Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Niewykorzystany potencjał legendy z Thorgala – recenzja komiksu „Kriss de Valnor #03: Czyn godny królowej”

Od połowy grudnia można nabyć kolejny, trzeci już, tom spin-off’a Thorgala – Kriss de Valnor. O „Czynie godnym królowej”, jak i innych częściach serii, było głośno jeszcze przed premierą, a to za sprawą sieci Empik roszczącej sobie prawa do monopolu na sprzedaż tego tytułu. Całe szczęście firmie się nie udało, a komiksy są sprzedawane także w innych księgarniach. Dzięki temu czytelnicy nareszcie dowiedzą się jaka jest naprawdę Kriss.

Niestety bohaterka okazuje się zupełnie nieciekawa. Postać jest powiązana z tytułowym bohaterem i ma długą i interesującą historię, która miała swój początek w „Łucznikach”. Co ciekawe, często swoimi występami zrzucała żonę Thorgala na drugi plan. Dlatego też większość czytelników nie mogła

się doczekać solowych przygód Kriss- niestety, kiedy nie znajduje się w pobliżu dziecka gwiazd, staje się cieniem tego, do czego nas przyzwyczaiła. Fani pokochali jej bezwzględność, nieprzewidywalność oraz charyzmę. Teraz wraca do życia, ale cóż jej z tego, skoro nie jest nawet w stanie efektywnie się obronić? Aby z powrotem nabrać sił, musi wykonać zadanie godne królowej. Okładka zdradza odpowiedź na pytanie czy jej się to udaje.

Na pierwszych stronach tego tomu Kriss znajduje się w takiej właśnie sytuacji, a dzięki wspomnianym cechom odzyskuje w końcu wolność. Widać tu brak pewnej spójności, co podyktowane jest zapewne pośpiechem w tworzeniu. Tytuł ma ścisłe powiązanie ze „Statkiem mieczem” zarówno jeśli chodzi o bohaterów, jak i lokacje. Bardzo dziwi fakt, iż odkupienie winy następuje poprzez walkę i upust krwi, których przecież zabroniono Kriss jeszcze w drugim tomie.

Główna bohaterka, wraz z nową postacią – Hildebruną, szukają tego samego berła, które Thorgal wyciągnął z pułapki chronionej przez orkę, a następnie użył do uwolnienia niewolników. Towarzyszka Kriss jest córką króla Gustaafsona, władcy północnego-wschodu, który nakazuje jej odzyskać owe berło. Oprócz tego tom przedstawia nam polityczne zagrywki w walce o władzę, w które wplątani są: Althar – brat Hildebruny, Sologhonn oraz sam cesarz Magnus.
Nagromadzenie tylu nowych postaci zepchnęło główną bohaterkę gdzieś na drugi plan, przez co czytelnik tym bardziej jest zdziwiony sposobem w jaki Kriss uwalnia się od wyroku walkirii. Sam scenariusz też posiada kilka błędów, które wnikliwi obserwatorzy z pewnością dostrzegą – Freyja nie jest przecież żoną Odyna, zaś Vetternie zmienia okaleczoną kończynę. Najdziwniejsze jest jednak to, że Kriss po powrocie do życia nie stara się odzyskać swojego syna – czyżby tak szybko o nim zapomniała?

Rysownik, Giulio de Vita, również nie wywiązał się do końca ze swojego zadania. Nie przykłada się do detali, zaś rysowanie akcji toczącej się nocą nie jest jego mocną stroną, co sprawia, że kadry są nieczytelne. Denerwującym jest również fakt, iż jedna z bohaterek za każdym razem ma zupełnie inne rysy. Czyżby Vita nie mógł się zdecydować? Pomimo tych wad, album przypadnie do gustu sporej części czytelników o wiele bardziej niż Thorgale Rosińskiego.

Niestety, seria z albumu na album staje się coraz gorsza. To wielka szkoda, gdyż Kriss de Valnor to jedna z najciekawszych postaci stworzonych przez autorów Thorgala. Scenarzysta Sente ewidentnie nie jest w stanie wykorzystać potencjału, jaki kryje się w głównej bohaterce. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że kolejne części będą lepsze.

Dyskusja