Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wielopłaszczyznowa powieść pełna intryg – recenzja książki „Wojna w Blasku Dnia. Księga 1”

Na początku kwietnia tego roku, do sprzedaży trafił pierwszy tom trzeciej części demonicznego cyklu Petera V. Bretta, zatytułowany „Wojny w blasku dnia”. Dwa poprzednie znane są polskiemu czytelnikowi pod tytułami „Malowany Człowiek” i „Pustynna Włócznia”. Teraz przyszła pora na kontynuację losów świata zagrożonego przez demony.

Demony materializują się nocą i terroryzują mieszkańców w poszukiwaniu pożywienia – głownie ludzkiego mięsa. Do zmasowanego ataku potwornych sił zostało już niewiele czasu, bo dokładnie trzydzieści dni. Ludzie w przerażeniu oczekują ich przybycia, licząc, że znajdzie się Wybawiciel, zdolny uchronić ich przed niebezpieczeństwem. Nie spodziewają się jednak, że będzie ich dwóch. Pierwszym z nich jest Arlen „Naznaczony”, a drugi to Ahmann,

wojownik pochodzący z krainy zwanej Krasjia. Każdy z nich jest unikatowy i trudno jest jednoznacznie wskazać, który będzie prawdziwym. Tu nie przepowiednia determinuje kto nim będzie – wyboru dokonają sami zagrożeni.
Książka skupia się jednak na losach innej postaci: Inevery. Poznajemy ją w momencie inicjacji i śledzimy w czasie szkolenia, aż do momentu, gdy zaczyna snuć pierwszą intrygę. Inevera nastawiona jest na realizację własnych celów i wykonanie powierzonej jej misji: ma nieść wszelką pomoc Wybawicielowi. Nie przeszkadza jej to jednak czerpać z tego korzyści. Aby je osiągnąć, nie cofnie się przed niczym, nawet, jeśli będzie to oznaczało kroczenie do celu po trupach.

Drugą intrygantką, którą poznajemy w trakcie fabuły jest Lessha. Warto tu zaznaczyć, że obie bohaterki mają ściśle ustalony system wartości. Bardzo ciekawe jest to, w jaki sposób autor przedstawia motorykę działań obu kobiet. W swoich zabiegach muszą być bardzo ostrożne i rozważne, a jednocześnie przewidywać posunięcia innych. Jak przyjdzie się przekonać czytelnikowi, są to przewidywania nie tylko „na dwa kroki w przód”. To już prawdziwa sztuka.

Postacie stworzone przez Petera V. Bretta są bardzo złożone i wielopłaszczyznowe. Wydają się niemalże realne, gdyż czytelnicy mają szanse poznać ich przemyślenia oraz przeżycia wewnętrzne. Wszyscy mają jednak swoje tajemnice. Bohaterowie żyją własnym życiem, podejmując decyzję zgodnie z własną logika i systemem wartości. Każdy punkt widzenia opisany jest w inny sposób, aby pozwolić się nam jeszcze lepiej wczuć w mentalność każdej z przedstawionych postaci. Zabieg ten udał się nadzwyczaj dobrze, co świadczy tylko o niesamowitym kunszcie pisarza.

Autor nie poprzestaje na schemacie świata zagrożonego przez demony i archetypu wybawiciela. Wprowadza liczne wątki poboczne, które są w stanie pochłonąć czytelnika bez reszty. W historii tej przeplata się wiele przeciwstawnych czynników, takich jak strach i odwaga, ciemność i światło, braterstwo i zdrada. Ponadto „Wojny w blasku dnia” wyjaśniają liczne wątpliwości, które mogły nasunąć się czytelnikowi w trakcie lektury poprzednich tomów. Nie przeszkadza to jednak pisarzowi stawiać przed nami kolejnych znaków zapytania. Mało tego, czasami

wprowadza celowo chaos lub miesza chronologie wydarzeń, by zmusić odbiorcę do wysiłku.

Pojawiają się jednak drobne minusy, które mogą utrudnić trochę odbiór książki. Mianowicie brak tłumaczeń specyficznych określeń i terminologii. Powinny się one znaleźć w tekście wyjaśniającym u dołu strony. Tak się jednak nie stało i trzeba czasami wywnioskować z kontekstu zdania lub całości wypowiedzi, co dany bohater ma właściwie na myśli. Jest to jednak drobiazg w porównaniu z ogółem zalet tej książki.

Książka imponuje objętością. Na początku może to lekko odstręczać czytelnika, w obawie przed nudnym lub przesadnie długim budowaniem napięcia. Nic jednak bardziej mylnego. Mimo pokaźnych rozmiarów, wciągająca fabuła i chęć dowiedzenia się „co dalej” sprawiają, że zanim się obejrzymy, przyjdzie nam czekać na kontynuacje.
Pierwsza część tomu trzeciego, nie tylko dorównuje poprzednikom, a nawet ustawia poprzeczkę wyżej. Można więc śmiało napisać, że tendencja cyklu jest zwyżkowa, co bardzo dobrze rokuje na następne książki z tego uniwersum.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja