Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wrota do świata magii – recenzja książki „Zaginione wrota”

Zaginione wrota Orsona Scotta Carda, to pierwsza część zapowiedzianej przez autora Gry Endera młodzieżowej serii o niezwykłym świecie i żyjącym w nim młodym chłopcu. Pomysł na napisanie jej pojawił się blisko 35 lat temu. Czemu Card tak długo zwlekał z przelaniem go na papier?

Wyjaśnienie znajduje się w posłowiu: świat magów Mitheru to „jego najlepszy świat i najlepszy system magii”[1], dlatego zapewne postanowił czekać aż wymyśli „historię, która wydobędzie z tego świata pełnię możliwości”[2]. Po drugie, w latach 70 i 80 ubiegłego wieku powieści science-fiction były znacznie popularniejsze od fantasy, więc pierwszy tom serii o Magch Mitheru mógłby nie odnieść aż tak znaczącego sukcesu.

Seria o Enderze przebojem wdarła się w umysły czytelników i pozostaje tam do chwili obecnej, a Card stał się jednym spośród najbardziej rozpoznawalnych autorów. Nic więc dziwnego, że każde kolejne dzieło porównywane jest do jego największego hitu. W przypadku Zaginionych wrót podobieństwo można dostrzec już po kilkudziesięciu stronach. Zarówno tutaj jak i w Grze Endera, czytelnik śledzi walkę osamotnionego i uzdolnionego dziecka z dużo większymi przeciwnościami.

Danny North, bohater Zaginionych wrót, aby przeżyć musiał opuścić rodzinną osadę w wieku dwunastu lat. Zafascynowany światem ludzi, pragnie wśród nich uwolnić się od brutalnej przeszłości, a także lepiej poznać swoje nowe otoczenie i zapewnić mu bezpieczeństwo. Wyrok śmierci pada na niego w momencie, gdy wychodzi na jaw, że jest pierwszym magiem wrót od setek lat. Jego dar pozwala mu w ułamku sekundy przenosić się gdziekolwiek zechce, a także otworzyć tytułowe wrota. Przejście przez nie wyzwala potężne siły, i gdyby osoba o nieczystych zamiarach przekroczyła ich próg, to na świecie na powrót zapanowałyby krwawe wojny.

Card, tworząc świat Mitheru, w sposób szczególny inspirował się starożytnością. Wykreowanym bohaterom nadał imiona bogów pochodzących z mitologii rzymskiej, greckiej i nordyckiej, a także wplątał związane z nimi mity w historie poszczególnych rodzin. Tak więc, pierwszym magiem wrót był Loki, a wujek Danny’ego, zajmujący się inwigilacją ludzi, otrzymał imię potężnego Thora. Ponadto, każdy bohater powieści Carda wyróżnia się jakimś talentem magicznym, który pozwala mu zdobyć „władzę nad określonym stworzeniem lub żywiołem, służąc jego interesom, pomagając mu stać się tym, czym najbardziej pragnie się stać”[3].

Autor w posłowiu zdradza również, że w trakcie swojej kariery miał kilka przymiarek do większej opowieści o świecie Mitheru. Jednak wszystkie próby to opowiadania, porozrzucane w kilku dotychczas wydanych antologiach. W Polsce ukazał się jedynie „Ojciec kamieni”, opublikowany w zbiorze Czarnoksiężnicy, wydany przez Rebis w 2009 roku.

Po przeczytaniu Zaginionych wrót można stwierdzić, że wykreowany przez Orsona Scotta Carda świat jest jednym z najlepszych z dotychczas przez niego stworzonych. Ciekawa fabuła powieści przeplata się z szybkimi zwrotami akcji. Lekki styl autora zwiększa przyjemność czytania. Ponadto, lektura Zaginionych wrót nastraja optymistycznie, pokazując, że każdy człowiek ma w sobie boską cząstkę, która czyni go niezwykłym. Książka idealna na jesienne, pochmurne wieczory i każdy inny moment.

—-
[1]Orson Scott Card, Zaginione wrota, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 438.
[2]Tamże, s. 438.
[3]Tamże, s. 437.

Dziękujemy wyd. Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 5/5

Dyskusja