Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Biały kieł romansu – recenzja „Wilczy trop”

Wampiry stały się w ostatnim czasie niezwykle popularne. Duży wpływ na to miał ogromny komercyjny sukces sagi „Zmierzch” autorstwa Stephanie Meyers, choć wydaje się całe mnóstwo innych, lepszych bądź gorszych książek dotykających tej tematyki, by wspomnieć choćby o przygodach Anity Blake, pióra Laurell K. Hamilton. W fantastyce jednak wampiry często występują do spółki z innymi magicznymi monstrami – wilkołakami. Zwłaszcza w konwencji urban fantasy. Tak, jak ma to miejsce w przypadku „Wilczego tropu” Patricii Briggs.

„Wilczy trop” to pierwszy tom cyklu „Alfa i Omega”. Główną bohaterką jest pochodząca z Chicago Anna Latham, która niejako wbrew swojej woli została przemieniona w wilkołaka. Trafiła do stada, w którego hierarchii zajmowała najniższe miejsce. Niejednokrotnie bita i gwałcona, w rzeczywistości nie była jednak uległym, wilkołaczym popychadłem. Była kimś zupełnie innym, Omegą – wilkiem znajdującym się poza strukturą stada. Istotą wyjątkową i spotykaną niezwykle rzadko. Jej niecodzienny dar zostaje dostrzeżony przez Charlesa, którego ojciec, Marrok, jest surowym zwierzchnikiem wszystkich amerykańskich stad wilkołaków.

Jak nietrudno się domyślić, pomiędzy przystojnym wilkołakiem o indiańskich korzeniach, a główną bohaterką szybko rodzi się uczucie. Miłość tych dwojga stanowi jeden z tych elementów książki, na który autorka położyła największy nacisk. Do tego stopnia, że momentami u odbiorcy rodzą się obawy, czy aby wątek ten nie zdominuje całej opowieści. Na szczęście, tak się jednak nie dzieje.

Wątek miłosny, choć dla powieści niezmiernie istotny, jest tylko jednym z wielu. Nie muszą się więc obawiać osoby uczulone na fantastyce romansidła, gdyż „Wilczy trop” posiada wszystkie elementy niezbędne ku temu, by zaliczyć go w poczet sztandarowych reprezentantów konwencji urban fantasy. Mamy tu też ciekawie zakrojoną, niemalże kryminalną intrygę. Dowiadujemy się, że ktoś morduje ludzi, lecz możemy tylko zachodzić w głowę, kto jest sprawcą. Czyżby samotny wilk? A może coś jeszcze innego? Niczym po nitce do kłębka, wespół z głównymi bohaterami dochodzimy po śladach do wyjaśnienia całej tajemnicy. I to właśnie ona stanowi prawdziwe sedno tej powieści.

Warto zaznaczyć, że atutem książki jest ciekawy i oryginalny sposób prowadzenia narracji. Poszczególne wydarzenia naprzemiennie przedstawiane są to z punktu widzenia Anny, to z perspektywy Charlesa. Niekiedy zaś zazębiają się, dzięki czemu możemy dowiedzieć się, jak dany punkt fabuły prezentuje się w oczach każdego z bohaterów.

Poza Anną i Charlesem, w „Wilczym tropie” pojawia się jeszcze kilka całkiem nieźle wykreowanych postaci. Na szczególną uwagę zasługuje wspomniany już Marrok, ojciec Charlesa, który jest (choć wygląd podobno tego nie wskazuje) wyjątkowo długowiecznym wilkołakiem. Za swojego życia wielokrotnie dane mu było grzebać najbliższych przyjaciół, niejeden raz sam też przyczyniał się do ich zguby. Jest to postać równie intrygująca, co tragiczna. Autorka bardzo dobrze wnika w psychikę każdego z bohaterów, pozwalając odbiorcy na dokładne poznanie ich emocji oraz zachodzących między nimi relacji. Ciekawie także przedstawiła ich zachowania wynikające z wilczej części ich natury. Niekiedy bohaterowie mają nad nimi pełnię kontroli, innym razem okazuje się, że to instynkt bierze górę.

Plusów jest, jak widać, całkiem sporo, choć w „Wilczym tropie” można też wskazać pewne niedociągnięcia. Najpoważniejszym jest… zaskakująco słaba kreacja głównej bohaterki. O ile postacie drugoplanowe, czy choćby Charles, wykreowane są bardzo ciekawie, to Anna raczej nie zaskarbi sobie sympatii czytelników. Jest postacią nijaką i bezbarwną. Nie drażni, ale też specjalnie nie przekonuje. Po prostu jest i daje się nieść prądowi wydarzeń. Sprawia to, że podczas lektury uwaga odbiorcy mimowolnie koncentruje się na losach pozostałych bohaterów.

Mimo to, powieść dobrze rokuje na cały cykl. Nie jest to co prawda arcydzieło gatunku, czy kamień milowy dla literatury urban fantasy. Niemniej jednak, „Wilczy trop” stanowi kawał porządnie napisanej fantastyki, która z pewnością zainteresuje czytelników lubujących się w wilkołakach, romansach i kryminalnych zagadkach.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja