Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Coś na progu nr 2 – omówienie drugie

Gdy weźmiemy do ręki drugi numer magazynu „Coś na progu”, pewnie niejeden z nas zada sobie pytanie: czy w dobie Internetu, błyskawicznego przepływu informacji i dostępu do wiadomości, tradycyjnie wydane (na papierze) pismo, ma w ogóle prawo bytu? Częściowej odpowiedzi na to pytanie udziela sam temat numeru – „Moda na Retro”.

Temat numeru

Temat numeru: retro. I już teraz można odnieść wrażenie, że temat „retro” został potraktowany trochę inaczej, od powszechnie przyjętej definicji tego słowa. Retro to coś archaicznego, co przez długie lata było niemodne, a teraz ponownie wróciło do łask. Poe, Ray Bradbury, Dark Cristal czy Vampirella – jak najbardziej tak! Ale czy filmy Quentina Tarantino, czy Steampunk można zaliczyć do retro lub oldschoolu? Nie jest to przypadkiem nadinterpretacja słowa „retro”?

Zacznijmy od tych artykułów, których obecność nie budzi żadnych wątpliwości. Na początek Poe. A raczej Clive Barker, który przytacza swoje wspomnienia związane z dziełami Edgara Allana Poe. Gdyby nie dokładna analiza treści, w ogóle można by się nie zorientować, że to wspomnienia twórcy „Hellraisera”. Ani słowa wstępu, ani jednoznacznego określenia kim, na dobrą sprawę, jest podmiot liryczny.

Opisy klasycznego, prawdziwego retro, czyli „Tajemniczy kosmos Raya Bradburego” autorstwa Pawła Klimczaka oraz „Algeron Blackood. Przepłysk Wyższej Prawdy”, opracowany przez Mateusza Kopacza, okazały się bardzo dobrymi i wartościowymi artykułami. Autorzy wnikliwie analizują obie twórczości, przytaczając wiele ciekawostek i interesujących faktów z życia pisarzy.

Chociaż prawdziwe perły tego numeru to bez wątpienia artykuł „Mroczny i tajemniczy Jim Henson” Norberta Nowaka i „Cycki + kły = Vampirella” Jana Wieczorka. Oba to retro w klasycznym tego słowa znaczeniu. Obie postacie: seksownej wampirzycy, jak i twórcy Ulicy Sezamkowej, znane są polskiemu czytelnikowi, ale po lekturze tychże artykułów, można odnieść wrażenie, że do tej pory wiedza ta była szczątkowa.

Jim Henson – słynny twórca muppetów i Ulicy Sezamkowej, okazał się autorem mrocznych i zarazem fascynujących filmów, które dziś urosły do miana kultowych dzieł fantasy. Podobnie analiza Vampirelli może wnieść wiele nowego do powierzchownej wiedzy niektórych. Autor dowodzi, że bohaterka licznych komiksów jest postacią o wiele bardziej złożoną. To nie tylko idealne, kobiece kształty w obcisłym kostiumie, to także złożona psychika i osobowość, jak wynika z tego artykułu.

Jak już było wspomniane, można odnieść wrażenie, że artykuły są nieodpowiednio dobrane. Oczywiście, nie ma co umniejszać wartości merytorycznych opracowania „Grindhouse’a”, ale przecież film z 2007 roku, mimo swojej stylizacji na kino klasy B, to nie zjawisko, które po latach wróciło do łask. Takie rzeczy powinny być publikowane, ale nie pod hasłem myśli przewodniej numeru.

Proza/Poezja oraz Komiks

Opowiadania są bardzo ciekawe i potrafią wciągnąć oraz zaciekawić czytelnika. A co najważniejsze: wszystkie trzymają w miarę wysoki, równy poziom. Przed szereg wybija się jednak opowiadanie Jacka Ketchuma: „Martwy Dziki Zachód”. Jak sama nazwa wskazuje, autor w ciekawy sposób łączy western i grozę.

Cieszy również fakt, że w magazynie znalazło się także opowiadanie Algernona Blackwooda, którego twórczość była omawiana w osobnym artykule. „Nawiedzona Wyspa” doskonale dowodzi mistrzostwa, jakie osiągnął pisarz w kreowaniu sugestywnych obrazów grozy i horroru.

Oprócz prozy, w tym numerze miejsce znalazł także komiks. Ale w opozycji do prozy, opowieść „Midnight City Część 1” wypadła zdecydowanie gorzej. Takich patetycznych historii, które budują napięcie ponad miarę, polski czytelnik miał szanse poznać setki.

Komiks broni się tylko faktem, że ilustracje Krzysztofa Chalika są całkiem przyjemne dla oka. Szkoda tylko, że autor nie okazał się tak dobrym scenarzystą, jak rysownikiem. Gdyby z fabuły wyeliminować zbędne budowanie napięcia, całość można by zamknąć na jednej, góra dwóch stronach, bez straty dla sensu i wydźwięku tej opowieści.

Strefa kryminału oraz Esej/Felieton

Zarówno artykuły poświęcone kryminalnym zagadnieniom, jak i eseje, prezentują naprawdę wartościowe materiały. Na uwagę szczególnie zasługuje pozycja „Sztuka kradzieży – kradzieże sztuki”. Zofia Kaleta dość dokładnie i wnikliwie przeanalizowała wszelkie fakty, przedstawiając je w sposób bardzo przystępny dla czytelnika.

Viara

I tu wisienka na torcie. „Zagadkowa śmierć Poego” i „Mroczne dominium bentleya” to artykuły z całą pewnością wartościowe. Ale notka poświęcona życiu i twórczości Tomasza Beksińskiego zatytułowana „Cień wampira” to kolejny z lepszych artykułów całego numeru. Poznajemy w nim nie tylko osiągnięcia Beksińskiego jako radiowca czy tłumacza. Nie! Autor artykułu, Marcin Dobrowolski, w sposób bardzo wnikliwy analizuje psychikę tej, jakże kontrowersyjnej postaci polskich mediów i fantastyki. Swoje wnioski popiera cytatami z licznych wywiadów, jakich udzielił Beksiński. Najciekawsze wydają się informacje na temat relacji łączących radiowca z ojcem – znanym malarzem – Zdzisławem Beksińskim.

Strefa Gier

Tu recenzja gry „Znak Starszych Bogów” – dodatku do gry planszowej „Arham Horror”. O ile nie sposób oceniać recenzję, to jednak trzeba sobie zadać dwa pytania: czy recenzja, w momencie kiedy Internet aż pęka od nich w szwach, jest w ogóle potrzebna? Po drugie, czy dział przetrwa. Niestety, gier planszowych i karcianych w konwencji grozy jest niewiele. I o ile sam magazyn ma szanse dalej rozwijać się, to, niestety, ten dział nie.

Podsumowanie

Wracając do pytania z samego początku: „Czy tego rodzaju magazyny w formie papierowej mają rację bytu na naszym rynku?” Mimo historii wielu pism, które przeszły do historii szybciej („Lśnienie”), czy pism które utrzymały się odrobinę dłużej („Magazyn fantastyczny”), pozostaje mieć nadzieję, że „Coś na progu” zabawi na naszym rynku zdecydowanie dłużej. O ile tylko selekcja artykułów będzie zdecydowanie bardziej surowa, wówczas magazyn ma szansę bronić się, serwując czytelnikowi artykuły najlepszego sortu.

Dziękujemy wyd. Dobre Historie za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.


Omówienie numeru pierwszego.
Pierwsze omówienie drugiego numeru.
Materiały użyte w recenzji pochodzą z fanpage’u wydawnictwa Dobre Historie i zostały wykorzystane za jego zgodą.

Dyskusja