Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wyścig z czasem – recenzja książki „Krawędź czasu”

Gdyby przeprowadzić wśród czytelników ankietę dotyczącą najpopularniejszych motywów w literaturze współczesnej, na pewno kilka razy pojawiłaby się ta sama odpowiedź: czas. Podróże i pętle czasowe są niewyczerpanym źródłem inspiracji dla pisarzy wymyślających coraz nowsze sposoby na wplecenie ich w światy przedstawione w swych książkach. Mogłoby się wydawać, że w tym temacie nie da się powiedzieć już nic więcej. Jednak Krzysztof Piskorski – znany głównie z nominowanej do nagrody Zajdla dylogii „Zadra” – wychodzi naprzeciw temu twierdzeniu, przedstawiając swoją najnowszą powieść pt. „Krawędź czasu”.

Akcja książki toczy się dwutorowo – równolegle opisane są losy dwóch, pozornie ze sobą niezwiązanych, bohaterów. Pierwszym z nich jest Maksym – podróżnik ceniący sobie wolność, który nie potrafi nigdzie zagrzać miejsca na dłużej. Podczas jednej z wielu ucieczek przed stróżami prawa, prowadzony przez dziwnego, metalowego pająka, trafia do XIX-wiecznego miasta istniejącego poza czasem, gdzie wszyscy ludzie zostali zapętleni na wieczność. Próbując zrozumieć prawa rządzące tym miejscem i wrócić do własnego świata odkrywa, że nic tutaj nie jest takie, jakie być powinno.

Drugą postacią, której poczynania przyjdzie śledzić czytelnikowi, jest tajemniczy Bezimienny – strasznie pobliźniony człowiek bez przeszłości i pamięci. Pojawia się znikąd, w jednym z miast Królestwa Polskiego z czasów zaboru rosyjskiego, nieświadom tego, jaką rolę przyjdzie mu odegrać w niedalekiej przyszłości. Próbując odzyskać wspomnienia, uświadamia sobie swe niesamowite zdolności do pracy z maszynami. Jednocześnie powoli zgłębia mistyczne tajemnice kabały.

Piskorski ma niezwykły talent do łączenia wszystkich wątków w spójną całość, o czym czytelnik szybko się przekona. Mnogość z pozoru nieważnych wydarzeń, nic nieznaczących słów czy ledwo dostrzegalnych powiązań, splatających się w wężowym uścisku wraz z rozwojem fabuły, z czasem przyprawia o zawrót głowy. Każde zjawisko, każde zajście, każda wymiana zdań wydaje się być idealnie umiejscowiona, tak by pod koniec wszystkie wątki zostały doprowadzone do końca. Odbiorca nie powinien czuć się oszukany – autor o niczym nie zapomniał i nie pozostawi go w niepewności. Jednocześnie warto zaznaczyć, że powieści nie powinno czytać się „na raty” czy podczas zwykłych domowych zajęć, gdyż łatwo wtedy przegapić ważny szczegół lub moment kluczowy dla dalszej fabuły.

Na pochwałę i uznanie zasługują język autora oraz obrazowość opisów. Aby wyobrazić sobie przedstawione w książce sytuacje niepotrzebny jest większy wysiłek umysłowy – wizje same pojawiają się przed oczami. „Krawędź czasu” bez wahania wyrywa czytelnika z jego świata, by przenieść go na brudne ulice XIX-wiecznego miasta, pełnego końskiego łajna i dymu z fabrycznych kominów. Również społeczeństwo polskie z tamtego okresu zostało oddane z dbałością o detale: życie na krawędzi biedy, wyzysk szarych robotników przez opływających w bogactwa właścicieli manufaktur czy wreszcie rodzące się w głębi świadomości poczucie, że życie jednostki nie jest dla władzy warte złamanej kopiejki.

Niestety, o ile o opisach nie można powiedzieć złego słowa, o tyle dialogi stanowią jeden z najsłabszych elementów książki. Sztuczne, miejscami wepchnięte na siłę, bez właściwego dla Piskorskiego polotu, wyglądają, jakby zostały przeniesione z przeciętnej młodzieżowej powiastki. Również przedstawienie bohaterów trochę rozczarowuje. Słabo zarysowane charaktery oraz niektóre zachowania postaci, papierowe i nienaturalne, utrudniają wczucie się w sytuacje.

Choć motyw podróży w czasie nie jest głównym elementem fabuły, można by się spodziewać, że Piskorski podejdzie do niego równie nowatorsko, jak do innych podobnych zagadnień. Jednak ci, którzy oczekują innowacyjnych teorii i zabiegów, srogo się zawiodą. Momentami czytelnik może mieć trudności z odróżnieniem lektury od jednej z części cyklu o Harrym Potterze – jedynie bohaterowie są kilkanaście lat starsi. Fani gier cRPG także odnajdą znany sobie element: enigmatyczny Bezimienny to kropla w kroplę protagonista ze słynnego Planescape: Torment. Nie są to jednak nawiązania (a właściwie zapożyczenia), na które patrzy się z uśmiechem i przymrużeniem oka. Raczej powodują u odbiorcy uczucie déjà vu i wrażenie, że autorowi nie chciało się myśleć nad czymś bardziej oryginalnym.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o problemach, jakie pisarz próbował poruszyć. Pod steampunkową otoczką autor ukrył swoje przemyślenia na temat poszukiwania wolności, walki z przeznaczeniem czy cienkiej granicy pomiędzy wiecznym szczęściem a piekłem. Nie jest ich wiele, jednak dobrze sprawdzają się jako dodatek do sprawnie prowadzonej historii. I choć nie napawają optymizmem, pozwalają spojrzeć na dane zagadnienia z innej perspektywy – perspektywy postaci bezpośrednio w nie zaangażowanych.

„Krawędź czasu” Krzysztofa Piskorskiego jest książką trudną do jednoznacznej oceny. Z jednej strony porywa od pierwszego słowa i urzeka zgrabnie prowadzonymi wątkami, z drugiej natomiast odpycha nienaturalnymi dialogami oraz pobieżnie tylko przedstawionymi bohaterami. Zasługuje jednak na uznanie, gdyż pozytywnie zapisuje się w pamięci nie tylko, jako udana próba zawarcia wielu myśli w jednym dziele, ale także, jako lektura stymulująca wyobraźnię.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja