Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Marna ekranizacja słabej sesji RPG – recenzja filmu „Lochy i Smoki 2”

Sięgając w 2000 roku po film „Lochy i smoki” w reżyserii Courtney’a Salomona, zrobiłem to chyba wyłącznie z wielkiej sympatii, jaką od zawsze darzyłem „Dungeons & Dragons”. Zgodnie z moimi obawami, jak również z rozpowszechnionymi w Sieci opiniami, obraz ten okazał się totalnym niewypałem. Mimo to pięć lat później nakręcono część drugą. Niestety, nowy zespół, pracujący nad kontynuacją, nie wyciągnął wniosków z błędów poprzedników. „Dungeons & Dragons 2 – Wrath of the Dragon God” jest jeszcze słabszy, niż część pierwsza.

Fabuła przedstawia się banalnie i przypomina jedną z tysięcy przykładowych przygód do tytułowego erpega, którymi zalane są fanowskie strony internetowe poświęcone „D&D”. Oto bowiem imperium Ishmiru znalazło się w wielkim niebezpieczeństwie. W jednej z okolicznych gór śpi potężny czarny smok, którego przebudzenie jest już tylko kwestią czasu. Oddany mu mag, Damodar, zrobi wszystko, by gad przejął panowanie nad krainą, licząc na władanie częścią jego królestwa. Tymczasem Ishmir zbiera grupę pięciu najlepszych okolicznych poszukiwaczy przygód, mającą zniweczyć jego mroczny plan.

W „Lochy i Smoki 2” gra aktorska stoi na raczej niezbyt wysokim poziomie. Niektórzy członkowie obsady radzą sobie lepiej, inni gorzej. W ogólnym rozrachunku jest raczej przeciętnie, jednak znacznie lepiej, niż w pierwszej części, gdzie aktorstwo wołało wręcz o pomstę do nieba. Stosunkowo dobrze radzą sobie Mark Dymond w roli Berka i Clemency Burton-Hill, jako Melora. W przypadku Melory warto ponadto zwrócić uwagę na niezłą charakteryzację – postępująca u niej przemiana w nieumarłą jest wyraźna i wygląda doprawdy przekonująco – poszarpane strzępki skóry, blada twarz, mozolne ruchy i poczochrane włosy. Jedynym śladem dawnego piękna są oczy, choć i one pełne są bólu i zdradzają wyczerpanie bohaterki. Nagana należy się natomiast Bruce’owi Payne’owi, wcielającemu się w Damodara. O ile w pierwszej części „D&D” radził sobie całkiem nieźle, o tyle w „Lochy i Smoki 2” nie pokazał nic, poza kilkoma sztucznie wyglądającymi, dumnymi minami, pełnymi pogardy dla filmowych przeciwników; to jeden ze słabszych punktów opisywanego obrazu.

Scenariusz jest równie słaby. Pomijając fakt, iż wspomniana wcześniej grupa pięciu śmiałków to standardowa drużyna „D&D”, w skład której wchodzą: barbarzyńca, kapłan, złodziej, mag i zbrojny (to jednak znajduje pewne uzasadnienie, jeśli wziąć pod uwagę, iż cała przedstawiona w filmie historia sprawia wrażenie wyjętej żywcem z dosyć przeciętnej sesji RPG). Ponadto scenarzyści każą wspomnianym bohaterom postępować w bardzo nielogiczny sposób. Na przykład, kapłan okazuje się na tyle odważny lub głupi, że staje sam na sam do walki z kilkadziesiąt razy większym smokiem, który mógłby go spopielić jednym ognistym podmuchem. Podobnie jest z potyczką w lesie, kiedy to pięcioro bohaterów w iście heroiczny sposób odpiera atak kilkudziesięciu bandytów, tnąc ich i rąbiąc na kawałki, nie odnosząc przy tym praktycznie żadnych strat. Dużo można wybaczyć – wszak to heroic fantasy i w obrębie tej konwencji podobne rozwiązania nie zawsze należy rozpatrywać w kategoriach wady filmu. Jednak to, co można zobaczyć w filmie Lively’ego, to gruba przesada. Całości dopełniają fatalne dialogi – sztuczne, naiwne, pełne pompatyzmu.

Muzyka grająca w tle brzmi ani dobrze, ani źle. Mamy tu kilka wpadających w ucho utworów, podkreślających heroiczny nastrój filmu, jednak zdarzają się też melodie zwyczajnie niedopasowane do tego, co dzieje się akurat na ekranie. Efekty specjalne, jeden z ważniejszych elementów tego typu filmów, prezentują się bardzo przeciętnie. Z jednej strony wygląd rzucanych przez magów zaklęć robi dobre wrażenie, z drugiej zaś – smok będący głównym zagrożeniem dla Ishmiru prezentuje się niewiele lepiej, niż gad znany z ekranizacji sagi o wiedźminie. Sceny walk zaś mogłyby być atutem filmu, gdyby nie fakt, że w większości przypadków zostały nieodpowiednio zmontowane.

Taki właśnie jest „Lochy i smoki 2”. Film niezły, który można obejrzeć z jako taką przyjemnością, ale pełen najrozmaitszych niedociągnięć. Każdy element obrazu Liveyl’ego jest w jakiś sposób niedoskonały. Wybija się na tym tle jedynie scenariusz, sam w sobie będący jednym wielkim błędem. Film tylko dla fanatyków „D&D”. Pozostali będą żałować straconego czasu.

Ocena: 1.5/5

Dyskusja