Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Powrót pajęczego herosa – recenzja filmu „Niesamowity Spider-man”

Nie minęło nawet pięć lat, odkąd do kin zawitał „Niesamowity Spider-man” – trzecia część przygód „Spider-mana” w reżyserii Sama Raimiego. Dziś w filmie Marca Webba, nie mającego jeszcze w Hollywood wyrobionej renomy, ponownie cofniemy się do dzieciństwa i młodzieńczych lat Petera Parkera i jeszcze raz przejdziemy z nim przez wszystkie etapy życia, które doprowadziły go do stania się superbohaterem. Nawet najzagorzalsi fani Spider-mana będą jednak usatysfakcjonowani tą podróżą do przeszłości herosa. „Niesamowity Spider-man” to jedna z najlepszych filmowych adaptacji komiksów Marvela, z jakimi mieliśmy dotąd do czynienia.


Co nowego u Parkera?

O ile w filmie Raimiego temat rodziców Petera Parkera był niemal całkowicie porzucony, o tyle Webb poświęca mu znacznie więcej uwagi. Przyszły superbohater próbuje dociec, dlaczego został przez nich porzucony jeszcze jako mały chłopiec. Wychowany przez troskliwą ciocię May i nie mniej przejętego losem Petera, ale wymagającego wujka Bena, nastolatek zmaga się z problemami typowymi dla swoich rówieśników. Grabi sobie u szkolnych zakapiorów, przeżywa pierwsze miłości, doświadcza pierwszych życiowych wzlotów i upadków. Jego życie zmienia się jednak o sto osiemdziesiąt stopni w momencie, kiedy podczas wizyty w biurowcu pewnej korporacji zostaje ugryziony przez genetycznie zmodyfikowanego pająka. Od tej pory Peter będzie dysponował niezwykłymi zdolnościami, które uczynią z niego superbohatera. Na co dzień pomagając zwyczajnym ludziom, ofiarom przestępstw, będzie musiał stawić czoła znacznie poważniejszemu zagrożeniu, jakim jest doktor Curt Connors, naukowiec, przyjmujący po godzinach jaszczurzą postać i terroryzujący miasto.

„Niesamowity Spider-man” to przepełnione wartką akcją kino rozrywkowe, które w swojej klasie może stawać w szranki nie tylko z poprzednimi odsłonami przygód człowieka-pająka, ale i nawet niezwykle pozytywnie ocenianymi „Avengersami”, nie tak dawno temu goszczącymi na ekranach polskich kin. W przeciwieństwie do filmów Raimiego, „Niesamowity Spider-man” odarty jest z nadętych sloganów i morałów w rodzaju słynnych słów o wielkiej sile pociągającej za sobą wielką odpowiedzialność. Nie znaczy to, że film jest płytki. Przeciwnie, w kilku miejscach scenariusz zdaje się poruszać poważniejszą tematykę, tu i ówdzie natrafiamy na moralne dylematy. Jednak jeśli ktoś oczekiwał wzniosłych słów, czy typowego, hollywoodzkiego patosu, to wyłączywszy scenę śmierci jednego z bohaterów, niczego takiego nie uświadczy.

Całą masę obaw fani Spider-mana wiązali z nowym odtwórcą człowieka-pająka. Jednak wbrew temu, na co wskazywała część zwiastunów, nowy Peter Parker wcale nie przypomina Cristiano Ronaldo ubranego w kostium superbohatera. Zarówno ze względu na aparycję, jak i sposób odgrywania postaci, Andrew Garfield i Tobey Maguire różnią się znacząco, jednak Garfield dźwiga ciężar powierzonej mu roli nie gorzej niż jego starszy kolega po fachu. „Nowy” Spider-man jest mniej fajtłapowaty, sprawia wrażenie mniej nieśmiałego i zagubionego wśród rówieśników, niemniej jednak wbrew powszechnie wyrażanym obawom, nie jest też cwaniaczkiem czy zniewieścialcem. To zupełnie zwyczajny, sympatyczny nastolatek, którego metamorfoza w superbohatera i stopniowo narastające poczucie odpowiedzialności zarówno za własne czyny, jak i bezpieczeństwo współmieszkańców metropolii, została ukazana bezbłędnie, w dużej mierze stanowiąc o sile opowiedzianej tu historii.

Nie mniej wyrazistą postacią jak Peter Parker, jest jego filmowa ukochana – Gwen Stacy. W tej roli zobaczymy Emmę Stone, znaną z takich hitów jak „Zombieland”, „Kocha, lubi, szanuje”, czy „Służące”. Na planie „Niesamowitego Spider-mana” udowodniła, iż jest obdarzona aktorskim talentem w równym stopniu, co zjawiskową urodą. W porównaniu z Kirsten Dunst, której nierzadko zarzucano drewniane aktorstwo, Emma wypada nad wyraz korzystnie. Nie inaczej jest z drugim planem. W roli stróża prawa i ojca Gwen bardzo dobrze odnalazł się Denis Leary, a Sally Field i Martin Sheen stworzyli udane kreacje wujka Bena i cioci May.

Było na co popatrzeć!

Jak przystało na drogą, hollywoodzką ekranizację komiksu, „Niesamowity Spider-man” może pochwalić się wyśmienitą oprawą audiowizualną. Wszystkie elementy, począwszy od muzyki, poprzez zdjęcia i montaż, a skończywszy na spektakularnych efektach specjalnych, prezentują wysoki poziom wykonania i sprawiają, że oglądanie najnowszych przygód człowieka-pająka staje się niejako ucztą dla zmysłów.

Obrazek

Autorem muzyki jest znany w amerykańskim filmowym światku James Horner. Jego kompozycje można było usłyszeć między innymi w takich produkcjach jak „Apocalypto” czy „Avatar”. Oprawa muzyczna była jednym z najważniejszych atutów wspomnianych tytułów. W „Niesamowitym Spider-manie” James Horner po raz kolejny potwierdził, że jest w świetnej dyspozycji i nie bez powodu uznaje się go za jednego z najlepszych kompozytorów filmowych. Utwory, które zaprezentował w najnowszej ekranizacji przygód pajęczego superbohatera, brzmią wystarczająco dobrze, by skłonić widza po sięgnięcie po album ze soundtrackiem. Co istotne, poszczególne kompozycje świetnie spisują się w roli tła do poszczególnych scen, nadając im określone tempo, bądź budując napięcie.

Poziom wykonania efektów specjalnych z pewnością nikogo nie rozczaruje. Prezentują się one wyśmienicie, w niczym nie ustępując nawet najsilniejszym konkurentom w tej kategorii. Walki Spider-mana z Jaszczurem są imponujące, a sceny, w których tytułowy bohater mknie przez miasto, pomiędzy wieżowcami, używając swojej pajęczej sieci, wręcz zapierają dech w piersiach. Zwłaszcza, że w przypadku tych ostatnich, twórcy pokusili się o ujęcia zza pleców herosa, a niekiedy wręcz z perspektywy pierwszej osoby. Wszystko to robi imponujące wrażenie.

Należy także powiedzieć parę ciepłych słów na temat wizerunków Spider-mana oraz jego filmowego przeciwnika. Kostium człowieka-pająka prezentuje się jeszcze lepiej, niż w obrazach Raimiego, natomiast wygląd Jaszczura nie budzi żadnych zastrzeżeń – przeciwnie, zarówno animacja tej postaci, jak również sam jej wygląd zasługują na uznanie.

„Niesamowity Spider-man” z pewnością nie zawiedzie fanów człowieka-pająka. Pierwszą częścią nowego cyklu – bo powstanie kontynuacji jest pewne jak amen w pacierzu – Marc Webb udowodnił, że wyzwanie, jakim jest kręcenie ekranizacji przygód uwielbianego na całym świecie superbohatera, nie przerasta wcale jego możliwości. Twórca, w którego filmowym dorobku widnieją zaledwie cztery pozycje, sprostał wyzwaniu, jakie przed nim postawiono. Można zatem oczekiwać, że kolejne odsłony przygód Spider-mana – utrzymają obecny poziom.

Ocena: 4/5

Dyskusja