Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pratchett w świetnej formie – recenzja „Spryciarz z Londynu”

Zawsze w przypadkach tak płodnych literacko twórców jak Terry Pratchett, pojawiają się wśród czytelników wątpliwości dotyczące świeżości pomysłów pisarza. Czy po parudziesięciu tomach pisarz dalej jest w stanie zaskoczyć czytelnika czymś nowym? Czy przypadkiem nie wypalił się jak wielu i tylko powiela pomysły z poprzednich książek?

Między innymi z tych właśnie względów akcja „Dogera. Spryciarza z Londynu” została przeniesiona, jak sama nazwa wskazuje, do Anglii, a nie dzieje się w Świecie Dysku, jak od przeszło dwóch dekad przyzwyczaił nas autor.Dokładnie rzecz ujmując, są to czasy Dickensowskiej Anglii. Użyłem tego sformułowania nie przez przypadek, gdyż sam Pan Karol pojawia się na kartach omawianej powieści. Ba! Gra tam, może nie pierwsze skrzypce, ale bardzo znaczącą rolę.

Ale wróćmy do postaci tytułowego bohatera – kim w zasadzie jest Doger? Doger jest zbieraczem, czyli żyje z tego, co znajdzie w kanałach burzowych i ściekowych ówczesnego Londynu. Okazuje się, że można z takiego zbierania zagubionych kosztowności czy drobnych monet całkiem nieźle żyć w niezbyt sprzyjających warunkach XIX wiecznej Anglii. Co prawda, nie udałoby mu się to tak łatwo, gdyby nie pomoc przyjaciela – Samuela Cohena. Jak łatwo się domyślić, jest on przedstawicielem wyznania mojżeszowego i użycza chłopakowi kąta do spania w swoim skromnym, ale zadbany mieszkanku, nieopodal karczmy „Pod Siedmioma Tarczami”.

W zasadzie Pratchett nic więcej na temat przeszłości głównego bohatera się nie rozpisuje, rzuca go bowiem już na pierwszych stronicach książki w wir wydarzeń. Chłopak prawie przypadkiem ratuje młodą damę z opresji, ocalając ją przed groźnymi oprychami. Od tej pory ich losy zostaną splecione ze sobą, a życie Dodgera przestanie być tak beztroskie, jak do tej pory. Okazuje się, że dziewczyna jest zawikłana w polityczne roszady i to naprawdę wielkiego kalibru.

Jak wspomniałem już, Dodger spotka na swej drodze znane nam postacie, jak Karol Dickens, które okażą się dla niego sprzymierzeńcami. Ale to nie jedyni bohaterowie, których czytelnik miał szanse już poznać. Główny bohater zapragnie między innymi wybrać się do golibrody na Elm street, niejakiego Toda. Sweene Todda.

Takich drobnych smaczków dla czytelnika pisarz przygotował jeszcze kilka i czujne oko z pewnością je wychwyci. A co oprócz tego? Chyba wszystko to, co w twórczości Terry’ego Pratchetta najlepsze: humor, celne ironiczne komentarze dotyczące czasów minionych, jak i nam aktualnych.

Ponadto wartka akcja. I tu warto się na chwilę zatrzymać, by omówić to, jak szybko ona płynie. W zasadzie cała fabuła książki dzieje się w zaledwie kilka dni, wywracając życie głównego bohatera niejednokrotnie o sto osiemdziesiąt stopni i z powrotem. W zasadzie nie ma czasu na wątki poboczne, przesadne opisy miejsc czy inne czynniki, które mogłyby przyhamować rozwój wydarzeń. Jest ich jednak na tyle dużo, następujących po sobie, by uczynić całą powieść nie tylko barwną i ciekawą, ale i wiarygodną (mimo niewiarygodnych zbiegów okoliczności).

Można więc niemalże uwierzyć, że kiedyś żył sobie taki Dodger. Na dobrą sprawę taki łobuz i nicpoń żyje w
niejednym z nas – czasami jest tylko uśpiony. Dlatego niezwykle łatwo powinno nam się dać utożsamić z tą postacią.
Mimo realnego czasu miejsca i akcji, nie mogło zabraknąć w książce wątków z pogranicza fantastyki. Podziemia Londynu pełne są tajemniczych cieni i dziwnych szeptów, a wierzenia zbieraczy gloryfikują Panią kanałów, nie zważając, czy jest realna, czy nie.

Do tych wszystkich superlatyw należy doliczyć jeszcze niebanalny wątek kryminalno-detektywistyczny. Wszak stolica Anglii sprzed prawie dwóch wieków to doskonała sceneria Noir. I tego nie mogło zabraknąć. Pratchett z charakterystyczną dla siebie zręcznością odsłania przed nami kolejne fakty i tropy, wciągając bez reszty w opisywaną historię.

Wobec powyższego, odpowiedź na postawione we wstępie pytanie może być tylko jedna. Tak! Pratchett nadal jest w doskonałej formie, mimo stanu zdrowia. A dzięki wielu latom doświadczenia w zawodzie, wciąż umie zaskoczyć odbiorców swojej twórczości świeżością pomysłów i niebanalną historią.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja