Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Voodoo wśród trudnej młodzieży – recenzja książki „Rook”

Twórczość Grahama Mastertona cieszy się w naszym kraju ogromną popularnością. Brytyjczyk jest jednak autorem bardzo nierównym, zdolnym zarówno do napisania wartościowej powieści, o której będzie pamiętało się latami, jak również czytadła, przypominającego nowelizację scenariusza do filmowego horroru klasy B. „Rook”, chociaż posiada pewien nieodparty urok, zalicza się do tej drugiej grupy.

Bohaterem książki, której pierwsze polskie wydanie miało miejsce w 1997 roku, jest Jim Rook, nauczyciel języka angielskiego i wychowawca klasy specjalnej w West Grove Community College w Los Angeles. Kiedy jeden z uczniów pada ofiarą brutalnego morderstwa, podejrzenia padają na innego z jego podopiecznych. Wkrótce wyjdzie na jaw, że sprawcą zbrodni jest Umber Jones, fanatyczny wyznawca voodoo, który sieje w mieście spustoszenie dzięki nowo nabytym mocom. Równocześnie okazuje się, że Rook posiada rzadko spotykany dar postrzegania zjawisk nadprzyrodzonych oraz komunikowania się z duchami zmarłych. Starając się nie dopuścić do kolejnych zbrodni, nauczyciel ulega szantażom Jonesa i zgadza się zostać jego emisariuszem. Przy pierwszej nadarzającej się okazji zrobi jednak wszystko, by położyć kres poczynaniom szalonego kultysty.

Opisywana książka stanowi pierwszy tom cyklu obejmującego osiem samodzielnych powieści, a tworzonego z myślą o serialowej ekranizacji. Marzenia Mastertona o przeniesieniu akcji na szklane ekrany są podczas lektury aż nadto widoczne. Pozornie, książka posiada wiele tych elementów, za które polski czytelnik zwykł cenić twórczość tego pisarza. Mamy tu wartką akcję oraz nietuzinkowy pomysł na fabułę, tradycyjnie już związany z egzotycznymi mitami i legendami – w tym konkretnym przypadku voodoo. Wystarczy jednak pół godziny lektury, by spostrzec, że czegoś „Rookowi” brakuje.

Główny bohater okazuje się tu jedyną postacią o odpowiedni nakreślonym psychologicznym podłożu. Pobudki kierujące powieściowym czarnym charakterem, Umberem Jonesem, okazują się tak banalne i infantylne, że trudno uwierzyć, by narodziły się w wyobraźni pisarza takiej klasy, jak Masterton. Tymi samymi słowami określić można większość występujących w powieści dialogów.

Nawet zabrakło tutaj erotycznej pikanterii, która obowiązkowo pojawiała się w niemal każdej powieści tego autora.

Wprawdzie „Rooka” czyta się szybko i przyjemnie, ale jest to wyłącznie zasługa sprawnego warsztatu literackiego Mastertona, który nie pozwala czytelnikowi nawet na moment znużenia. Pod względem fabularnym bowiem jest gorzej niż słabo. Tak naprawdę na uwagę zasługuje tu jedynie kilka scen, przywodzących na myśl klimaty filmów grozy klasy B (motyw z opuszczaniem ciała przez bohaterów, zombizm, pogrzebania żywcem). Niemniej czytelnik, który nie pała sympatią do tego typu konwencji, poczuje się co najwyżej zażenowany. Całości dopełnia łatwe do przewidzenia zakończenie. Po dotarciu do niego książkę odkłada się bez większych emocji na półkę i nigdy więcej do niej nie wraca.

Pierwszy tom cyklu o Jimie Rooku wyszedł więc Mastertonowi nad wyraz słabo. Książka nie tylko nie wzbudzi u czytelnika strachu, ale i pozostawi go bez jakichkolwiek innych emocji. Przewidywalna, niekiedy wręcz banalna i pozbawiona tego czegoś, co w dziełach Mastertona na ogół nie pozwala przerwać lektury przed dotarciem do ostatniej strony. Rook sprawdzić się może jedynie jako zabijacz czasu w jakiejś poczekalni, autobusie, czy pociągu, choć i na tę okazję znalazłoby się na półkach księgarni wiele ciekawszych alternatyw.

Ocena: 1.5/5

Dyskusja