Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Paryska Intryga Sądowa – recenzja „Zemsta hrabiego Skarbka”

Połączenie powieści awanturniczo-przygodowej z dobrym kryminałem sądowym w realiach dziewiętnastowiecznej Francji już na wstępie może wyrobić sobie markę – jedni nie sięgną po taki gatunek wcale, inni zaś wręcz przeciwnie – pochłoną całość w mgnieniu oka. Oczywiście ci zainteresowani podzielą się później na grupy ze względu na swoje opinie, ale to dopiero po zapoznaniu się z całym utworem. Choć zdań niepochlebnych w przypadku Zemsty hrabiego Skarbka nie powinno być wcale lub znikomy odsetek.

Ponoć zemsta najlepiej smakuje na zimno i chyba rzeczywiście tak jest, o czym można przekonać się śledząc losy hrabiego Mieszko Skarbka, który po latach wraca do Paryża, aby zemścić się za dokonane krzywdy i upokorzyć przed sądem swoich oprawców. Rozpoczyna się niebezpieczna, wręcz śmiertelna gra, w której łatwo można ponieść porażkę, lecz smak zwycięstwa na końcu będzie najlepszą nagrodą. Kto wyjdzie obronną ręką z zagmatwanych wątków przeszłości, a co ważniejsze, kto jest kim i do kogo żywi urazę może zaskoczyć niejednego amatora kryminalnych zagadek.

A może nie? Bo co bardziej zorientowani zauważą już po tym małym opisie podobieństwo do powieści Aleksandra Dumas – Hrabia Monte Christo. I rzeczywiście, analogii, a wręcz świadomych nawiązań jest sporo, gdyż twórcy w swojej opowieści wprost wspominają o sławnym pisarzu – twierdząc, że niejako historia opowiadana na kartach komiksu stała się inspiracją dla „ojca” słynnego D’Artagnana. W ten sposób łagodzą nieco wrażenie, że czytelnikowi ktoś próbuje podać odgrzany kotlet.

I faktycznie, gdyby nie ta delikatna świadomość kołacząca w głowie, że scenarzysta opowiada nam nie do końca swoją historię, to wszystko byłoby w porządku. Trzeba przyznać, że Yves Sente plącze wątki umiejętnie i co chwilę zaskakuje, doprowadzając do tego, że powieść Dumasa wydaje się przy tym bajeczką dla pensjonarek. Nagłe zwroty akcji powinny spodobać się nawet starym wyjadaczom. Dodatkowym atutem jest wpasowanie historii hrabiego Skarbka w polskie realia patriotyczne i powiązanie go z naszym sztandarowym pianistą. Można się domyślać, że o polskie wątki zadbał Grzegorz Rosiński.

Ilustracje są malowane, dokładnie tak, jak powstają obecnie Thorgale (zresztą w tym samym duecie). Można za to rysownika chwalić, albo ganić – w zależności od upodobań, bowiem jedni bardziej woleli plansze tworzone za pomocą tuszu z późniejszym wypełnianiem kolorami, inni natomiast pod niebiosa wychwalają malarską technikę Rosińskiego. Warto jednak pamiętać, że dla wielu są to po prostu kadry stworzone przez Mistrza. Kunszt, z jakim wykonane zostały obrazki sprawiają, że album można kartkować bez końca. Zwłaszcza, że wydanie zbiorcze zawiera dodatkowo szkicownik oraz reprodukcję formatu A4, a całość wydania wzbudza ogólny

zachwyt.

Zemsta hrabiego Skarbka, mimo że wywołuje to lekkie uczucie niesmaku powielonej historii, jest jednak opowieścią bardzo dobrą, wręcz rewelacyjną. Świetnie utrzymane tempo z nagłymi i co ważne, nieoczekiwanymi zwrotami akcji powoduje, że czytelnik bawi się przednio. Oczywiście rysunki polskiego ilustratora są klasą samą w sobie i nikogo nie trzeba zachęcać do zagłębienia się w pięknie wydany album. Każdy miłośnik europejskiego komiksu powinien mieć to dziełko u siebie na półce.

Dyskusja