Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Słowami malowane – recenzja książki „Portret pani Charbuque. Asystentka pisarza fantasy”

Jeffrey Ford to kolejny po Paolo Bacigalupim, Ianie R. MacLeodzie i Ianie McDonaldzie pisarz, który doczekał się omnibusu w Uczcie Wyobraźni, łączącego w jednym woluminie zbiór opowiadań oraz powieść. Takie wydanie to zawsze idealna okazja, by zapoznać się z pełnym spektrum literackich możliwości autora i stwierdzić, w jakiej formie poradził sobie lepiej — długiej czy krótkiej. W przypadku Forda trudno wydać jednoznaczny werdykt, ponieważ amerykańskiemu pisarzowi równie łatwo przychodzi zainteresowanie czytelnika snutą powoli opowieścią, jak i mniej rozbudowanymi, bazującymi na błyskotliwym pomyśle historiami.

W zbiorze „Asystentka pisarza fantasy” Ford daje się poznać jako mistrz konwencji wszelakich — znajdziemy tu historie bliższe zarówno gatunkowi science fiction, jak i fantasy, opowieści balansujące na granicy horroru czy z elementami realizmu magicznego, a nawet utwory głównonurtowe doprawione szczyptą oniryzmu. Choć opowiadania należą do stosunkowo krótkich, każde z nich zapada w pamięć i jest dowodem na niesłychaną pomysłowość oraz stylistyczny kunszt autora.

Można wyróżnić kilka motywów obecnych w krótkich utworach Forda. Na pierwszy plan wysuwa się intertekstualność i podejmowanie inteligentnej gry z oczytanym odbiorcą, który doceni nawiązania do twórczości Poego, Lovecrafta, Kafki czy Verne’a. Często też mamy do czynienia z metapisarstwem,

czyli pisaniem o pisaniu; opowiadania dotykają tematu twórczego tworzenia, braku inspiracji, niewiary we własny talent czy odpowiedzialności za uczenie tej trudnej sztuki pięknego składania słów swoich podopiecznych.

Warto podkreślić też umiejętności Forda do kreowania świata przedstawionego — pisarz z równą łatwością tworzy historie rozgrywające się w otaczającej nas rzeczywistości, do której przenika większa bądź mniejsza liczba elementów fantastycznych, jak i w egzotycznych uniwersach, takich jak planeta zamieszkała przez olbrzymie owady będące miłośnikami starych filmów z Hollywood, czy też królestwo rodem z anty-fantasy, gdzie żebrak zostaje rachmistrzem, a wariat filozofem.

Opisowi każdego opowiadania można by z łatwością poświęcić oddzielny tekst, ale pozwólmy czytelnikom na samodzielne odkrywanie niespodzianek, jakie skrywa ta proza, i przejdźmy do dania głównego, powieści — „Portretu pani Charbuque”. Utalentowany malarz Piambo, który marnuje swój dar, podejmując się kolejnych zleceń nowojorskiej elity na ugładzone portrety, przyjmuje ofertę pani Charbuque. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie olbrzymia kwota, jaką za wykonanie obrazu oferuje klientka, oraz obowiązujący artystę warunek — musi stworzyć dzieło, nie widząc modelki. Piambo wytęża więc wyobraźnię, wsłuchuje się w szczegóły historii opowiadanej każdego dnia przez panią Charbuque i powoli pozwala opętać się fascynacji związanej z postacią tajemniczej kobiety.

Powieść Jeffreya Forda to subtelna opowieść o tożsamości i obsesji, snuta niespiesznie, a zarazem intrygująca i trzymająca w niepewności od pierwszego do ostatniego rozdziału. Utwór powinien usatysfakcjonować zarówno tych czytelników, którzy cenią sobie ciekawą historię opartą na niebanalnym pomyśle, jak i odbiorców szukających w prozie czegoś więcej — bogatego stylu, wyszukanych metafor i oddania malarskiej poetyki za pomocą słów. „Portret pani Charbuque” umożliwia także wgląd w środowisko artystów Nowego Jorku końca XIX wieku, a na kartach książki znajdziemy wzmianki między innymi o mistrzu portretów Johnie Sargencie czy ekscentrycznym Albercie Pinkhamie Ryderze.

„Asystentka pisarza fantasy. Portret pani Charbuque” to kolejna pozycja godna miana Uczty Wyobraźni. Omnibus powinien spodobać się szczególnie czytelnikom zachwycającym się baśniowością Valente czy lirycznością MacLeoda, gdyż Ford włada piórem nie gorzej od wspomnianych pisarzy. Powieść przypadnie do gustu także tym odbiorcom, którzy w fantastyce niekoniecznie szukają… fantastyki. To raczej opowieść z pogranicza jawy i snu, efemeryczna wizja, niemająca punktów stycznych z prozą typową dla tego nurtu. Ale jakże smakowita i warta uwagi!

Ocena: 4.5/5

Dyskusja