Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ciężka dola blondynek. Truskawkowych – recenzja „Dziewczyny, których pożądał”

Debiutancka powieść Jonathana Nasawa, nosząca wdzięczny tytuł „Dziewczyny, których pożądał”, swojego czasu przysporzyła autorowi znacznej popularności. W Polsce książka ukazała się dopiero kilkanaście miesięcy temu, ponad dziesięć lat od amerykańskiej premiery. Nie ma jednak żadnych wątpliwości – o pisarzu tym już wkrótce będzie głośno także nad Wisłą. „Dziewczyny, których pożądał” to bowiem jeden z najlepszych thrillerów, jakie wydano w naszym kraju na przestrzeni kilku minionych lat, nie bez przyczyny stawiany na jednej półce z „Milczeniem owiec” Thomasa Harrisa.

Agent FBI E.L. Pender od jedenastu lat próbuje schwytać porywającego kobiety przestępcę. Chociaż nigdy nie odnaleziono ich ciał, wiele wskazuje na to, że porywacz morduje swoje ofiary. Jedyne, co je łączy – wyłączywszy płeć – to kolor włosów. Truskawkowy blond. Odnalezienie i aresztowanie mordercy Pender wyznacza sobie za punkt honoru. Tymczasem pewnego dnia, w wyniku rutynowej kontroli drogówki zostaje zatrzymany Ulysses Christopher Maxwell, wiozący w samochodzie zwłoki młodej kobiety o kolorze włosów odpowiadającym obsesji poszukiwanego. Wydaje się, że sprawa została zakończona.

Maxwell jest jednak znacznie inteligentniejszy, niż mogłoby się to początkowo wydawać. Biegła psychiatra sądowy, doktor Irene Cogan, diagnozuje u mordercy dysocjacyjne zaburzenie osobowości. Umysł przestępcy zamieszkuje pięć różnych osobowości, a jego zachowanie i czyny zależą od tego, która z jaźni w danej chwili sprawuje kontrolę nad pozostałymi. Po tym, jak Maxwell dokonuje efektownej ucieczki z aresztu, porywając ze sobą psychiatrę, Irene zmuszona jest wykorzystać wszystkie swoje terapeutyczne umiejętności, by przedłużyć swoje szanse na przeżycie. Tropem zbrodniarza wyrusza nie kto inny, jak agent Pender – zdeterminowany, by uratować doktor Cogan, unieszkodliwić Maxwella i doprowadzić do końca sprawę, która ciążyła nad nim od lat.

Kompozycja powieści przywodzi na myśl dynamiczny, filmowy dreszczowiec. Książka składa się z licznych, krótkich rozdziałów, w których naprzemiennie śledzimy losy agenta Pendera, Maxwella i doktor Cogan. Fabuła rozwija się żwawo, bez przestojów i dłużyzn, dzięki czemu czterystustronicowy tom pochłania się praktycznie jednym tchem. Raz rozpoczynając lekturę, nie sposób się od niej oderwać, a to dlatego, że Jonathan Nasaw po mistrzowsku buduje napięcie u czytelnika, a konkretne rozwiązania fabularne – chociażby wątek pani Miller – najlepiej ukazują cały geniusz autora. Całości dopełnia przemyślane zakończenie, wprawdzie pozbawione efektownego elementu zaskoczenia, jednak wieńczące dzieło w sposób nie pozostawiający niedosytu u czytelnika. Mało tego – rozbudzające nadzieję na kontynuację.

Książka Nasawa nie byłaby jednak tak zajmującą lekturą, gdyby nie wiarygodni, rewelacyjnie skonstruowani bohaterowie. Największym wyzwaniem dla autora musiała być kreacja Maxwella, gdyż w jego przypadku trzeba było w przekonujący sposób nakreślić kilka różnych osobowości psychopaty. Nasaw wyszedł jednak z tego obronną ręką. Główny antybohater, w zależności od tego, która z jaźni w danej chwili dominuje, potrafi być czułym kochankiem, małym, skrzywdzonym chłopcem czy nawet kobietą. Nigdy jednak nie można przewidzieć, kiedy górę nad pozostałymi osobowościami weźmie Kinch, zamieszkujący w umyśle porywacza zbrodniarz, znajdujący uciechę w torturowaniu i mordowaniu wszystkich, którzy staną mu na drodze. Dzięki temu Maxwell jest postacią zagadkową i nieobliczalną. Czytelnik ani przez chwilę nie może być pewien, co zrodzi się w głowie psychopaty – i niejednokrotnie podczas lektury westchnie, dziękując Bogu czy losowi, że to nie on znajduje się w skórze doktor Cogan.

Wśród pozostałych bohaterów na szczególną uwagę zasługuje wspomniana pani doktor. Nasaw stworzył z doktor Cogan na tyle wyrazistą, wiarygodną i przejmującą postać, że agent Pender, również będący interesującym bohaterem, ciągle pozostaje w jej cieniu. Jest to postać z rodzaju tych, do których czytelnik mimowolnie się przywiązuje i pochłaniając kolejne strony, w napięciu oczekuje, co przydarzy się jej w następnym rozdziale. Doktor Cogan – inteligentna, czterdziestojednoletnia wdowa, obdarzona nieprzeciętną urodą i włosami w kolorze truskawkowy blond. Popada w pracoholizm, jednak jest bardzo dobra w tym, co robi. Jej publikacje znajdują się w renomowanych naukowych pismach, a jej terapie pomogły już wielu ludziom. Maxwell od początku zaś staje się dla niej wyzwaniem. Doktor Cogan daje się wciągnąć w niebezpieczną grę, która z czasem zamienia się w zwyczajną walkę o przeżycie, choć w konstrukcji bohaterów Nasaw stroni od jednoznaczności i momentami da się zauważyć u Cogan pewne objawy syndromu sztokholmskiego. W trakcie sesji terapeutycznych umiejętnie wyciąga od Maxwella informacje o jego przeszłości, które następnie, odpowiednio przeanalizowane i zinterpretowane, stają się atutem w ręku Cogan. Dla czytelnika wędrówka po mrocznych zakamarkach umysłu psychopaty jest nie tylko ekscytująca, ale i mrożąca krew w żyłach.

„Dziewczyny, których pożądał” to pierwsza wydana w naszym kraju książka Jonathana Nasawa. Miejmy jednak nadzieję, że nie ostatnia. W obrębie swojego gatunku jest to absolutny numer jeden, jeśli chodzi o powieści wydane w Polsce na przestrzeni minionych kilku lat. Podróż po meandrach umysłu psychopatycznego mordercy w towarzystwie doktor Cogan i agenta Pendera z pewnością pozostanie niezapomnianym przeżyciem dla każdego miłośnika tego typu literatury.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja