Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Renesans zawitał do Starz – recenzja „Demony da Vinci”

Po zamknięciu trzysezonowego „Spartakusa”, w miejscu widowiska historycznego Starz zadebiutowały „Demony da Vinci”. Podobnie jak kilka lat temu na antenie BBC „Rzym” został zastąpiony przez „Dynastię Tudorów”, tak i w przypadku Starz serial osadzony w starożytności zastępuje historia renesansu. Czy warta oglądania trudno jeszcze ocenić, jednak z pewnością można dać jej szansę.

Szalony Leo

„Demony da Vinci” są opowieścią o jednym z najsłynniejszych myślicieli wszechczasów – Leonardzie da Vinci. Młody artysta ma już głowę pełną pomysłów, jednak musi dopiero udowodnić, że zasługuje na uznanie sobie współczesnych. Poznajemy go jako nieco szalonego konstruktora, którego projekty wyprzedzają epokę, a które jednak konsekwentnie wprowadza w życie. W samym tylko pierwszym odcinku zobaczyliśmy skrzydła umożliwiające człowiekowi lot oraz samodzielnie latający model ptaka.

Tym, co czyni głównego bohatera interesującym, nie są jednak jedynie jego pomysły, ale przede wszystkim ekstrawertyczny temperament. Jest bardzo szybki zarówno myślą, jak i czynem. Geniuszowi Leonarda towarzyszy niezwykła zuchwałość i spora doza bezczelności. Mimo że jest szeregowym mieszkańcem Florencji, bez wahania pozwala sobie przeszkodzić władcy miasta w spacerze czy też wdać się w sprzeczkę z grupą uzbrojonych strażników miejskich.

Tajemnice

Leo jest intrygujący, jednak najlepszy nawet bohater to jeszcze za mało; ciekawy serial powinien mieć także wciągającą fabułę. Po pierwszych dwóch odcinkach „Demony da Vinci” zapowiadają się całkiem nieźle. Jest w nich wsystko, co powinien mieć dobry serial – tajemnice, wątek miłosny, wielka polityka i wyraziści bohaterowie.
Historycznym tłem jest konflikt papieskiego Rzymu z władającymi Florencją Medyceuszami. Na pierwszy plan wysuwa się jednak misja, którą otrzymuje Leonardo – odszukanie tajemniczej „Księgi liści”. Bohater niewątpliwie wplącze się z jej powodu w masę kłopotów – od razu dowiadujemy się bowiem, że księgą żywo zainteresowany jest również sam papież.

Pierwszy odcinek, mimo iż przepełniony wskazówkami dotyczącymi przedstawianego świata, nie przytłacza widza ich nadmiarem. Wszystko jest nowe i jeszcze nieznane, twórcy „Demonów da Vinci” sprytnie dawkują informacje, umiejętnie wpasowując je w fabułę. Bardzo dobrze zaplatają też otaczającą główny wątek nić tajemnicy. Inauguracji serialu zabrakło jednak suspensu. Trochę napięcia starano się stworzyć w samej końcówce odcinka, pokazując papieskiego szpiega we Florencji, jednak było to zbyt mało, za późno.
W drugim odcinku zaczyna się natomiast już właściwa narracja serialu – jest przepełniony akcją, bez straty czasu i zmniejszania napięcia dodatkowymi wyjaśnieniami dotyczącymi tła.

Wizualny urok

„Demony da Vinci” bardzo ciekawie wyglądają w warstwie wizualnej. Twórcy połączyli w niektórych miejscach ujęcia kamerą ze szkicami, stylizowanymi na projekty Leonarda. Tworzy to interesującą i elegancką całość. Przemiana lecących ptaków w rysunki, które zamieniały się w projekty, była chyba najlepszą sceną pierwszego odcinka.
Podobny zabieg wykorzystano też w drugim epizodzie, kiedy da Vinci próbował wyobrazić sobie, jaki zamek może otwierać zdobyty przez niego klucz. Widz ma okazję dzięki tym scenom wniknąć w umysł geniusza – zobaczyć każdy detal z ostrością, której w zwykłych warunkach oko nie jest w stanie osiągnąć.

Bardzo przyjemnie patrzy się również na plany pełne, ukazujące krajobrazy miast czy też wnętrza budynków. Swoją stylistyką przypominają bardziej obrazy niż ujęcia kamery, co doskonale pasuje do tematyki serialu. Twórcy „Demonów da Vinci” mistrzowsko budują atmosferę poprzez dbałość o właśnie takie drobiazgi. Dzięki temu widz czuje we Florencji rozkwit renesansu, widzi jak witalne i pełne energii jest to miasto. Dla kontrastu atmosfera Rzymu przytłacza, czuć w nim jeszcze głębokie średniowiecze i fundamentalny brak finezji.

„Demony da Vinci” może nie zachwycają, ani nie chwytają widza za gardło od pierwszych minut, jednak ogląda się je bardzo przyjemnie. Są lekkie, zrealizowane z polotem i mają w sobie coś, co przyciąga i intryguje. Zdecydowanie mają potencjał, żeby stać się świetnym serialem. Nie pozostaje więc nic innego, tylko trzymać kciuki, aby potencjał ten został w pełni wykorzystany.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja