Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Raz sierpem, raz młotem…! – recenzja „Jan Hardy #1”

Temat Żołnierzy Wyklętych przez dziesiątki lat powojennej historii Polski był zamiatany pod dywan. Bohaterowie polskiego podziemia niepodległościowego, stawiający zbrojny opór opresyjnemu, komunistycznemu państwu, którzy za swoją niezłomność często musieli płacić cenę życia, byli w PRLu nieustannie dyskredytowani, pogardzani i stawiani na jednej szali z pospolitymi bandytami. Na szczęście w ostatnich latach mają miejsce coraz głośniejsze działania i inicjatywy, mające odkłamać brutalnie zafałszowany obraz dokonań polskich patriotów, którzy widzieli w Sowietach nie wyzwolicieli, lecz nowych okupantów. Tworzy się na ich temat filmy, organizuje akademickie wykłady, pisze poświęcone im historyczne prace, pamięć o nich kultywuje się w muzyce, miejskiej przestrzeni poprzez graffiti i murale, a nawet na stadionowych oprawach.

Trend ten na szczęście nie ominął komiksu. Nie tak dawno temu Instytut Pamięci Narodowej wydał serię „Wilcze Tropy”, której poszczególne tomy przybliżają sylwetki najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych. Przed kilkoma tygodniami natomiast na półki sklepów z komiksami trafił „Jan Hardy” – komiks Jakuba Kijuca, który losy żołnierzy antykomunistycznego podziemia stroi w superbohaterską konwencję.

Jest to dopiero pierwszy tom przygód Hardego i jego kompanii, dlatego też trudno póki co mówić o jako takiej fabule. Zeszyt ten należałoby potraktować raczej jako prezentację poszczególnych bohaterów i łączących ich relacji, swojego rodzaju punkt wyjścia do następnych tomów. Trudno więc jak na razie wyrokować na temat przyszłości komiksu, niemniej jednak to, co Jakub Kijuc prezentuje nam w pierwszym tomie, zapowiada się naprawdę obiecująco.

Przede wszystkim, wrażenie robią bohaterowie. Członkowie oddziału Hardego dysponują niezwykłymi, nadnaturalnymi mocami, które skrzętnie wykorzystują podczas konfrontacji z wrogiem. Ryży potrafi na przykład dokonywać częściowej teleportacji. Źdźbło za pomocą urządzeń radiowych umie sprawować kontrolę nad otaczającą go roślinnością, zaś Franciszek to wyjątkowo waleczny i narwany typ. Główny bohater, Jan Hardy, to rosły, dysponujący niezrównaną mocą i wytrzymałością mężczyzna, biorący na swoje barki najbardziej wymagające wyzwania. To właśnie on stoi na czele tajnego super oddziału R.O.T.A., w którego skład wchodzą także pozostali herosi. Jednak już w pierwszym tomie komiksu Kijuc udowadnia nam, że nie brakuje mu inwencji w kreowaniu postaci drugoplanowych – czego najlepszym przykładem jest obecność na łamach zeszytu niedźwiedzia Wojciecha, bezpośrednio inspirowanego słynnym misiem, który towarzyszył żołnierzom generała Andersa na ich wojennym szlaku*. Pojawia się też pierwszy czarny charakter, złowieszczy Gruz, stojący na czele oddziału ubecji i stawiający sobie za cel wyeliminowanie zagrożenia, jaki dla komunistycznych rządów stanowi oddział Hardego.

Oprawa graficzna komiksu prezentuje się całkiem dobrze, choć maniera obrana Jakuba Kijuca przy ilustrowaniu przygód Hardego, zapewne znajdzie zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Kijuc używa prostej, nieco komicznej i karykaturalnej kreski, co ma swój urok, ale raczej nie spodoba się zwolennikom ilustratorskiego realizmu. Próżno doszukiwać się w rysunkach Kijuca kadrów stanowiących osobne dzieła sztuki, choć trzeba oddać, że największe spośród ilustracji, zajmujące niekiedy całe strony, wypadają naprawdę efektownie.

Pierwszy tom przygód „Jana Hardego” kończy się tuż przed rozpoczęciem pierwszych zmagań pomiędzy tytułowym herosem, a jego pierwszym potężnym przeciwnikiem, każąc czytelnikowi niecierpliwie wypatrywać kolejnej odsłony. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach przygód Hardego i jego kompanii można wnioskować, że Jakub Kijuc sprawnie radzi sobie z przenoszeniem losów Żołnierzy Wyklętych na grunt superbohaterskiej konwencji. Ciekawi, nietuzinkowi bohaterowie, żywe i odpowiednio patetyczne dialogi, przeplatane cytatami z najwybitniejszych polskich działaczy i myślicieli politycznych, a także oryginalna, nieco karykaturalna kreska autora sprawiają, że z „Janem Hardym” zdecydowanie warto się zapoznać. Miejmy nadzieję, że potencjał tkwiący w tej postaci zostanie w kolejnych tomach odpowiednio wykorzystany.

* zainteresowanych odsyłam do materiałów na YouTube (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „Niedźwiedź Wojtek”, oraz do rewelacyjnej książki Aileen Orr pt. „Niedźwiedź Wojtek – Niezwykły żołnierz armii Andersa”.

Dyskusja