Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kopciuszek z Nowego Pekinu – recenzja „Cinder”

Baśń o Kopciuszku jest jedną z najstarszych tego typu opowieści, jakie zna ludzkość. Na przestrzeni wieków w różnych kręgach kulturowych powstały setki, jeśli nie tysiące rozmaitych jej wariacji i wersji. Jak się okazuje, ta prosta, lecz wzruszająca i ponadczasowa historia jest źródłem inspiracji dla współczesnych twórców – także tych zajmujących się literaturą science-fiction. Najlepszym tego przykładem jest „Cinder” Marissy Meyer.

Tytułowa Cinder mieszka w tłocznej i hałaśliwej metropolii przyszłości – Nowym Pekinie, gdzie trudni się naprawą różnego rodzaju robotów i androidów. Dziewczyna sama jest cyborgiem, co sprawia, że wielu traktuje ją niczym obywatelkę drugiej kategorii. Na co dzień stara się ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, dlatego kiedy pewnego dnia jej stragan odwiedza przystojny książę Kai, szukając kogoś, kto mógłby dokonać napraw w jego androidzie, następca cesarskiego tronu nie przypuszcza nawet, z kim w rzeczywistości ma do czynienia.

Tymczasem mieszkańców Nowego Pekinu dziesiątkuje zaraza, której ofiarą staje się w końcu sam cesarz. Jedyną osobą, która z niewiadomych przyczyn jest odporna na chorobę, jest nie kto inny, jak Cinder, choć nawet pomimo jej pomocy, znalezienie antidotum pozostaje poza możliwościami ziemskich naukowców. Jednocześnie siły wrogie cesarstwu wykorzystują panujący w Nowym Pekinie chaos, by zmusić księcia do zawarcia politycznego małżeństwa z przebiegłą i okrutną władczynią Lunarów. Do grona zaproszonych na zorganizowany z tej okazji wielki bal dość nieoczekiwanie dołącza Cinder. Niewielu spodziewa się, że skrywa ona sekrety mogące odmienić losy cesarstwa.

Akcja książki toczy się w stosunkowo dalekiej przyszłości, już po IV wojnie światowej. Cywilizacja rozwinęła się w błyskawicznym tempie: cybernetyka, elektroniczne wszczepy bądź służące ludziom androidy są na porządku dziennym, podczas gdy samochody napędzane tradycyjnym spalinowym napędem to przeżytek sprzed kilku epok. Nasza planeta nie jest już politycznie rozdrobniona. Miejsce ponad dwustu różnych państw zajęło kilka potężnych federacji, a w kontaktach z mieszkańcami innych planet Ziemianie starają się zawsze mówić jednym głosem. Za wszelką cenę nie chcą doprowadzić do wojny z bardziej zaawansowanymi technologicznie i potężniejszymi militarnie Lunarami, mimo że ich królowa wyraźnie dąży do konfrontacji. Praktyka polityczna, jaką Meyer zaproponowała w swoim uniwersum, jest nad wyraz interesująca. Autorka w ciekawy sposób nakreśliła międzyplanetarną sytuację geopolityczną i zaprojektowała sieć bilateralnych stosunków oraz intryg. Natomiast społeczeństwo Nowego Pekinu, łączące w sobie nowoczesność (futurystyczne technologie, wysoka świadomość polityczna) z tradycją (przywiązanie do ceremoniałów i odwiecznych protokołów dyplomatycznych, ustrój cesarski i hierarchizm) zostało opisana przez nią w pasjonujący sposób, stanowiąc jeden z atutów wykreowanego przez Meyer świata.

Jak przystało na baśń, niektórym postaciom można zarzucić zbytnią archetypiczność – jest to jednak element obranej przez Meyer konwencji, która do wspomnianej we wstępie historii o Kopciuszku nawiązuje na różne, mniej lub bardziej oczywiste sposoby. Mamy tu przystojnego, młodego księcia, szybko dostrzegającego w Cinder kogoś więcej niż tylko zwykłą mechanik androidów. Jest również odpowiednik złej macochy, która w „Cinder” jest opiekunką prawną głównej bohaterki, a także zawistna przyrodnia siostra. I choć motywu z idealnie pasującym pantofelkiem w książce Meyer nie uświadczymy, to rozwiązanie wątku związanego z balem i małżeństwem Kaia również wykazuje pewne podobieństwa w stosunku do klasycznych pierwowzorów.

Meyer kończy pierwszy tom „Sagi Księżycowej”, wyjaśniając wiele frapujących czytelnika wątków, jednocześnie jednak stawiając swoich bohaterów w zupełnie nowym, nieoczekiwanym położeniu. Dobrnąwszy do zakończenia, chciałoby się natychmiast poznać kolejne ich losy. Jako że na to trzeba będzie jeszcze jakiś czas poczekać, cierpliwość czytelników zostanie wystawiona na poważną próbę. „Cinder” to książka interesująca, twórczo wykorzystująca baśniowe motywy i charakteryzująca się fascynującym uniwersum. Jako taka może być polecona każdemu miłośnikowi literatury fantasycznonaukowej.

Ocena: 4/5

Dyskusja