Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Superbohater w super książce – „Dreszcz” recenzja

Superbohaterowie robią się coraz bardziej popularni. Trafiają nie tylko do komiksów, co oczywiste, ale coraz częściej szturmują ekrany kin. Dlaczego nie mieliby trafić także do książek? Właśnie… dlaczego nie? I najlepiej niech będą to herosi w polskim wydaniu! Oto najnowsza powieść Jakuba Ćwieka: „Dreszcz”.

Jakub Ćwiek zdołał już sobie wyrobić bardzo dobrą pozycję w panteonie polskich pisarzy fantastyki, a to głównie za sprawą tetralogii „Kłamca”. Dlatego wiele osób z zapartym tchem czekało na jego najnowszą książkę.

„Dreszcz” przenosi nas w dobrze znane klimaty polskich blokowisk – na osiedle Tysiąclecia w Katowicach. Trudno o bardziej typowe zbiorowisko betonowych siedzib ludzkich, niż właśnie „tauzen”. To tam poznajemy naszego bohatera – Ryśka „Zwierza” Zwierzchowskiego. Wypoczywa na leżaku, z ukochanym Fenderem, opróżniając kolejną puszkę piwa. Wszystko zapowiada się wspaniale – właśnie udało mu się wymigać od kolejnej stałej pracy, którą załatwiła podstarzałemu rockmanowi jego własna córka. Pogoda piękna, słońce przypieka poorane zmarszczkami oblicze miłośnika ciężkich brzmień. Wszystko byłoby dobrze… gdyby nie raził Zwierza najprawdziwszy „grom z jasnego nieba”!

Jak łatwo się domyślić, ów grom nie zabija bohatera, ale czyni go właśnie „Bohaterem” – przez duże B. Od tej pory Rysiek staje się „Dreszczem”, gdyż potrafi razić prądem i pochłaniać energię elektryczną. Zaraz, zaraz… czy podstarzały miłośnik AC/DC , który nie stroni od piwa i maryśki, ma zadatki by być obrońcą moralności? Nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc z zewnątrz.

I tu autor wprowadza postać zupełnie przeciwstawną do niezbyt sympatycznej aparycji Ryśka. W zasadzie jego całkowite przeciwieństwo: młodego, grzecznego i pochodzącego z bogatej rodziny Benjamina Benforda. Jego rodzina, mimo że od pokoleń bogata, pała się tylko jednym zawodem: lokaja. A wychowany na komiksach szesnastolatek ma tylko jedno marzenie: być niczym Alfred – lokaj Batmana.

Nie sposób się nie domyślić, że zetknięcie się ze sobą dwóch tak różnych charakterów będzie mieszanką wybuchową. A to nie wszystkie oryginalne persony, jakie zestawia ze sobą Ćwiek. Jest jeszcze emerytowany górnik Alojz, który, co tu dużo mówić, jest po prostu gruby. No i mówi typową śląską gwarą.

A skoro o jego partiach dialogowych mowa. Są one chyba jedynym drobiazgiem, który może zmęczyć czytelnika. Eks-górnik operuje ortodoksyjną gwarą śląską do tego stopnia, że czasami trudno domyślić się, o co mu chodzi. Niekiedy trzeba ponownie przeczytać jego wypowiedzi, aby doszukać się w nich sensu. Trochę to przesadne, bo normalnie na Śląsku nie używa się języka Silesii aż w takim stopniu. Ale to jedyne, co może utrudniać przyjemność płynącą z czytania.

Bo poza tym jest wszystko to, za co tysiące czytelników pokochało serię o „Kłamcy”. Jest humor – często nieco wulgarny, ale równocześnie bardzo celnie ironizujący pewne kwestie zarówno w odniesieniu do polityki, religii jak i polskiej mentalności i rzeczywistości. Jest akcja – pełna brawury i nagłych zwrotów. Są oryginalne charaktery – także te czarne.

Jest też muzyka. Autor stworzył postać, która nie dość, że żyje na prawdziwym polskim osiedlu, to słucha autentycznej muzyki: Alice Coopera, AC/DC czy The Who. Ćwiek co kilka stron serwuje nam refreny i zwrotki znanych heavy metalowych i rockowych kawałków. Kto ich nie zna (jeśli to nie wstyd), to zapozna się z nimi w trakcie lektury, co lepiej podkreśli atmosferę panującą w tej historii.

I najważniejsze: są tajemnice. Jest ich naprawdę sporo i potrafią bez reszty zaintrygować czytelnika i zmusić go do szukania odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki. A ta niespodziewanie się kończy. Nie ma innego wyjścia jak czekać na kolejny tom.

Obrazek

„Dreszcz” zapowiada się naprawdę wyśmienicie. Czy zajmie miejsce „Kłamcy”? Czy zaskarbi sobie większą sympatię czytelników niż Loki? Trudno w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, ale jedno jest pewne: ma ku temu duże, naprawdę duże szanse.

Ocena: 5/5

Dyskusja