Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Trafne przedstawienie realiów życia – recenzja komiksu „Rozmówki polsko-angielskie”

Od prawie dziesięciu lat wyjazdy za granicę – „za chlebem” – do Irlandii, Niemiec czy Kanady to już norma. Jednak najbardziej popularne stały się wyprawy do Wielkiej Brytanii. I taką właśnie wakacyjno-zarobkową emigrację ukazuje komiks Agaty Wawryniuk – „Rozmówki polsko-angielskie”.

Bohaterami tego albumu są: Agata, Szymon i Marcel. Latem 2007 zwiedzeni ułudą łatwego zarobku, postanawiają odwiedzić Londyn. Książkowa Agata i autorka to jedna i ta sama osoba, Szymon to jej chłopak, a Marcel jest krewnym i dobry znajomym obojga. Cała sytuacja jest zatem wspomnieniem Wawryniuk, przedstawionym z perspektywy zaledwie kilku lat.

Londyn – wspaniałe „Eldorado” dla chcących pracować polskich przyjezdnych – już „na dzień dobry” okazuje się miejscem niegościnnym i nieprzyjaznym dla nowych. Bardzo szybko okazuje się, że pracy w zasadzie nie ma, a ta która jest (a której nie chcą brać inni, będący już dłużej na wyspach), urąga wszelkim standardom. Do tego dochodzą problemy z jedzeniem, czynszem czy nawet z brakiem znajomości miejscowego slangu.
I taka właśnie jest Anglia. Ci, którzy tam byli na pewno to potwierdzą. Praca może i jest, a Polak wiadomo – dobra, bo tania siła robocza – sprawdzi się w każdej, nawet najbardziej monotonnej pracy.

A teraz należy sobie zadać pytanie. Czy ten konkretny komiks jest w stanie zainteresować czytelnika, skoro przedstawia realia świata bez zbędnej fikcji literackiej? Oczywiście, że tak! Ci, którzy nie byli nigdy za granicami naszego kraju w poszukiwaniu pracy – będą mogli przekonać się jak tam jest. Druga grupa, która poznała te realia ¬– będzie mogła porównać własne doświadczenia z tymi, jakie nabyła autorka.

Jedną ze scen o najmocniejszym wydźwięku jest właściwie pointa całego komiksu. Nie będzie przesadnym zdradzaniem fabuły powiedzenie, że całe trio wraca pod koniec wakacji do domu. Obładowani, a wręcz objuczeni torbami i ubrani w tonę ubrań, żeby mniej zapłacić za bagaż, w zatłoczonej i dusznej hali dworca stwierdzają z ulgą: „Jakoś tu bardziej pasujemy”. To jedno zdanie stanowi doskonałe podsumowanie całej opowieści, a nawet jest jej swoistym morałem.

Jak widać scenariusz do komiksu napisało samo życie. A jak ma się sprawa z rysunkiem? Agata Wawryniuk z wykształcenia jest rysownikiem i grafikiem. Chociaż twierdzi, że w życiu nie przeczytała żadnego komiksu poza „Kaczorem Donaldem”, jej dzieło na polu komiksowym wybija się znacząco – zwłaszcza dzięki stronie wizualnej.
Do kreacji postaci, jak i reszty świata przedstawionego, autorka podeszła bardzo nieszablonowo. Sylwetki ludzkie są mocno zgeometryzowane, żeby nie powiedzieć karykaturalne. Główni bohaterowie przedstawieni są oczywiście w pozytywny sposób – Agata z okrągłą głową i zadziornym loczkiem, Szymon okraszony wielką, gęstą brodą i Marcel, któremu w zasadzie nie wiele twarzy wystaje z golfu. Natomiast wygląd postaci drugoplanowych – to już zupełnie inna para kaloszy. Poznana na samym początku sprzątaczka ma rekinie zęby, a wynajmujący bohaterom mieszkanie Bogus wygląda jak forma z luźno poukładanych sześcianów. Łatwo się wiec domyślić, w jaki sposób została przedstawiona grupa lokalnych dresów.

Obrazek

Trzeba przyznać, że warsztat autorki, jako rysownika i scenarzysty robi wielkie wrażenie. Jest mało prawdopodobne, abyśmy w przyszłości otrzymali podobne dzieło albo kontynuację tego, ponieważ „Rozmówki polsko-angielskie” są unikatowym dziełem autobiograficznym. Stanowią niezbity dowód, że komiksy to nie tylko opowieści o super-bohaterach czy czasach zamierzchłej przyszłości lub dalekiej przyszłości. Są dowodem na to, że komiks to medium opowiadające „bo tak jest naprawdę” tu i teraz, a takich dzieł jest niewiele. Jednak należy mieć nadzieje, że poznamy kolejne opowieści o życiu, które będą umiały je trafnie uchwycić i przedstawić, tak jak zrobiono to w „Rozmówkach polsko- angielskich”.

Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dyskusja