Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Subtelna podróż przez dziecięcą wyobraźnię – recenzja „Opowieści z najdalszych przedmieść „

Wydawnictwo Kultura Gniewu przyzwyczaiło czytelników do jakości swoich publikacji – nierzadko dzieł bardzo ambitnych i wymagających, ale jednocześnie sprawiających odbiorcy wiele przyjemności i uczty duchowej. Jednym z takich albumów był „Przybysz”, australijskiego twórcy Shauna Tana – wydany w 2009 i wznowiony w tym roku. Równocześnie z drugim wydaniem, Kultura zaprezentowała „Opowieści z najdalszych przedmieść” tegoż autora.

O ile poprzednia publikacja była pełnoprawnym komiksem (co prawda pozbawionym dialogów – z samymi tylko rysunkami), tak „Opowieści…” do tego gatunku zaliczyć nie można. To po prostu książka – zbiór opowiadań opatrzony ilustracjami, dlatego taka pozycja może nieco dziwić w zbiorze wydawnictwa stricte komiksowego.

Piętnaście niezwykłych opowieści, które pojawiają się w albumie, zachwyca jednak swoją prostotą, ulotnością i delikatnością. Słowa płynące z kolejnych kartek koją wszelkie troski, a czytelnik odpływa, zanurzony w zupełnie abstrakcyjny, wyimaginowany świat. Czasami historie są krzepiące, podnoszące na duchu, innym razem nieco smutne lub wzruszające, ale każda zapisuje się wielkimi literami w podświadomości odbiorcy, pozostając tam na długi czas. Poszczególne opowiadania przedstawiają świat możliwy do zobaczenia chyba tylko oczami dziecka, dla którego granica między rzeczywistością a fantazją nie została jeszcze wyznaczona. Poczucie, że jednak prędzej czy później to nastąpi, powoduje wrażenie efemeryczności opowiadań.

Z całą pewnością na ogólne wrażenie wpływają niesamowite ilustracje. Jako osobom dorosłym i w pełni (lub prawie) ukształtowanym emocjonalnie, bez podpowiedzi w postaci rysunków byłoby trudno odnaleźć się w świecie autora (no, chyba, żeby wspomóc się środkami powszechnie uznanymi za niedozwolone, ale taki zabieg wydaje się tutaj nie na miejscu). Ilość obrazków przyprawia o zawrót głowy, zwłaszcza że w zasadzie każdy kadr to małe, ulotne dzieło sztuki przygotowane szczegółowo i z pietyzmem. Idealne dopasowanie do treści porywa czytelnika i prowadzi przez fantastyczny świat twórcy, pozwalając mu pływać z rozkoszą w dziwnych, acz urokliwych wizjach.

Shaun Tan udowodnił już niejednokrotnie, że jest twórcą nietuzinkowym (komiksowym, książkowym i filmowym), a swoimi dziełami potrafi powalić na kolana lub wcisnąć w fotel z wielkim wyrazem „wow” odmalowanym na twarzy. Tak jest i tym razem – Opowieści z najdalszych przedmieść powodują u czytelnika błogostan, o jaki trudno w dzisiejszych czasach. Książkę tę należy traktować jako pozycję obowiązkową. Szkoda tylko, że uczta z piętnastoma historiami tak szybko się kończy. Chociaż z drugiej strony, zawsze można do niej wrócić i nasycić się pięknem jeszcze raz.

Dyskusja