Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Przygody pirata bez imienia – recenzja gry „Risen 2 – Mroczne Wody” cz.II

"Risen 2 - Mroczne Wody" cz.II

Jak przystało na komputerowego erpega, w miarę rozwoju akcji możliwe jest w „Risen 2” rozwijanie umiejętności bohatera. Mechanizm różni się nieco chociażby od tego, który mieliśmy okazję poznać w „Gothicu”. Otóż, za każde wykonanie zadanie, bądź pokonanego przeciwnika, graczowi zostają przyznane tak zwane Punkty Chwały. Po uzyskaniu określonej ich liczby możemy poprawić jeden z pięciu głównych atrybutów określających naszą postać.

Są wśród nich broń biała, broń palna, wytrzymałość, cwaniactwo oraz voodoo. Naturalnie, na im wyższy poziom chcemy wznieść się w danej sztuce, tym więcej będziemy musieli przeznaczyć Punktów Chwały na ten cel.

Słów parę o mechanice

Odpowiednio wysokie atrybuty pozwalają na rozwijanie biegłości, za które odpowiadają. I tak, na przykład, należą do nich umiejętności w posługiwaniu się konkretnymi rodzajami oręża (np. pistolet, strzelba, muszkiet czy broń sieczna), jak również zdolności zastraszania, złodziejstwa czy czarnej magii. Ich rozwój dokonuje się za pośrednictwem napotkanych postaci, które za odpowiednią opłatą są w stanie nauczyć Bezimiennego rozmaitych sztuczek. W praktyce system ten jest bardzo wygodny, rozwój postaci przebiega harmonijnie, a siła i zdolności naszego bohatera zależą tak naprawdę w głównej mierze od tego, ile zadań uda mu się wykonać (dlatego tak istotne jest w „Risen 2” wypełnianie misji pobocznych) bądź ile potworów, które pojawią się na jego drodze, zdoła unicestwić – a także, rzecz jasna, od ilości złota, jakie zbierze i będzie gotów zainwestować w rozwój Bezimiennego.

Obrazek

Tym, co już od pierwszych odsłon „Gothica” budziło w dziełach programistów z Piranha Bytes największe zastrzeżenia, był system walki. Także w przypadku „Risen 2 – Mroczne Wody” nie jest on mocnym punktem gry. Opanowanie sterowania w walce zajmuje dłuższą chwilę. Starcia z użyciem broni białej polegają na umiejętnym zastawianiu się i odpieraniu ataku przeciwnika oraz wyczekaniu odpowiedniego momentu do kontrataku, który – jeśli tylko gracz nie popełni żadnego błędu – może stać się finezyjną sekwencją kilku następujących po sobie, coraz potężniejszych ciosów. Walki są więc dość widowiskowe, jednak już po kilkudziesięciu potyczkach zaczyna się do nich wkradać monotonia, którą trudno jest zażegnać nawet poprzez naukę kolejnych, bardziej skomplikowanych kombinacji. Na szczęście, do dyspozycji gracza oddano także broń palną. Wygoda jej użytkowania jest niemała, a umiejętne wykorzystanie białego oręża na przemian z bronią dystansową zwiększa szanse Bezimiennego w starciach nawet z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami. Ciekawym dodatkiem jest też możliwość wykorzystania tak zwanych „brudnych sztuczek”. Kiedy więc krzyżujemy szablę z przeciwnikiem, to o ile jesteśmy w posiadaniu odpowiednich przedmiotów, możemy na przykład sypnąć przeciwnikowi piaskiem w oczy, co na chwilę wyłączy go z walki. Zabieg może i prosty, ale z pewnością dobrze służący urozmaiceniu rozgrywki.

Coś dla oczu i uszu

Grzechem byłoby nie wspomnieć przynajmniej w kilku zdaniach o bardzo dobrej oprawie graficznej, która cieszy wzrok gracza od pierwszych scen, w trakcie których oglądamy efektowny atak krakena na jedną z placówek inkwizycji, aż po finałowe starcie z Marą. Zarówno jakość tekstur, wygląd krajobrazów, modele postaci, jak i dbałość, z którą twórcy podeszli do przygotowania niemal każdego detalu w otaczającym Bezimiennego świecie, prezentują niezwykle wysoki poziom i zasługują na najwyższe uznanie. Pod względem wizualnym zachwycają także pojedyncze sceny, w których pokuszono się o zastosowanie spektakularnych efektów specjalnych, by wspomnieć tylko imponująco prezentujące się starcie Bezimiennego z krakenem czy z Tytanem Ziemi. Fenomenalne przygotowanie graficzne podobnych fragmentów sprawia, że w „Risen 2 – Mroczne Wody” nie brakuje scen, które z racji swojego graficznego artyzmu pozostaną w pamięci graczy jeszcze długo po ukończeniu gry.

Obrazek

Podobnie rzecz się ma z muzyką. Ścieżka dźwiękowa gry brzmi bardzo dobrze, a odtwarzane kompozycje doskonale komponują się z tym, co widać akurat na ekranie monitora. Kilka motywów wyróżnia się szczególnie na tle reszty, w obliczu czego dodatkowa płyta zawierająca muzykę z gry wydaje się strzałem w dziesiątkę.

Pędem do sklepu?

Powstaje zatem pytanie – czy warto zdecydować się na zakup „Risen 2 – Mroczne Wody”? Odpowiedź wbrew pozorom nie jest łatwa. Dzieło programistów z Piranha Bytes jest grą kompletną, dobrze zaprojektowaną, której od strony technicznej nie można praktycznie nic zarzucić. Cieszy uszy piękną muzyką, stanowi ucztę dla oczu ze względu na wysokiej jakości oprawę graficzną, a interfejs i system rozgrywki – pomijając niektóre elementy, na czele z systemem walki – jest intuicyjny, i jego opanowanie nie nastręcza trudności. Gorzej rzecz ma się chociażby od strony fabularnej. W gruncie rzeczy historia opowiedziana w „Risen 2 – Mroczne Wody” jest mało przełomowa; chociaż scenariusz wykonuje kilka nieoczekiwanych zwrotów, a wiele spośród podejmowanych przez gracza decyzji ma niebagatelny wpływ na późniejszą rozgrywkę, to fabule brakuje jednak pewnej iskry, czegoś, co pozwoliłoby określić ją mianem epickiej. Otrzymujmy tu wielowątkową historię, która jednak w ogólnym rozrachunku nie ma w sobie zbyt wiele elementów, które czyniłby ją oryginalną i odróżniały na tle dziesiątek innych historii w realiach fantasy.

Obrazek

„Risen 2” można też zarekomendować w zależności od indywidualnych preferencji danego gracza w kwestii ilości elementów RPG w grach komputerowych. Nie da się ukryć, iż ta materia została w „Risen 2 – Mroczne Wody” nieco uproszczona; postać gracza opisują nieliczne parametry, a ich rozwój nie daje takiej satysfakcji i widocznych rezultatów, jak było to chociażby w przypadku wydanego nie tak dawno temu „Skyrima”. Świat „Risena 2” – jakkolwiek piękny i barwny – jest znacząco mniejszy i nie tak imponujący, jak w przypadku wspomnianego konkurenta.

Mimo wymienionych wyżej niedociągnięć „Risen 2 – Mroczne Wody” jest jedną z najlepszych gier w swoim gatunku, jakie pojawiły się na rynku w ostatnim czasie. Gdyby przyrównać go do „Skyrima”, to okazuje się słabszy niemalże w każdym aspekcie, niemniej jednak jest w stanie zapewnić wiele godzin wciągającej, pasjonującej rozrywki w morsko-awanturniczym klimacie. Każdemu, komu brakowało do tej pory „erpega” utrzymanego w podobnej konwencji, a oczekiwań nie zaspokoiła pierwsza część „Risen”, z czystym sumieniem polecić można „dwójkę”. „Risen 2 – Mroczne Wody” jest znacząco lepszy od poprzednika i chociaż ma niewielkie szanse, by zostać okrzykniętym tytułem roku, to przejście obok tej pozycji obojętnie byłoby dużym błędem dla każdego, kto mieni się miłośnikiem komputerowych gier RPG.

Ocena: 4/5

„Risen 2 – Mroczne Wody” cz.I

Dyskusja