Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Trudny czas przemian – recenzja komiksu „Marzi. Nie ma wolności bez solidarności”

Na trzeci tom „Marzi” Marzeny Sowy i Sylvaina Savoi polscy czytelnicy musieli czekać niemal trzy lata od pojawienia się drugiej części cyklu. Cierpliwość została im jednak wynagrodzona. Nowy komiks, zawierający wydane we Francji „Pas de liberte sans solidarite” i „Tout va mieux…”, z pewnością nie zawiedzie ich oczekiwań.

Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich tomach, także i w przypadku „Nie ma wolności bez solidarności” mamy do czynienia ze zbiorem krótkich, luźno powiązanych ze sobą opowieści, których jedynymi wspólnymi mianownikami są postać małej Marzi oraz realia, w których przyszło jej żyć. Dotychczas mieliśmy okazję poznawać jej wczesne dzieciństwo, które przypadło na początek lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Tym razem jednak Marzi daje się poznać czytelnikowi jako dojrzalsza, rezolutna i inteligentna, dorastająca dziewczynka, bacznie obserwująca zmiany zachodzące w otaczającym ją świecie. W kontekście polityki trzeci tom przygód „Marzi” skupia się bowiem na procesach związanych z upadkiem systemu komunistycznego oraz zaprowadzaniem w Polsce demokracji.

Akcja pierwszej z przedstawionych historii toczy się wiosną 1988 roku, kiedy to Polskę ogarnia fala strajków robotniczych, a w jednym z nich, zorganizowanym przez hutę w Stalowej Woli, bierze udział ojciec bohaterki. Wraz z nią jesteśmy świadkami niepokojów związanych z coraz bardziej napiętą sytuacją w kraju i pogłębiającego się kryzysu gospodarczego państwa. Całości dopełniają obawy dotyczące konsekwencji udziału w strajku i realna groźba utraty pracy przez żywiciela rodziny. Zarazem w Polsce panuje jednak atmosfera niecierpliwego oczekiwania, powszechne przekonanie, że są to już ostatnie podrygi niewydolnego systemu.

W podobnym nastroju utrzymane są i inne historie z trzeciego tomu „Marzi”, w których główna bohaterka dzieli się refleksjami dotyczącymi zachodzących zmian politycznych. Wspomniane zostają takie wydarzenia, jak telewizyjna debata Wałęsy z Miodowiczem, obrady Okrągłego Stołu czy rozmowy w Magdalence, których przebieg i treść do dziś pozostają przedmiotem sporów historyków. Co istotne, narratorka nie popada w hurraoptymizm. Wręcz przeciwnie, opisując owe wydarzenia, akcentuje liczne wątpliwości, jakie targały Polakami w ówczesnym czasie. O Lechu Wałęsie nie pisze się w hagiograficznym tonie, ostateczne wyniki ustaleń władzy z opozycją przyjmowane są przez społeczeństwo z umiarkowanym zadowoleniem, a przedłużające się obrady oraz sam fakt podejmowania dyskusji z komunistami, część spośród zaangażowanych w działalność opozycyjną uznaje za porażkę. Rzecz jasna, wszystko to ukazywane jest z perspektywy kilkuletniej dziewczynki, toteż zabrakło tu dogłębnych analiz poszczególnych problemów. Niemniej, nawet ona była w stanie dostrzec takie niuanse, jak choćby skupienie uwagi Europy na upadku berlińskiego muru, w sytuacji, gdy procesy zmierzające bezpośrednio do końca komunizmu w Europie rozpoczęły się nie gdzie indziej, jak właśnie w Polsce.

Obok kwestii politycznych, w „Marzi” poruszone zostają także problemy społeczne, które objawiły się w szczególny sposób krótko po odzyskaniu przez Polskę wolności, gdyż wcześniej władza zamiatała je pod dywan. Mowa o homoseksualizmie, osobach zarażonych wirusem HIV, narkomanii oraz rozpowszechnionym ubóstwie. Kwestie te zostały jednak tylko zaakcentowane i płytko scharakteryzowane, przy pełnym zachowaniu zasad politycznej poprawności, co jest nieco rozczarowujące, zwłaszcza iż bardzo kontrastuje ze sposobem, w jaki mała Marzi opowiada o problemach politycznych.

Sama główna bohaterka, jako się rzekło, sprawia wrażenie znacznie dojrzalszej, niż w poprzednich odsłonach komiksu. Zdaje się coraz lepiej rozumieć otaczający ją świat, co znajduje potwierdzenie w refleksjach, jakie snuje w poszczególnych historiach. Wydarzenia, w których uczestniczy bądź których jest biernym świadkiem, skłaniają ją do przemyśleń na temat dopiero co odzyskanej wolności, starości i przemijania, religii czy przykrej ludzkiej skłonności do oceniania drugiego człowieka na podstawie zasobności portfela. Na rezultaty podobnych refleksji, mimo iż powstałe w umyśle małej dziewczynki, z pewnością nie pozostaną obojętni także dojrzalsi czytelnicy.

W warstwie wizualnej komiksu nie zaszły żadne zmiany względem poprzednich dwóch tomów. Konsekwentnie każda strona zawiera sześć kwadratowych, równej wielkości kadrów, dominują żywe kolory, a rysunki Sylvaina Savoi imponują dbałością o szczegóły. Z pewnością nie można powiedzieć, by oprawa graficzna „Marzi”, nie dorównywała merytorycznej stronie opisywanego dzieła.

Każdy, komu przypadły do gustu dwa pierwsze tomy „Marzi”, powinien prędzej czy później zapoznać się też z trzecią częścią komiksu. Jest ona znacznie dojrzalsza niż dotychczasowe odsłony, porusza problem kluczowych wydarzeń z najnowszej historii Polski, które w pewien sposób konstytuują także obecną sytuację w kraju, a wszystko to – niezmiennie – widziane oczami dorastającej dziewczynki, której dzieciństwo przypadło na przełom dwóch ustrojów. Lektura jej przygód pozostanie na długo w pamięci każdego, kto zdecyduje się po nie sięgnąć.

Dyskusja