Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Rozmyślania przy końcu świata – recenzja „Gwiazdozbiór psa”

Postapokalipsa – świat po zagładzie, czy to nuklearnej, biologicznej, kosmicznej, czy jakiejkolwiek innej musiałby wyglądać dość interesująco. Może niektórych to przeraża, innych pewnie kręci, ale na pewno wielu zastanawia się: jakby to było, gdyby znana rzeczywistość pewnego dnia runęła? Historii związanych z zagładą naszego doczesnego świata i pozostaniem przy życiu jedynie garstki ludzkości powstało już na pęczki i temat może wydawać się wyeksploatowany. Nic bardziej mylnego…

Świat się zmienił. A właściwie to nie – w zasadzie pozostał taki sam. Zniknęły jedynie niektóre gatunki zwierząt, zaś człowiek powinien znaleźć się wśród tych objętych ścisła ochroną. Złośliwa odmiana grypy przetrzebiła szeregi homo sapiens do tego stopnia, że egzystuje ich już niewielu. Dodatkowo, niektórzy z nich zapadli na chorobę krwi, która także zebrała śmiertelne żniwo. Dla tych, którzy okazali się odporni, każdy dzień to walka o przeżycie, gdyż nawet w obliczu całkowitej zagłady człowiek nie potrafi żyć z innymi w zgodzie.

Ale tak naprawdę Gwiazdozbiór psa wcale nie eksponuje wątków walki o przetrwanie oraz szaleńczej akcji, jak w Mad Maxie. Bardziej przypomina wydaną kilka lat temu powieść Roberta J. Szmidta pt. Samotność Anioła Zagłady, kładąc nacisk na uczucia opisywanej postaci. Czytelnik zderza się tu z przemyśleniami głównego bohatera, jego rozrachunkiem z dotychczasowym życiem i godzeniem się ze stratami, jakie poniósł. Autor dotyka codziennych spraw, z którymi trzeba się uporać w nowej rzeczywistości i buduje nastrój zadumy, melancholii i nostalgii. Niejednokrotnie zmusza czytelnika do refleksji nad sensem istnienia i zastanowienia się, co tak naprawdę w życiu jest ważne.

Narracja prowadzona jest w bardzo ciekawy sposób. Otóż całość spisana została w pierwszej osobie, ale nie tak zwyczajnie, jak to ma miejsce w wielu książkach. Na kartkach widać w zasadzie myśli głównego bohatera, pełne akapitów, równoważników zdań lub skrótów myślowych. Nawet dialogi nie rozpoczynają się od standardowych myślników, lecz są raczej wyjęte wprost z głowy i przelane na papier. Z początku książkę czyta się dziwnie – nawet trudno – ale z biegiem stron można przyzwyczaić się do takiego układu. Niestety, słowa nagany należy skierować pod adresem korekty i redakcji – pomimo trzech osób czuwających nad poprawnością tekstu, wdarło się weń sporo literówek. Nie wpływa to oczywiście na odbiór treści, ale jednak denerwuje.

Peter Heller udowadnia w swojej powieści, że znany temat można przedstawić w zupełnie nowej formie, która przyciąga, a następnie skupia uwagę czytelnika. Gwiazdozbiór psa to tak naprawdę podróż do wnętrza człowieka i dowód na to, że z jednej strony jesteśmy stworzeniami silnymi, które w obliczu najgorszych wydarzeń potrafią znieść wiele, a z drugiej wrażliwymi istotami o kruchych duszach. Książka ta zachwyci zapewne miłośników analizowania natury ludzkiej w ekstremalnych warunkach, zaś zwolenników szybkiej akcji w postapokaliptycznym świecie może nieco rozczarować.

Ocena: 4/5

Dyskusja