Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

OPOWIEŚCI NIESAMOWITE – NUMER 3 (4) 2012 – recenzja książki „Opowieści niesamowite, nr 3 (4) 2012”

Czwarty numer „Opowieści niesamowitych”, które dotąd ukazywały się jako dodatek do miesięcznika „Czwarty wymiar”, stanowi już samodzielny, odrębnie sprzedawany magazyn. Od tej pory, jak zapowiadają wydawcy, co dwa miesiące na półkach salonów prasowych będzie można znaleźć nowy, obszerny zeszyt pełen literackich rozwinięć tematów, którym poświęcony jest macierzysty magazyn. Sprawdźmy, jak prezentują się „Opowieści niesamowite” w nowym wydaniu już po odcięciu pępowiny od „Czwartego wymiaru”.

Pierwszym, co rzuca się w oczy tuż po wzięciu „Opowieści niesamowitych” do ręki, jest interesująca forma, w jakiej wydano nowy periodyk. Uwagę zwraca niewielki, wygodny format – A5, dzięki któremu pismo z powodzeniem mieści się w kopertówce czy nawet nieco większej kieszeni. Okładka jest miękka, a papier na którym wydrukowano magazyn raczej nie pierwszej jakości. Dzięki ograniczeniu kosztów na ów materiał, „Opowieści niesamowite” mogą cieszyć się dużą objętością. Opisywany numer liczy bowiem niemal sto pięćdziesiąt stron, a jego cena jest stosunkowo niewysoka i wynosi dziesięć złotych, pod warunkiem, że pozwolimy sprzedawcy być winnym „grosika”.

Przejdźmy jednak do zawartości magazynu. Po krótkim wstępniaku na czytelników czeka dość obszerna, wzbogacona licznymi czarno-białymi zdjęciami relacja z tegorocznej edycji konwentu Polcon. Jej autor, Michał Włodarek, dużą uwagę przywiązał przede wszystkim do spotkań z gośćmi, zwłaszcza z budzącym wiele kontrowersji Erichem von Danikenem. Z ostatecznym, bardzo entuzjastycznym werdyktem można dyskutować (uczestnicy konwentu na ogół przyznawali, że ubiegłoroczna, poznańska edycja wypadła znacznie lepiej), choć zostało wyraźnie zaznaczone, iż opinia wyrażona przez autora jest ściśle subiektywna.

Po całkiem przyjemnym wstępie, jaki zafundował czytelnikom Michał Włodarek, następuje kolej na dział „Prezentacje”. W opisywanym numerze znalazł się fragment „Piątej pory roku” Monsa Kallentofta – książki, która całkiem niedawno ukazała się na półkach polskich księgarni nakładem wydawnictwa REBIS.

Na niemal stu kolejnych stronach zamieszczonych zostało aż jedenaście opowiadań różnych autorów. Spojrzenie w spis treści i stosunek ich objętości do pozostałych materiałów prezentowanych w „Opowieściach niesamowitych”, nie pozostawia wątpliwości co do tego, co stanowi esencję magazynu.

Autorką pierwszego z opowiadań jest Joanna Kułakowska. „Druga szansa” przedstawia historię małego chłopca, Ludwika, który z pewnego powodu okazuje się być wyjątkowy na tle reszty śmiertelników. Kułakowska, ciekawie nawiązując do najsłynniejszego dzieła Lewisa Carolla, zaprezentowała sprawny warsztatowo, wciągający utwór, który rozbudza nadzieje przed dalszą lekturą.

Jako następne w kolejce czeka opowiadanie „W potrzasku” Kazimierza Kyrcza Jr, autora, który wśród twórców publikujących w tym numerze „Opowieści niesamowitych” pochwalić się może szczególnie ciekawym pisarskim dorobkiem. „W potrzasku” opowiada o pewnym ciekawym spotkaniu w pociągu, do którego dochodzi między dwojgiem ludzi w średnim wieku. Utwór jest wciągający i posiada dość zaskakujący finał, choć wcale nie należy do najlepszych w magazynie.

„Babcia” autorstwa Agnieszki Chodkowskiej-Gyurics to kolejny utwór, który prezentuje się bardzo dobrze przede wszystkim od strony warsztatowej. Poznajemy w nim bohaterkę, nieustannie mającą poczucie obecności zmarłej przed trzema laty babci. Okazuje się, że staruszka, podobnie jak za życia, czuwa nad losem wnuczki z zaświatów. „Babcia”, choć napisana przystępnie i ładnym językiem, zasadza się na dość banalnym w gruncie rzeczy pomyśle. Jak się dalej okaże, cechuje to niejeden z opublikowanych w magazynie tekstów. Podobnie jest bowiem w przypadku „Jeziora” Iwony Jens-Stawowczyk, przedstawiającego historię miłości dwojga młodych ludzi. Ona, Anna – od dzieciństwa odczuwa paniczny lęk przed wodą. On, Marcin – to zapalony pływak i amator żeglarstwa. Opowiadanie wprawdzie zostało nagrodzone w konkursie zorganizowanym przez „Czwarty wymiar”, ale nie można powiedzieć, by było w nim coś zachwycającego. Autorka dała popis warsztatowej sprawności, dużą wagę przykładając do kreacji i nakreślenia charakteru bohaterów, jednak finał opowiadania staje się w pewnym momencie bardzo łatwy do przewidzenia.

Na kolejnych kilku stronach znajdziemy króciutkie opowiadanie Barbary Januszewskiej, zatytułowane „Dobranoc”. Jest to ciekawy, sprawnie napisany szort w którym narracja prowadzona jest z punktu widzenia osoby, która zapadła w śpiączkę krótko po nieszczęśliwym upadku. Nie może w pełni reagować na bodźce z zewnątrz, jednak zachowując świadomość, słyszy i widzi wszystko, co dzieje się wokół niej. Jedna z informacji, którą przypadkiem zasłyszy z ust lekarza, sprawi, że śmierć stanie się jej ostatnim, jedynym pragnieniem.

Bardzo dobre wrażenie robi natomiast opowiadanie „Głos morza”, autorstwa Jarosława Klonowskiego. Poznajemy w nim niejakiego Thomasa Eltorna, którego siostra wyprowadziła się do nowego domu, podczas gdy on sam dalej robił interesy w odległym zakątku Ameryki. Utwór ma formę relacji, wzbogaconej o treść korespondencji pisanej przez Clarissę do swojego brata, z której dowiadujemy się o kolejnych tajemnicach miejsca, do którego trafiła. Oto bowiem w nowym domostwie stoi intrygujący stary fortepian, a w bezpośredniej okolicy tego miejsca mieszkają praktykujący dość niecodzienne zwyczaje Maorysi. Opowiadanie, zarówno tematyką, jak i stylistyką, wyraźnie nawiązuje do twórczości Howarda Philipsa Lovecrafta, z czym autor zresztą wcale się nie kryje. Bez wątpienia to jeden z ciekawszych utworów inspirowanych dorobkiem Samotnika z Providence, jakie wyszły w ostatnim czasie spod pióra rodzimych literatów.

Zaraz potem na czytelnika czeka „Spotkanie” Jewgienija T. Olejniczaka, w którym poznajemy młodego słowiańskiego chłopca, już wkrótce mającego przejść postrzyżyny. Opowiadanie jest wciągające i ciekawe, nieźle napisane, a także zwieńczone zaskakującym, dość przewrotnym zakończeniem.

Innym mocnym punktem „Opowieści niesamowitych” jest „Mot Hell” Aleksandry Owczyńskiej. Autorka proponuje nam historię znużonego drogą kierowcy, który przed wyruszeniem w dalszą trasę, postanawia wypocząć w położonym na odludziu motelu. Miejsce, do którego trafi, skrywa jednak pewną mroczną tajemnicę. Bohater szybko przekonuje się, że wizyta w tym miejscu nie była najlepszym wyborem. Podobnie jak w przypadku większości spośród poprzednich opowiadań, także i „Mot Hell” stanowi bardzo krótką formę. Jednak na tych zaledwie kilku kartkach autorka zdołała wykreować atmosferę tajemnicy i zagrożenia, która szybko udziela się odbiorcy, a przecież umiejętność ta cechuje wyłącznie najlepszych twórców tego gatunku. Niewątpliwie „Mot Hell” to jedna z ciekawszych propozycji, jakie czekają na czytelnika po rozpoczęciu lektury czasopisma.

Jeszcze krótszym utworem uraczył nas Paweł Szlachetko, przedstawiając interesującą, zwieńczoną zaskakującą finałem historię pewnego zabytku, a już chwilę potem możemy rozpocząć lekturę opowiadania „Śmieszny Franio i czarny pies” Jana Tulika. Jest ono znacznie obszerniejsze od poprzedniego i traktuje o czarnym psie, regularnie nawiedzającym pewną niewielką miejscowość. Opowiadanie, co w przypadku opisywanego numeru „Opowieści niesamowitych” stanowi pewną regułę, bazuje na dość ciekawym pomyśle, jest sprawne warsztatowo i posiada dobre zakończenie, choć brak w nim czegokolwiek, dzięki czemu mogłoby na dłużej zapaść w pamięć odbiorcy.

Ostatni z prezentowanych utworów to „Pora milczenia” Jana Żerańskiego. Podobnie jak w jednym z poprzedzających go tekstów, u podstawy fabuły leży ból bohatera, przeżywany po utracie najbliższej osoby. Żerański pisze żywym językiem, potrafiąc przykuć uwagę czytelnika, lecz w pewnym momencie zakończenie opowiadania staje się bardzo łatwe do przewidzenia.

Niedługo przed dotarciem do ostatnich stron, Katarzyna Enerlich przedstawia czytelnikowi historię niezwykłego ślubu, jaki miał niegdyś miejsce w mazurskich Pustnikach, zaś Przemysław Mazur przypomni postać Adama Wiśniewskiego-Snerga, słynnego polskiego fantasy, z którego dorobku, przy kręceniu „Matrixa”, czerpać mieli sami bracia Wachowscy. Na końcu, tuż przed notami poświęconymi autorom, których opowiadania opublikowano w magazynie, Joanna Kułakowska proponuje czytelnikom przegląd najciekawszych literackich nowości, przyglądając się bliżej najnowszym książkom Marcina Mortki, Jacka Ketchuma i Edwarda Lee.

„Opowieści niesamowite” jako odrębny magazyn zaliczyły zatem dość udany debiut. Poziom zamieszczonych opowiadań jest bardzo różny, choć niektórzy autorzy zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony. Trafionym pomysłem okazało się także publikowanie takich artykułów jak ten o ślubie pod Diablą Górą czy przypomnienie o twórczości Wiśniewskiego-Snerga, stanowią one miłe urozmaicenie pełnego najrozmaitszej prozy czasopisma. Choć pojawiło się tu kilka tekstów rozczarowujących, czy to sztampowością, czy łatwymi do przewidzenia zakończeniami, „Opowieści niesamowite” mają szansę zaistnieć na rynku i trafić w gusta niejednego miłośnika fantastyki. Kolejna ich odsłona już za dwa miesiące – miejmy nadzieję, że przynajmniej równie dobra, jak pierwsza.

Ocena: 3/5

Dyskusja