Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Jedenaście nierównych cięć – recenzja książki „11 cięć”

Teksty jedenastu autorów spakowano w jedną książkę – „11 Cięć”, w spisie treści można znaleźć nazwisko Grahama Mastertona, Łukasza Orbitowskiego czy Guy N. Smitha. Wydawca zaserwował zbiór, którego treść przechodzi od czystej makabry po refleksyjne opowieści. Mogłoby się wydawać, że dzięki bardzo zróżnicowanej tematyce, każdy miłośnik grozy znajdzie coś dla siebie. Nic bardziej mylnego.

Antologię otwiera Graham Masterton krótką, bo zaledwie ośmiostronicową, opowieścią „Sponiewierana”. Niestety, tekst jest słaby. Czytelnik nie tego spodziewa się po legendzie horroru, autorze „Zakętych” czy „Wendigo”. Opowiadanie, traktujące o przemocy domowej nie wnosi zupełnie nic, ciężko zrozumieć dlaczego w ogóle powstało. W skrócie: do zapomnienia.

Nieprzyjemne pierwsze wrażenie, w pewnym stopniu, udało się zatrzeć całkiem przyzwoitym opowiadaniem „Marzenie”, Pawła Palińskiego. Wprawdzie temat znów jest bardzo emocjonalny i refleksyjny, jednak tym razem nie zabrakło narastającego napięcia i mocnego wstrząsu czytelnikiem. Opowiadanie na długo zapada w pamięć.

Gdy już zaczęło się wydawać, że antologia jest zbiorem ckliwych i dramatycznych historii ze zgonem w tle, pojawiła się prosta, ale bardzo makabryczna „Futerka” Wilsona. Tekst mimo swojej przewidywalności i schematyczności był pozytywnym zaskoczeniem. W tym zbiorze to pierwszy horror z prawdziwego zdarzenia.

Następne opowiadanie to „Radość Hetmana” Jakuba Małeckiego. Surrealistyczna opowieść, która może przypaść do gustu i oczarować, niestety dla niektórych może być zbyt trudna do interpretacji. Tekst w żadnym stopniu nie wpisuje się w temat horroru i grozy, przez co w ogóle nie powinien się w zbiorze znaleźć.

„Doktor, dziecko i duchy jeziora” Morta Castle’a można uznać za jeden z większych plusów tego zbioru. Mamy tu bardzo klimatyczną i sentymentalną opowieść o relacjach między ojcem, a synem. Typowo amerykańska historia, zachwycająca specyficznym nastrojem i magią.

„Wybór Lucy” Jacka M. Rostockiego to pozycja bardzo dynamiczna, wciągająca, jednak chwilami nużąca i przegadana. Zakończenie mocno rozczarowuje, co pozostawia nie najlepsze wrażenie, mimo całkiem niezłej całości.

Kolejną opowieścią zasługującą na miano jednej z najlepszych jest „Powiedź im, że kochasz” Scotta Nicholsona. Powracamy do refleksyjnego i moralizującego motywu, jednak tym razem z prawdziwym dreszczem i sporą dawką niepokoju na pierwszym planie. Historia pełna okrucieństwa i patologii zaskakuje zakończeniem, jak najbardziej na plus.

Z kolei „Głód” Cichowlasa to krwawy powrót do stylu prostych i makabrycznych „Futerek”. Opowiadanie jest przewidywalne (już na samym początku lektury, kojarząc fakty z tytułem można domyślić się całej reszty), jednak szokujące opisy drastycznych scen doskonale wpisują się w temat antologii.

„Diabeł z Mrocznego Lasu” Guy’a N. Smitha to kolejna największa porażka zaraz po Mastertonie. No, może na nieco wyższym poziomie. Całkiem dobrze zapowiadająca się i wciągająca historia przez słabe zakończenie okazała się być naiwną opowiastką, dobrą tylko dla dzieci na dobranoc.

„Amerykański horror” Orbitowskiego, najobszerniejsze i najbardziej rozbudowane opowiadanie ze wszystkich jest zdecydowanym faworytem całego zbioru . Historia polaka, który wyjechał do Stanów za chlebem, by spełnić swój amerykański sen jest ciężka, pesymistyczna i wyraźnie odciskająca się na psychice. Narastające uczucie tajemnicy i porażające zdarzenia wciągają czytelnika w wir akcji. Autor zadbał o ciekawą kreację głównego bohatera, z którym łatwo jest nam się utożsamić i przeżywać wraz z nim jego doświadczenia. Niestety, koniec opowieści, na siłę udziwniony nieco zaburza idealną kompozycję całości.

Na zakończenie wydawca zaserwował nam, jak gdyby dla żartu, opowiadanie „Dyniogłowy” Eversona. Miało być pikantne, a było obrzydliwe i niedorzecznie. Ta historia, jako zakończenie antologii pozostawia czytelnika z uczuciem niesmaku i zaciera wszelkie pozytywne wrażenie pozostawione po poprzedniej historii.

Mimo obecności kilku opowiadań na naprawdę wysokim poziomie, zbiór jako całość nie zachwyca. Niepotrzebne „zapchaj dziury” obniżają poziom książki, a szkoda, bo mogła to być bardzo dobra pozycja. Jeśli jednak nie będzie się oczekiwać zbyt wiele, antologia może przypaść niektórym, mniej wymagającym, do gustu.

Dziękujemy wyd. Replika za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 3/5

Dyskusja