Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Jeż Jerzy na celowniku – recenzja komiksu „Jeż Jerzy – Wróg publiczny”

Łatwość, z jaką „Jeż Jerzy” popada w nowe tarapaty, jest nie do pozazdroszczenia. Jeszcze do niedawna, w albumie „Nie dla dzieci”, miał na pieńku jedynie z osiedlowymi cwaniaczkami, skinheadami i domorosłymi wyznawcami diabła. „Wróg publiczny” to dopiero drugi tom jego przygód, a główny bohater już znajduje się na celowniku najwyższych państwowych służb.

Podobnie jak ostatnim razem, historie z udziałem kolczastego jeża-skejta nie układają się w jedną spójną fabułę. „Wróg publiczny” to zbiór kilkunastu osobnych, stosunkowo krótkich opowiastek, w których – najogólniej rzecz ujmując – Jeż Jerzy robi sobie nowych wrogów. Jest jednak kilka wątków, które, zapoczątkowane na pierwszych kartach tomu, przewijają się aż do finału i są kontynuowane w kolejnych przygodach Jerzego. To właśnie we „Wrogu publicznym” tytułowy bohater staje się celem renomowanego w swoim fachu płatnego zabójcy – Pietii „Blizny” Pawłowa. Także ze znaną już wcześniej Yolą Jeż Jerzy nawiąże tu szczególnie bliskie kontakty, budząc zrozumiałą zazdrość jej ciamajdowatego narzeczonego, Krzysia. Na jeża polować będzie także policja, bliżej nieokreślone tajemne stowarzyszenie stawiające sobie za punkt honoru obronę moralności wśród polskiej młodzieży, a także krwawy psychopata Przemysław R. – wbrew wydarzeniom z „Nie dla dzieci”, sugerującym nastanie przyjaźni między tymi bohaterami.

Zgodnie z tradycją, przygody Jeża Jerzego pełne są specyficznego, kontrowersyjnego humoru, będącego głównym czynnikiem dzielącym miłośników komiksu na tych, którzy przepadają za głównym bohaterem, jak również na jego zatwardziałych antyfanów. Tym razem dostaje się między innymi szeroko pojętym mediom. Masakra, jaką Pawłow urządza w studiu programu telewizyjnego „Przebacz mi” ku uciesze żądnego emocji tłumu, czy scena, w której jeden z kwiatów polskiego dziennikarstwa decyduje się przeprowadzić wywiad z Jeżem Jerzym, przekupując go browarem, to jedne z ciekawszych historii we „Wrogu publicznym”. Mało co jest także w stanie przebić epizod z więziennym buntem, który tytułowy heros gasi w najprostszy z możliwych sposobów, oraz skrzętnie przygotowywaną, nieudaną akcją antyterrorystów, usiłujących wyeliminować Jerzego, by podreperować policyjne statystyki. Jakby tego nie było dość, w jednej z ostatnich scen na łamach komiksu pojawiają się jego twórcy.

Spotkanie z bohaterami własnego dzieła nie kończy się jednak najlepiej dla jednego z nich. Dlaczego? Najlepiej przekonać się samodzielnie. Dość wspomnieć jednak, że Jeż Jerzy nie zwykł pracować za frajer.

Jeśli dodać do tego niezwykłe spotkanie Jerzego ze słynnym majorem Żbikiem, a także kończący się nieszczęśliwie, dość przypadkowy udział głównego bohatera na wiecu wyborczym jednego z cieszących się minimalnym poparciem kandydata na prezydenta, nietrudno domyślić się, czego należy się po „Wrogu publicznym” spodziewać. Dodatkowym atutem opisywanego tomu jest oprawa graficzna, w której nie zaszły praktycznie żadne zmiany w stosunku do poprzedniej części. Kreska Tomasza Leśniaka cieszy oczy, kadry pełne są żywych barw, a postacie, zwyczajowo, charakteryzują się nad wyraz odpychającymi facjatami.

„Jeż Jerzy – Wróg publiczny” przypadnie do gustu tym wszystkim, którzy śmiali się do rozpuku, czytając historie zebrane w tomie „Nie dla dzieci”. Druga odsłona przygód kolczastego skejta utrzymuje poziom poprzednika, rozwija niektóre znane z pierwszej części wątki, a także wprowadza kilka zupełnie nowych postaci, które będą jeszcze towarzyszyć Jerzemu w jego kolejnych przygodach. Dla fanów tego bohatera „Wróg Publiczny” jest lekturą wręcz obowiązkową.

Dyskusja