Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Żadna praca nie hańbi – recenzja książki „Trauma”

Graham Masterton to jeden z najbardziej popularnych twórców horroru w naszym kraju. Brytyjski pisarz i seksuolog ma na swoim koncie wiele udanych dzieł uznawanych za klasyki gatunku. W jego dorobku nie brakuje też pozycji, które dostarczają argumentów pozwalających okrzyknąć go grafomanem piszącym przeciętne opowiastki. Jak można nazwać autora po przeczytaniu „Traumy”?

Fabuła powieści brzmi dość intrygująco, Masterton przedstawia historię Bonnie Winter, kobiety w średnim wieku, która w pogoni za dodatkowym zarobkiem zdecydowała się otworzyć firmę sprzątającą miejsca zbrodni. Bohaterka jest matką kilkunastoletniego Raya oraz żoną leniwego i niezbyt obrotnego Dana. Choć jej mąż jest w sile wieku i pełni sił, to Bonnie sama zarabia na chleb dla rodziny. Ich małżeństwo przechodzi kryzys, Ray pod negatywnym wpływem ojca popada w konflikt z prawem, a Bonnie nieśmiało zaczyna snuć plany o nowym, lepszym życiu.

Sprzątając kolejne miejsca zbrodni i usuwając insekty, które się w nich zalęgły, Bonnie pewnego razu zauważa nieznany dotychczas gatunek gąsienicy. Wkrótce sytuacja powtarza się jeszcze kilkakrotnie, a wspólną cechą miejsc w których kobieta znajduje specyficznie wyglądające owady jest to, iż mordercy uśmiercali w nich swoich najbliższych – żony, dzieci, bądź przyjaciół. Badając tę sprawę, Bonnie dowiaduje się, że to bardzo rzadki gatunek motyla, z którym związana jest legenda o azteckim demonie doprowadzającym swoje ofiary do szaleństwa i krzywdzenia najbliższych osób. Z czasem jednak okazuje się, iż jak w każdej legendzie, także i w tej tkwi ziarno prawdy.

„Trauma” to jedno z tych dzieł Mastertona, w których wyraźnie objawia się sprawność jego pisarskiego warsztatu. Autor serwuje czytelnikowi pasjonującą historię, która absorbuje od pierwszej do ostatniej strony. Dobre wrażenie robią plastyczne opisy miejsc, a także sceny, w których poznajemy relacje zachodzące między bohaterami. Bonnie – kobieta z krwi i kości, szybko zaskarbiająca sobie sympatię czytelnika, to niewątpliwie jeden z największych atutów „Traumy”. Główna bohaterka to postać, którą łatwo polubić i której w trakcie lektury podświadomie życzy się jak najlepiej.

Oczywiście pisarzowi można zarzucić, iż po raz kolejny opiera fabułę swojej książki na mało znanych, egzotycznych legendach i mitologiach, a cała powieść ma konstrukcję zbliżoną do wielu innych jego dzieł. Nie jest też zbyt obszerna, gdyż mieści się na niespełna dwustu stronach. Dla bardziej zaprawionych czytelników rozrywka przy kolejnym dziele Mastertona będzie zatem nader krótka. Jednak nawet pomimo tych niedociągnięć i braków, „Trauma” wyróżnia się pozytywnie na tle innych książek autora. Jakby tego było mało, tuż po zakończeniu lektury na czytelnika czekają dwa ciekawe opowiadania, „Bazgroły” oraz „Szamański kompas”, oba bazujące na oryginalnych pomysłach i wynagradzające czytelnikowi niedosyt związany z niewielką objętością głównej powieści.

Obrazek

„Trauma” z pewnością nie należy do najlepszych dzieł w dorobku Grahama Mastertona, jednak niewątpliwie zasługuje, by zwrócić na nią uwagę. Sympatycy twórczości tego pisarza nie będą zawiedzeni, gdyż odnajdą w książce wszystko to co na ogół stanowi o wartości dzieł tego pisarza. Jeśli jednak ktoś nie darzy ich większą sympatią, to „Trauma” z pewnością nie będzie książką, mogącą zmienić ten stan rzeczy.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja