Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Polska zbydlęciała – recenzja „Przenajświętsza Rzeczpospolita. Audiobook”

Kiedy w 2006 roku na półkach księgarń pojawiła się „Przenajświętsza Rzeczpospolita” Jacka Piekary, z miejsca urosła do miana bestselleru. Po książkę sięgnęli fani jego wcześniejszych dzieł, jak choćby cyklu o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie. Wielu także skusiła kontrowersyjna i szokująca treść, o której głośno było jeszcze na długo przed premierą. Tymczasem krytyka obeszła się z „Przenajświętszą Rzeczpospolitą” bezlitośnie. Piekara nakreślił w niej bowiem ciekawą, na swój sposób przerażającą wizję przyszłości Polski, jednak pod względem fabularnym książka nie zachwycała.

Pomimo to „Przenajświętsza Rzeczpospolita” doczekała się kilku wznowień, a kolejne nakłady książki odnajdywały swoich nabywców. Pod koniec lutego wydano ją nawet formie audiobooka przygotowanego przez Bibliotekę Akustyczną. Michał Piela, który wystąpił w charakterze lektora, miał przed sobą niełatwe zadanie. Specyfika języka Piekary, jego dosadność, nagromadzenie niecenzuralnych słów i mnogość szokujących scen, to tylko niektóre trudności, którym musiał stawić czoła – wyszedł jednak z tego obronną ręką.

Tym, którzy nie mieli wcześniej okazji czytać „Przenajświętszej Rzeczpospolitej”, należy się kilka słów wyjaśnień odnośnie fabuły opisywanego utworu. Akcja powieści toczy się w Polsce niedalekiej przyszłości. Kraj ogarnęła fala katolickiego fanatyzmu. Religia przenika wszelkie możliwe dziedziny życia. Głos prymasa (notabene będącego ateistą) znaczy nie mniej niż opinia czołowych polityków. Obywatele są inwigilowani na każdym kroku. Sprawdza się ich obecność na obowiązkowych niedzielnych nabożeństwach, bacznie przygląda głoszonym przez nich poglądom, a kiedy trzeba, państwo nie waha się zaglądać im do sypialni, by sprawdzić, czy aby poprzez stosowanie antykoncepcji nie zaniżają przyrostu naturalnego.

Tak zwana klasa polityczna to w „Przenajświętszej Rzeczpospolitej” zgraja bandytów wyzutych z jakiegokolwiek patriotyzmu i troski o dobro państwa. Każdy z nich szuka jedynie okazji, by rozgrabić nieliczny pozostały narodowy majątek. Państwo, przed wiekami potężne, budzące podziw i strach sąsiadów, teraz pogrąża się w chaosie. Kraj pozostaje marionetką w rękach ościennych mocarstw, a politycy niespecjalnie kryją się ze swoim skorumpowaniem. Nad sytuacją wewnętrzną też nikt już nie panuje – ledwo radząc sobie z szalejącą falą przestępczości, władze wysyłają niepokornych obywateli na Śląsk, który został przekształcony w wielki obóz koncentracyjny. Do jednego miejsca trafiają zarówno najgorsze zbiry i bandziory, jak również ci, którzy ośmielili się wyrażać poglądy inne, niż narzucone przez oficjalną propagandę.

W tym ogarniętym chaosem i degrengoladą państwie pojawia się jednak iskierka nadziei – gdy kraj obiega wiadomość, że Suwalszczyzna skrywa pod ziemią ogromne złoża ropy naftowej. Na czarne złoto zdążyli się już połasić potężni sąsiedzi, jednak oto okazuje się, że żyją jeszcze w Polsce ludzie, którym nieobojętny jest los Ojczyzny.

Obraz Polski, jaki roztacza przed czytelnikiem (tudzież słuchaczem) Jacek Piekara, w swoim tragizmie jest nieco przerysowany. Wyolbrzymione zostają pewne elementy świata przedstawionego – jak wspomniany wcześniej katolicki fundamentalizm, skorumpowanie klasy politycznej, niewiarygodne przetasowania na geopolitycznej mapie Europy i świata. Podobnie jest z bohaterami, o których zresztą wiele mówią ich imiona i nazwiska – Amalryk Dymała, poeta Atlas Symbol, poseł Lepki, senator Kardupell czy kardynał Anastazy Pastuch. Należy zaznaczyć, że błędem byłoby odczytywanie „Przenajświętszej Rzeczpospolitej” jako dosłownej przestrogi przed fanatycznym katolicyzmem czy łamaniem praw człowieka przez władze. Jak stwierdził sam autor, to „książka o upadku obyczajów, ideałów, godności, o braku miłości, szacunku i przyjaźni”. Polska, jaką poznajemy w powieści, zapewne nigdy nie znalazłaby się w tak tragicznej sytuacji, gdyby nie poprzedzający ją powszechny zanik wartości, szacunku dla własnego kraju i współobywateli oraz obojętność na ich losy. Zarazem jednak Piekara pokazuje, iż niezależnie od ciężaru sytuacji, zawsze istnieje szansa na odmianę tragicznego losu.

Można by zapytać – czym „Przenajświętsza Rzeczpospolita” tak „nagrabiła” sobie u krytyków, skoro autor pokazał czytelnikom interesujące, jakkolwiek przerażające, uniwersum? Otóż, powieść posiada liczne niedociągnięcia fabularne i warsztatowe. Wątki poszczególnych bohaterów zdecydowanie zbyt długo biegną odrębnymi torami, w niezrozumiały sposób zbiegając się ze sobą na krótko przed końcem książki. Uwadze czytelnika przez większość czasu powierza się nie właściwą akcję i główny wątek, a raczej kolejny opis tragedii bohaterów zesłanych na Śląsk, czy wyuzdanych, pijackich orgii, którymi usłane jest życie polskich notabli. Nie mamy tu do czynienia z typową fabułą, prowadzącą czytelnika od początku do zakończenia, z punktu A, do punktu B – nie będzie przesadą stwierdzenie, że to tytułowa Przenajświętsza Rzeczpospolita pełni tutaj rolę kluczowego bohatera.

Czytający to wszystko dla odbiorcy Michał Piela musiał przebrnąć przez setki zdań, usłanych dosadnymi, niemal pornograficznymi opisami scen seksu, a także wulgaryzmami najgorszego sortu. Z przedstawieniem słuchaczowi tak „ciężkiego” materiału poradził sobie jednak bardzo dobrze, niejednokrotnie akcentując co mocniejsze fragmenty tekstu.

„Przenajświętsza Rzeczpospolita” w opinii wielu czytelników jest książką obrazoburczą, kontrowersyjną i szokującą, zarówno ze względu na tematykę, jak i obrany przez autora styl. W audiobooku z oczywistych powodów niecenzuralny język co wrażliwszym odbiorcom dokuczać będzie jeszcze bardziej. Gromy, jakie spadły ze strony krytyki na „Przenajświętszą Rzeczpospolitą”, były w większości jak najbardziej zasłużone. Tym niemniej z powieścią taką jak ta, tak czy inaczej warto się zapoznać – choćby tylko w celu wyrobienia własnej opinii na jej temat.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja