Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Studium odrzucenia – recenzja „Edward Nożycoręki”

„Edward Nożycoręki” to jeden z najbardziej znanych i cenionych filmów w dorobku Tima Burtona. Choć złowieszczo brzmiący tytuł mógłby sugerować, że reprezentuje on kino grozy, a wyposażone w ostrza ręce głównego bohatera przywodzą na myśl pewną kultową dla horroru postać, to w rzeczonym obrazie nie uświadczymy nawet odrobiny strachu. Zamiast tego otrzymujemy poruszający dramat, podany w typowej dla tego reżysera, psychodelicznej oprawie.

Dawno temu, właściciel ogromnego, położonego na wysokim wzgórzu zamczyska powołał do istnienia niezwykłego chłopca, któremu dał na imię Edward.

Niestety, zmarł niedługo potem, jak tchnął w życie w swój ostatni wynalazek, pozostawiając dzieło niedokończone, z ostrymi jak brzytwa nożyczkami zamiast dłoni. Edward przez długie lata wiódł w opuszczonym zamku samotne życie. Wszystko zmienia się jednak w chwili, gdy odwiedza go Peg, natrętna konsultantka firmy Avon, która, poruszona losem chłopca, postanawia go przygarnąć. Mieszkańcy położonego pod wzgórzem miasteczka początkowo traktują Edwarda bardzo nieufnie, jednak szybko zaczynają traktować go jak pełnoprawnego członka społeczności. Nie trwa to jednak długo. Zauroczony nastoletnią córką Peg, zostaje wmanipulowany w pewne przestępstwo, czym ściąga na siebie wrogość nowopoznanych przyjaciół.

Przez blisko połowę czasu projekcji Burton rysuje przed widzem dość sielankowy obraz zamieszkanej przez Edwarda miejscowości.

Życie mieszkańców toczy się niespiesznym i przewidywalnym trybem. Kobiety oddają się plotkowaniu i domowym obowiązkom, a ich mężowie lwią część dnia spędzają zarabiając na ich utrzymanie. Monotonię takiej codzienności najlepiej obrazują sceny, w których wszyscy miejscowi mężczyźni o jednakowym czasie wyjeżdżają do pracy, by następnie, o ustalonej godzinie, zjeżdżać się do domów. Pojawienie się w tej społeczności Edwarda na chwilę zaburza tę harmonię. Peg nie od razu wyjawia światu prawdę o chłopcu, którego skrywa pod swoim dachem, co daje jej sąsiadom pretekst do licznych plotek i domysłów, ale mieszkańcy szybko przekonują się, jak przydatne mogą okazać się jego niezwykłe umiejętności. Dzięki Edwardowi wszystkie żywopłoty w okolicy zostaną idealnie przystrzyżone, przybierając najbardziej niesamowite formy, wkrótce zostaje on także fryzjerem, strzygąc nie tylko miejscowe damulki, ale również ich czworonożne pociechy.

Problem z Edwardem polega jednak na tym, że ze względu na wieloletnie wyobcowanie i przedwczesną śmierć swojego twórcy, nie miał on nigdy okazji, by zapoznać się z powszechnie obowiązującymi etycznymi normami. Tkwi w nim potrzeba czynienia dobra, posiada takie same emocje jak zwyczajni ludzie, ale jego naiwność i prostoduszność zostaje przez nich okrutnie wykorzystana. Tak naprawdę jednak szykany, jakie zaczynają spadać na chłopca ze strony mieszkańców krótko po jego udziale we włamaniu, stanowią dowód ich hipokryzji i zakłamania. Najlepszym tego dowodem jest scena, w której opiekunowie Edwarda próbują uświadomić mu obowiązujące w społeczeństwie zasady, każąc mu odpowiedzieć, co zrobiłby, znajdując walizkę z pieniędzmi, a do której to dyskusji dołączają pozostali członkowie rodziny. Szybko okazuje się, że istnieje ogromny dysonans pomiędzy postawą, jakiej należałoby oczekiwać w świetle norm uznawanych za słuszne, a składanymi przez nich deklaracjami.

Chcąc ukryć własne braki i słabości, ludzie często mają w zwyczaju winić za nieszczęścia innych, zwłaszcza tych, których krzywdzenie, ze względu na ich odmienność, znajdzie poklask u innych. „Edward Nożycoręki” to niemalże ekranizacja doskonale znanego fragmentu Ewangelii św. Łukasza, w której obłudnik widzi drzazgę w oku bliźniego, w swoim natomiast nie dostrzega całej belki (dla przypomnienia – Łk 6, 42).

Jak przystało na Tima Burtona, film, poza intrygującą i poruszającą historią, odznacza się również wysokim poziomem oprawy audiowizualnej. Autorem utworów muzycznych, które umilają seans, jest Danny Elfman, jeden z najpopularniejszych kompozytorów filmowych, po dzień dzisiejszy będący jednym z najważniejszych współpracowników Burtona. Niezwykłe wrażenie robi także scenografia. Zamieszkiwany przez Edwarda zamek, choć na przestrzeni lat popadł nieco w ruinę, sprawia wrażenie wyjętego żywcem z baśni dla najmłodszych. Położone u jego stóp miasto składa się z kilkudziesięciu przesadnie wręcz zadbanych domostw o mieniących się jaskrawymi barwami fasadach i przyozdobionych kolorowymi ogródkami. Uwadze oglądającego nie umkną także nietypowe kostiumy bohaterów.

Czarne, skórzane odzienie Edwarda przypomina kreację sceniczną blackmetalowego wokalisty. Tworzy to niezwykły kontrast z kwiecistymi i pstrokatymi ubiorami noszonymi przez mieszkańców miasteczka.

Najbardziej pamiętną kreację w „Edwardzie Nożycorękim” stworzył Johnny Depp, wcielający się w tytułowego bohatera. Będący dziś doskonale znanym i powszechnie lubianym aktorem, w chwili premiery filmu był dwudziestosiedmiolatkiem z zaledwie czterema rolami w dorobku. Depp przekonująco oddał tragizm postaci, a wymowne, płaczliwe miny malujące się na jego obliczu w najsmutniejszych scenach, skutecznie wymuszają na widzu empatię i mimowolne współczucie. Z rolą nastoletniej Kim świetnie poradziła sobie natomiast Winona Ryder, już wówczas odznaczająca się nietuzinkowym aktorskim kunsztem, podobnie jak Dianne Wiest. Peg w jej wykonaniu to postać budząca jednoznacznie pozytywne emocje, dobroduszna, ale i cierpiąca nieco na kompleks zbawicielki świata.

Osobne wyrazy uznania należą się Kathy Baker, której postać, Joyce Monroe, nie tylko wyrasta na nieformalną przywódczynię sąsiedzkiego kółka plotkarek, ale też z różnych, bardziej intymnych względów okazuje się żywo zainteresowana osobą Edwarda.

„Edward Nożycoręki” to bez cienia wątpliwości jeden z najlepszych filmów w całym dotychczasowym dorobku Tima Burtona. Choć reprezentuje on rodzaj dramatu utrzymanego w fantastycznej, baśniowej konwencji, to nie będzie przesadą stwierdzenie, że powinien zapoznać się z nim każdy miłośnik kina, bez względu na gatunkowe upodobania. To piękna, lecz zarazem nieco przygnębiająca historia, obnażająca mroczne strony ludzkiej natury, takie jak fałsz, obłuda i lęk przed nieznanym, pozostawiająca widza z dużym polem do osobistych refleksji.

Ocena: 5/5

Dyskusja