Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kapitan Ameryka – Zwycięskie Starcie – recenzja filmu „Captain America: Pierwsze Starcie”

W ostatnich latach ekranizacje amerykańskich komiksów o superbohaterach trafiają do kin w ilościach niemalże hurtowych. Coraz mniej zostaje takich, które nie zdążyli jeszcze w XXI wieku znaleźć drogi na wielkie ekrany. Nie tak dawno temu do tego ciągle powiększającego się grona trafił „Kapitan Ameryka”. Reżyserią wysokobudżetowego filmu z jego udziałem zajął się doświadczony Joe Johnston, mający na swoim koncie takie produkcje, jak „Jumanji”, „Park Jurajski 3” czy „Wilkołak”.

Steve Rogers przyszedł na świat tuż przed nadejściem Wielkiego Kryzysu. Dorastając w ubogiej rodzinie, na krótko przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej podjął studia artystyczne. Jednak wobec docierających zza oceanu niepokojących wieściach o kolejnych sukcesach nazistów, postanowił zaciągnąć się do wojska. Bezskutecznie. Na przeszkodzie leżała jego wątła budowa i ogólny, nie najlepszy stan zdrowia. Niespodziewanie otrzymał jednak propozycję uczestniczenia w tajnym eksperymencie, przeprowadzanym przez naukowców współpracujących z amerykańską armią. Wskutek zabiegu zwielokrotnione zostały jego inteligencja i siła. Steve w niczym nie przypominał już chuderlawego młodzieńca, który do niedawna z trudnością utrzymywał karabin w ręku. Zyskał nadludzką siłę, stając się superbohaterem gotowym do walki z hitlerowcami. Pierwszym przeciwnikiem, z którym przyjdzie mu się zmierzyć, będzie Red Skull, śmiertelnie niebezpieczny przywódca tajnej organizacji HYDRA, który wypowiedział posłuszeństwo samemu fuhrerowi i samodzielnie dąży do zdobycia władzy nad światem.

Chociaż najnowsza ekranizacja przygód Kapitana Ameryki bazuje ściśle na komiksowym pierwowzorze, to scenariusz został skonstruowany w taki sposób, by z powodzeniem mogły go obejrzeć również osoby, dla których będzie to pierwsze zetknięcie z postacią tego superbohatera. Film trwa ponad dwie godziny, co okazało się dla twórców wystarczającym czasem, by sprawnie wprowadzić widza w fabularny kontekst opowieści i przedstawić losy Steve’a Rogersa, od nieudanych prób zaciągu do wojska, aż po niespodziewany udział w eksperymencie i przeobrażenie w herosa. Historia Kapitana Ameryki niesie ponadto mądre, choć dziś już nieco oklepane przesłanie, w myśl którego źródłem prawdziwej siły i potęgi są nie atletyczna budowa i fałszywa pewność siebie, lecz hart ducha, a także, że każdy powzięte cel i marzenie da się spełnić, jeśli tylko wykaże się odpowiednią determinacją. Inny, równie oczywisty i dosadnie przedstawiony morał, którego nie mogło zabraknąć w filmie takim jak ten, dotyczy amerykańskiej armii i Stanów Zjednoczonych jako takich. Mówiąc krótko, z Jankesami nie ma żartów i dla własnego dobra lepiej nie zachodzić im za skórę.

Jak przystało na film o Kapitanie Ameryce, w filmie Johnstona jest dużo patosu, płomiennych przemów i pojawiających się między wersami, wyrażonych w mniej lub bardziej bezpośredni sposób, napomnień o obowiązkach każdego obywatela wobec własnej ojczyzny. Superbohater, o którego przygodach traktuje opisywany film, wypełnia je wręcz z nawiązką. Jego zmagania z nazizmem i HYDRĄ ogląda się z zapartym tchem. Widok Kapitana Ameryki rozprawiającego się z hordami wrogów, rzucającego nimi na wszystkie strony i roztrzaskującego ich o ściany, będzie niezapomniany nie tylko dla każdego miłośnika komiksu, ale i zwolennika starannie wykonanych efektów specjalnych. Pod tym względem twórcy spisali się na medal, proponując widzom absorbujące bez reszty, efektowne wizualnie widowisko. Na osobną wzmiankę zasługuje scena pościgu z nazistowskim szpiegiem, w której to główny bohater przekonuje się dopiero o możliwościach, jakie zyskał po udziale w eksperymencie. Nie minę się z prawdą, jeśli dodam, iż zapisze ona wyjątkowo piękną kartę w dziejach ekranizacji marvelowskich komiksów.

Na odnotowanie zasługuje muzyka, za którą odpowiadał Alan Silvestri. Kompozytor ten, mogący pochwalić się udziałem w dziesiątkach dobrych filmów akcji i science-fiction, kolejny raz stanął na wysokości zadania. „Kapitan Ameryka – Pierwsze Starcie” to bez wątpienia jeden z tych filmów, który zarobi na siebie także poprzez sprzedaż oficjalnych ścieżek dźwiękowych. Co równie istotne, utwory skomponowane przez Silvestriego znajdują w filmie Joe Johnstona należyte wykorzystanie, dobrze tworząc atmosferę poszczególnych scen.

Obrazek

Do atutów filmu należy zaliczyć również grę aktorską. Zarówno pierwszy, jak i drugi plan wypada w filmie Johnstona zadowalająco. Odtwórca głównego bohatera, Chris Evans, doskonale odnajduje się w roli Kapitana Ameryki i bez wątpienia jest najjaśniejszym punktem obsady. Równie dobrze spisuje się jednak Hugo Weaving, doskonale znany fanom fantastyki z roli Elronda we „Władcy Pierścieni” i agenta Smitha z „Matrixa”. W „Kapitan Ameryka – Pierwsze

Starcie” kolejny raz wcielił się w główny czarny charakter i trzeba przyznać, że zachował w tym niezłą wprawę. Wśród pozostałych członków obsady wyróżnić należy Tommy’ego Lee Jonesa, jako pułkownika Chestera Phillipsa, a także Hayley Atwell, czyli filmową Peggy Carter. Skromnym udziałem w produkcji zaznaczyli się także Samuel L. Jackson, Neal McDonough i Michael Brandon. Aktorzy zatrudnieni do ekranizacji przygód Kapitana Ameryki reprezentują więc najwyższą hollywoodzką półkę. Żaden z nich nie rozczarował.

„Kapitan Ameryka – Pierwsze Starcie” w reżyserii Joe Johnstona to jedna z lepszych ekranizacji komiksów Marvela, jakie powstały w ostatnim czasie. Film jest solidny pod względem warsztatowym i aktorskim, pełen akcji i pieczołowicie wykonanych efektów specjalnych, a między scenami skrywa istotne, choć mało dziś popularne, patriotyczne przesłanie. „Widziałem przyszłość, nie było w niej flag”, mówi w jednym z dialogów Red Skull do głównego bohatera. Odpowiedź: „to nie moja przyszłość”, w wykonaniu Kapitana Ameryki, nie pozostawia wątpliwości, co chcieli nam przekazać twórcy. W tytule filmu mowa jest o pierwszym starciu, co mogłoby sugerować, że Kapitan Ameryka wróci jeszcze na kinowe ekrany. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie będzie kazał na siebie długo czekać.

Ocena: 4/5

Dyskusja