Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Przygody córki Thorgala – recenzja „Thorgal: Louve #3: Królestwo Chaosu”

Wygląda na to, że przygody małej córki Thorgala, prezentowane na naszym rynku w jednym z ostatnio wydawanych spin – offów, dobiegły końca. Nareszcie doczekaliśmy się finału magicznej i niezwykłej podróży, zaserwowanej przez duet Surżenko – Yann. Czy trzeci tom cyklu Louve dał radę udźwignąć moc poprzednich? Zapraszam dalej…

Seria ta, jak łatwo się domyślić, opowiada o perypetiach córki najlepiej chyba znanego bohatera komiksów w tej części świata. Jej wyprawa do Królestwa Chaosu, aby wykraść dłoń boga Tyra spod nosa wilka Fenrira, trwa. Dziewczynka musi zmierzyć się z niebezpieczeństwami czyhającymi na nią w niegościnnym świecie oraz stawić czoła swojej dzikiej naturze – oderwanej od jej łagodnego usposobienia. Kto wyjdzie zwycięsko z tej konfrontacji? Warto przeczytać.

Jeżeli o dwóch poprzednich częściach można mówić z zachwytem, rozpływając się nad magicznością opowieści, tak tutaj, niestety, historia traci nieco swojego blasku. I to chyba największy zarzut pod adresem Yanna. W zasadzie wszystko skonstruowane jest poprawnie, prawidłowo i tak, jak trzeba, ale jednak po zakończeniu lektury pozostaje jakiś niedosyt w sferze fabularnej. Do historii wkrada się lekka naiwność, spłaszczenie wątków i rozwiązania „deus ex machina”, co powoduje uczucie dyskomfortu psychicznego. Brak tutaj wielkiego „wow”, które pozwoliłoby czytelnikowi na opad szczęki, albo chociaż na zwiększenie potliwości dłoni podczas przewracania kartek.

W warstwie graficznej w zasadzie nie można się do niczego przyczepić – no, może do tego, że fabuła wymusza niejako monotoniczność rysunków – jak dla mnie za dużo walki z potworami. Niemniej, nieco ugrzeczniona w stosunku do Rosińskiego kreska Surżenki jest oddaniem tego, co w komiksie lubię najbardziej – realistyczne obrazki i forma przypominająca ilustracje z wczesnych Thorgali. Oczywiście, wrażenie to potęguje jeszcze kolorystyka, którą zajęła się ponownie Graza.

Królestwo Chaosu to dobre zwieńczenie przygody, ale jednak trochę rozczarowujące. Wspomniałem już wcześniej – jest poprawnie, lecz po poprzednich dwóch świetnych tomach czytelnik ma prawo oczekiwać solidnego łomotu, który zwali go z nóg i osadzi na długo w fotelu. Tak się jednak nie dzieje – gdyby zacząć czytanie od części trzeciej – a nie znając dwóch wcześniejszych – z pewnością zyskałaby ona wyższą ocenę i bardziej przypadła do gustu odbiorcy. Mimo to szczerze polecam cały cykl Louve, który wnosi do świata Thorgala sporo magii i niedającej się wyrazić ulotności, a co za tym idzie – porywa czytelnika w niezwykłą podróż, oferując mu przy tym wiele atrakcji. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejną odsłonę serii.

Dyskusja