bell (Ryan Cartwright). Mimo skromności całej produkcji należy przyznać, że niewielu dotąd aktorom w historii kina udało się tak dobrze i wiarygodnie przedstawić człowieka dotkniętego podobnym schorzeniem. Gary Bell w wykonaniu Ryana Cartwrighta bywa na przemian zabawny i godny współczucia. Jego niezwykły dar stawia go na równi z najmocniejszymi „Alfami”, jednak cena, którą za to płaci, nie raz wydaje się zdecydowanie zbyt wysoka.

Oprócz tej dwójki, warte uwagi są kreacje Malika Yoba, jako agenta Billa Harkena, oraz pojawiającego się gościnnie Willa McCormacka, który stworzył niesamowitą postać zbuntowanej „Alfy” o zdolnościach przyprawiających o drżenie cały amerykański Departament Obrony.

Niestety, wśród bohaterów występujących w serialu, trafiają się i tacy, którzy w ewidentny sposób stanowią jedynie przyjemne dla oka ozdobniki. Tak ma się rzecz między innymi w przypadku dwójki członków grupy Rosena: Camerona Hicksa i Niny Theroux. Na całe szczęście, zarówno aktorzy, jak i ich filmowe postacie, w żaden sposób nie przeszkadzają pozostałym w rozwijaniu skrzydeł i decydowaniu o prawdziwej jakości serialu.

Zwykli bohaterowie

Drugą, niezwykle mocną stroną serialu, jest sposób przedstawienia „Alf”, nie jako superbohaterów, ale jako zwykłych ludzi, którzy rzadko kiedy potrafią unieść ciężar swojej wyjątkowości. Przykłady tego widzimy już w samym zespole dr Rosena. Autyzm Gary’ego jest bezpośrednim wynikiem szczególnej budowy jego mózgu; Rachel Pirzad, córka emigrantów z Teheranu, skutkiem niezwykłego wyczulenia zmysłów nie jest w stanie nie tylko stworzyć jakiegokolwiek związku, ale i nie radzi sobie nawet ze zwykłym kontaktem fizycznym. Wymuszona samotność staje się dla niej pomału nie do zniesienia. Nieco podobnie jest z Niną, która nigdy nie może być pewna, czy ludzi przyciąga do niej ona sama, czy jedynie jej specjalna zdolność. Cameron posiada nadludzką koordynację i celność, mógłby być żołnierzem idealnym, jest jednak przede wszystkim życiowym nieudacznikiem uzależnionym od przeróżnych środków zmieniających rzeczywistość. Co zaś się tyczy agenta Harkena, to jego ciągłe, wymuszone adrenaliną pobudzenie sprawia, iż nie jest w stanie zapanować nad gniewem i jedynie dzięki terapii dr Rosena dla swoich kolegów bywa co najwyżej mocno irytującym partnerem.

Przekonująca fikcja

„Alphas” to nowe otwarcie w serialach traktujących o superludziach. To nowe podejście do niezwykłości i ceny, którą przychodzi za nią płacić. Producenci zdecydowali się postawić na barwne postacie i dobrych aktorów, bardzo ostrożnie podchodząc do wszelkich, typowo hollywoodzkich „fajerwerków”. Dzięki temu otrzymujemy serial w przekonujący sposób łączący fikcję z rzeczywistością. Choć, kto wie, może jednak Alfy są wśród nas..?

Ocena: 4/5

Dyskusja