Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Cthulhu w nowych szatach – recenzja książki „Cienie spoza czasu”

Każdy, kto określa siebie miłośnikiem horroru, nazwisko Lovecrafta z pewnością doskonale zna. Amerykański pisarz, żyjący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, zasłynął dziełami składającymi się na tak zwaną mitologię Cthulhu. Poszczególne jej elementy, na czele z mackowatym monstrum od którego imienia wzięła się nazwa, stanowią dziś nieodłączny składnik kultury grozy. Chociaż od śmierci Lovecrafta minęło ponad siedemdziesiąt lat, jego twórczość cieszy się niesłabnącą popularnością. Powodem tego nie są kolejne wznowienia, ale i liczne utwory współczesnych pisarzy, którzy w mniejszym lub większym stopniu czerpią z literackiego dorobku Samotnika z Providence.

Wobec powyższego, inicjatywa wydawnictwa „Dobre Historie”, polegająca na wydaniu antologii opowiadań nawiązujących do mitologii Cthulhu, wydawała się nader godna uwagi. Publikację poprzedziła dobrze zorganizowana kampania reklamowa oraz szumne zapowiedzi, dzięki którym informacja o premierze książki z pewnością nie uszła uwadze potencjalnych zainteresowanych. Jak jednak jest z poziomem zamieszczonych w niej opowiadań?

Przeglądając pobieżnie książkę, można by pomyśleć, iż wszelkie obawy o poziom literacki są nieuzasadnione. Wszystko dlatego, że „Cienie spoza czasu” skupiają opowiadania nie byle kogo, lecz bardzo znanych i poczytnych autorów, mających w swoim dorobku literackim wiele udanych dzieł. Nazwiska takie jak Alan Moore, Ian Watson czy Gene Wolfe póki co znane są lepiej w krajach pochodzenia tych autorów, jednak Graham Masterton, Edward Lee, Mort Castle czy nawet Ramsey Campbell to literackie marki, które cieszą się uznaniem także wśród polskich czytelników. Niestety, lektura kolejnych tekstów udowadnia, że nawet najlepszym zdarzają się potknięcia.

Antologię otwiera kilkustronicowy wstęp autorstwa S.T. Joshiego, znanego badacza literatury grozy, który nie tak dawno temu zasłynął z obszernej, popularnej wśród fanów, biografii Howarda Philipsa Lovecrafta. We wprowadzeniu do „Cieni spoza czasu” badacz podkreśla wartość utworów, które twórczo rozwijają koncepcję tego pisarza, jednocześnie Joshi zwracając uwagę, iż liczni naśladowcy Lovecrafta częstokroć w zbyt dużym stopniu traktują jego dzieła jako „swojego rodzaju literackie oparcie”.

Tymczasem na brak oryginalnych pomysłów w „Cieniach spoza czasu” z całą pewnością narzekać nie można. Kilka spośród zamieszczonych w antologii opowiadań to prawdziwe perełki, których autorzy nie tylko wykazali się sporą inwencją, ale i zaprezentowali wysoki kunszt w budowaniu ciągle zagęszczającej się atmosfery grozy. Do tych najbardziej udanych opowiadań należy niewątpliwie zaliczyć „W labiryncie Cthulhu” Iana Watsona. Akcja tego utworu, utrzymanego w postapokaliptycznym nastroju, toczy się w nekropolii Staglieno we włoskiej Genui, w sytuacji, gdy całą Ziemię opanowały kreatury rodem z mitologii Cthulhu. Bohaterowie, uwięzieni w krypcie i terroryzowani przez krwiożercze monstrum, toczą rozpaczliwą i z góry skazaną na porażkę rozpaczliwą walkę o przeżycie; czyta się to z zapartym tchem. Każdy miłośnik horroru z rodzaju survival story, z pewnością nie będzie opowiadaniem Watsona zawiedziony.

Innym godnym uwagi utworem jest „Pierwiastek Zła” Edwarda Lee. Pisarz ten, znany z zamiłowania do prozy eksperymentalnej, kolejny raz oferuje polskim czytelnikom to, do czego przyzwyczaił ich w wydanych dotąd w naszym kraju powieściach. Nagromadzenie niecenzuralnego słownictwa, mocnej erotyki oraz makabrycznych wątków, stanowi niejako wizytówkę tego autora, i tak jest też tym razem. Wśród tekstów zasługujących na szczególne wyróżnienie, nie można pominąć również „Pustkowi” autorstwa Paula Wilsona. Opowiadanie to traktuje o pewnej parze, która na pewnym amerykańskim odludziu próbuje doszukać się źródła pochodzenia tajemniczych białych świateł. Jest to najdłuższe opowiadanie w zbiorze i chociaż cechuje je stosunkowo prosta fabuła, to zarówno sprawna narracja, jak i przekonująca główna bohaterka sprawiają, że lektura książki przebiega bez chwili znużenia.

Jest jednak w „Cieniach spoza czasu” kilka opowiadań, które prezentują raczej przeciętny poziom literacki bądź też opierają się na mało porywających pomysłach. Lektura „Wystąpił błąd krytyczny pod adresem…” autorstwa Alana Deana Fostera, gdzie pewien szaleniec szantażuje służby specjalne zamieszczeniem w Sieci treści „Necronomiconu”, wprawdzie potrafi zainteresować, lecz w pewnym momencie realizacja pomysłu zaczyna zdawać się coraz bardziej przekombinowana. Drobny zawód sprawił także Graham Masterton, niezwykle popularny w naszym kraju brytyjski pisarz. Chociaż jego opowiadanie, zatytułowane „Will”, opiera się na dobrym koncepcie, to polscy fani czytywali zdecydowanie lepsze utwory autora. Połączenie osoby Williama Szekspira z jednym z bóstw wykreowanego przez Lovecrafta panteonu to rozwiązanie co najmniej osobliwe, ale ze względu na sposób prowadzenia narracji oraz konstrukcję scenariusza (dość przewidywalnego dla każdego, kto miał okazję czytać ostatnie dzieła tego autora) ostateczny efekt jest co najwyżej przeciętny.

Wśród jedenastu opowiadań zamieszczonych w antologii, pojawia się także polski akcent. Opowiadanie Tomasza Drabarka, „Iran Political Fiction”, zostało wyłonione w drodze konkursu, na który nadeszło ponad sto prac. Laureat miał o tyle trudne zadanie, że jego opowiadanie miało zaprezentować się na tle utworów najsłynniejszych twórców horroru na świecie. Widać to niestety gołym okiem, gdyż „Iran Political Fiction” jest jednym z tych utworów, które wybijają się negatywnie na tle pozostałych tekstów. Opowiadanie wypełnione zostało obszernymi przypisami, zaś narracja jest nieco chaotyczna, choć z drugiej strony – nie można odmówić Drabarkowi dobrego nakreślenia realiów, w jakich toczy się akcja. Jednak erudycja autora, a jakość literacka utworu, to dwie różne rzeczy i w ostatecznym rozrachunku to drugie przysparza zawodu.

Nie można natomiast mieć większych zastrzeżeń do technicznego przygotowania antologii. Wydanie książki stoi bowiem na bardzo wysoki poziomie. Począwszy od rewelacyjnej okładki z ilustracją Michała Oracza, poprzez wygodny format oraz dogodną czcionkę i brak literówek, a skończywszy na końcowym, bardzo pozytywnym wrażeniu. Cena, wynosząca niecałe trzydzieści siedem złotych, nie należy wprawdzie do najniższych, jednak warto podkreślić, że wydawnictwo Dobre Historie przygotowało dla czytelników liczne promocje i okazje, dzięki którym antologię można nabyć w znacznie niższej cenie.

Wrocławskie wydawnictwo należy bez wątpienia pochwalić za fantastyczną inicjatywę, jaką było opublikowanie antologii w hołdzie dla Samotnika z Providence. Sam zbiór jednak prezentuje bardzo nierówny poziom. Znajdują się w nim zarówno świetne opowiadania, zapadające w pamięć i nie pozwalające o sobie zapomnieć jeszcze długo po lekturze, jak i teksty przecięte, bądź zwyczajnie rozczarowujące. Dziwi to zwłaszcza w obliczu faktu, iż autorzy tekstów to pisarze „z górnej półki” w dziedzinie literatury grozy. „Cienie spoza czasu” można polecić miłośnikom mitologii Cthulhu oraz twórczości Howarda Philipsa Lovecrafta – wszak nie brakuje tu utworów naprawdę solidnych – jednak wszyscy oni powinni być przygotowani, iż nie każdy spośród pisarzy stanął na wysokości powierzonego mu zadania.

Dziękujemy wyd. Dobre Historie za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 3/5

Dyskusja