Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Młot na totalitaryzm – recenzja książki „Władca szczurów”

W sytuacji, gdy opresyjny i zbrodniczy reżim odbiera obywatelom wolność słowa, a każda artystyczna twórczość musi przedostać się przez baczne oko cenzury, science-fiction staje się dogodnym narzędziem do przemycania zakazanych treści. Na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia korzystał z niego Rafał Ziemkiewicz, już wówczas będący autorem niepokornym, wcelowującym ostrze krytyki w same fundamenty komunistycznego ustroju. Nie tak dawno temu minęło trzydzieści lat od prasowego debiutu tego autora. Z tej okazji Fabryka Słów wydała długo oczekiwane wznowienie jednego z najważniejszych dzieł w jego dorobku.

Zbiór opowiadań „Władca szczurów”, bo o nim mowa, po raz pierwszy ukazał się drukiem w 1987 roku, nakładem wydawnictwa Alfa. Znalazło się w nim wówczas osiem opowiadań oraz szereg kilkustronicowych notatników. Tom, który pojawił się w księgarniach w połowie listopada 2012, zawiera ich niemal dwa razy tyle, gdyż trafiły do niego również najważniejsze teksty z takich zbiorów, jak choćby „Zero Złudzeń” czy „Czerwone dywany, odmierzony krok”. Zestaw zaprezentowany przez Fabrykę Słów stanowi więc swojego rodzaju „the best of” złożony w większości z tych utworów Ziemkiewicza, które napisał na długo przed ustrojową transformacją.

Poszczególne opowiadania w zbiorze zostały uszeregowane w chronologicznym porządku, odpowiednio do daty powstania. Część spośród nich, na czele z tytułowym „Władcą szczurów”, została napisana krótko po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Pod płaszczykiem twardej fantastyki naukowej Ziemkiewicz ukrywał bezpośrednie nawiązania do otaczającej rzeczywistości. W „Pilocie” łatwo można dostrzec aluzje do sytuacji Polaków uciekających za granicę w poszukiwaniu dobrobytu i normalności. Wspomniany „Władca szczurów” ukazuje, w jak dużym stopniu odpowiednio przygotowana propaganda może ukształtować umysły podatnych na nią osób. W „Hellas III” Ziemkiewicz przestrzega przed postępującą inwigilacją obywateli przez państwo, bardzo obrazowo ukazując, jakimi skutkami może ona zaowocować. Jeszcze innych problemów autor dotyka w „Historii”. Wspomina o ograniczaniu wolności słowa, cenzurze treści nieprzystających do wiodącej ideologii czy moralnych dylematach ludzi nauki, mających do wyboru niezłomność i wierność zasadom, bądź też mniej chwalebną, ale za to znacznie bezpieczniejszą postawę konformistyczną.

Kilka opowiadań zawartych we „Władcy szczurów” powstało już po upadku komunizmu. O ile te, które zostały napisane podczas stanu wojennego lub krótko po jego zakończeniu, uderzały w podstawy niewydolnego i zniewalającego jednostkę systemu, o tyle w przypadku „Szosy na Zaleszczyki” dostrzec można raczej pełną obaw, pesymistyczną prognozę tego, co ma dopiero nadejść. We wspomnianym utworze autor rysuje rzeczywistość, gdzie do głosu dochodzą ponadnarodowe organizacje i instytucje, dążące do pogrzebania dotychczasowych wartości i powołania w ich miejsce nowych. Ucieczka od tej „nowoczesności” nie jest możliwa, a komukolwiek odpowiadają tradycyjne normy, skazany jest na bezlitosne ośmieszanie i szykany. Z perspektywy czasu (opowiadanie powstało w 1990 roku) można uznać, iż wizja Ziemkiewicza okazała się prorocza. Utwór ponadto prezentuje się nad wyraz oryginalnie od strony fabularnej – niecodziennie ma się przecież okazję czytać współczesną interpretację biblijnej rzezi niewiniątek.

Ostatnie opowiadanie w zbiorze, „Źródło bez wody”, roztacza przed czytelnikiem obraz zdegenerowanego Kościoła Katolickiego, który rezygnuje z roli arbitra moralności i uginając się pod presją otaczających realiów, popada w relatywizm. To wizja Europy, w której wola demokratów znaczy więcej, niż wartości uświęcone bożym prawem i wielowiekową tradycją. Tymczasem religia islamska, surowo tępiąca u wyznawców odstępowanie od jasno określonych i niezmiennych zasad, zaczyna rosnąć w siłę. Głównym bohaterem „Źródła bez wody” jest ksiądz, który postanowił wypowiedzieć posłuszeństwo konformistycznym hierarchom i zachować bezwzględną wierność dogmatom, szybko stając się solą w oku „światłych i postępowych” elit. Aby uratować chrześcijaństwo i europejską cywilizację przed całkowitym upadkiem, decyduje się skorzystać z autorytetu jednego z najwybitniejszych ludzi Kościoła w całej jego historii.

Biorąc pod uwagę fakt, jak ważne kwestie porusza Ziemkiewicz, warto podkreślić, że treści te zostały podane w bardzo dogodnej i przystępnej formie. Lekkie pióro autora, obrazowe porównania, umiejętne korzystanie z wulgaryzmów i kolokwializmów, a także żywe, naturalne dialogi sprawiają, że lektura nie nudzi ani przez moment. Wśród zamieszczonych w zbiorze opowiadań można wyróżnić kilka słabszych, odstających nieco poziomem od pozostałych, jednak są to zaledwie pojedyncze przypadki. W zdecydowanej większości składających się na „Władcę szczurów” utworów, zarówno forma, jak i treść stoją na najwyższym poziomie.

Chociaż większość opowiadań we „Władcy szczurów” powstała w oparciu o konkretny, historyczny kontekst, to nic nie stoi na przeszkodzie, by czytać je w oderwaniu od niego. Wówczas prozę Ziemkiewicza z powodzeniem można interpretować jako przestrogę przed totalitaryzmem. Bo choć z komunizmem Polacy dawno już sobie poradzili, to nowe czasy niosą ze sobą nowe zagrożenia i jeszcze bardziej wymyślne sposoby ograniczania wolności jednostki. Wielkie machiny propagandowe, rozwinięta inżynieria społeczna, postępująca inwigilacja i kontrola państwa nad kolejnymi sferami życia obywateli – to problemy, z którymi już teraz przychodzi nam się mierzyć. Wolności nie otrzymuje się w przecież raz na zawsze – odzyskaną, należy pielęgnować i strzec przed ponowną utratą. Przestroga ta stanowi wspólny mianownik większości opublikowanych w zbiorze opowiadań.

Na wznowienie „Władcy szczurów” przyszło nam czekać długie lata, jednak było warto. Jest to kawał dobrej, sprawnie napisanej i politycznie niepoprawnej fantastyki, będącej kwintesencją tego, co w prozie Ziemkiewicza najlepsze. Jeden ze sloganów reklamujących książkę głosi, iż zawiera ona historie zdolne „zwalić czytelnika z nóg”. O tym, że nie są to puste słowa, najlepiej przekonać się na własną rękę.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja