Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Thorn w obliczu rewolucji – recenzja „Zwycięzca bierze wszystko”

Po lekturze trzeciego tomu przygód Dory Wilk mało kto będzie miał wątpliwości, dlaczego autorkę cyklu uznaje się za jedną z najbardziej obiecujących polskich pisarek fantasy. Po nienajgorszym „Złodzieju dusz” i niemniej udanym „Bogowie muszą być szaleni”, na półki księgarń trafiła najlepsza z dotychczasowych odsłon serii – „Zwycięzca bierze wszystko”.

Wydarzenia wieńczące poprzedni tom poskutkowały zawiązaniem się między głównymi bohaterami niezwykłej więzi nazwanej Triumwiratem. Zdarzyło się to zaledwie trzeci raz w historii magicznego świata, ale po raz pierwszy doszło do tego pomiędzy aniołem, diabłem i wiedźmą. Wielu mieszkańcom Thornu taka sytuacja jest jednak nie na rękę. Dora, wraz z Mironem i Joshuą, znajduje schronienie w niewielkiej polskiej wsi – tej samej, w której wychowywała się jako mała dziewczynka. Próba uniknięcia kłopotów kończy się tym, że problemy znajdują ją same. Ktoś za wszelką cenę usiłuje pozbawić ją życia, wysyłając na nią coraz to kolejnych oprychów. Nie mija wiele czasu, a Jada wskutek doznanej proroczej wizji wpada na trop intrygi, która ma zatrząsnąć podstawami Piekła i odmienić życie jego mieszkańców.

Jak przystało na prozę Jadowskiej, najnowsza odsłona przygód Dory Wilk jest po brzegi wypełniona akcją i w tym aspekcie zaspokoi nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Mnogość równolegle prowadzonych, ciekawie rozwijających się wątków sprawia, że podczas czytania nie sposób narzekać na nudę i nie trzeba dużo czasu, by dobrnąć do ostatniej, pięćset trzynastej strony. Autorka „Zwycięzca bierze wszystko” nie tylko po raz kolejny zaserwowała to, co stanowiło atuty jej dotychczasowych książek, ale też wyraźnie wzięła sobie do serca sugestie krytyki i czytelników, eliminując co istotniejsze niedociągnięcia.

Przede wszystkim jeszcze ciekawiej prezentują się relacje pomiędzy członkami Triumwiratu, ale – co bardzo istotne – ich wzajemne rozterki nie przesłaniają już wiodących wydarzeń z fabuły, co wcześniej się niestety zdarzało. Erotyczne napięcie, jakie w poprzednich tomach narastało między bohaterami, sięgając zenitu, znajduje wreszcie ujście. Wiele opuszcza sferę fantazji, ale Jadowska nie byłaby sobą, gdyby nie zaserwowała czytelnikowi niebanalnego rozwiązania skomplikowanych problemów dotyczących seksualności wykreowanych przez nią bohaterów. Ponadto przyznać trzeba, że z opisem scen erotycznych autorka poradziła sobie wyśmienicie, jeszcze lepiej niż do tej pory: zbliżenia między bohaterami są wyjątkowo zmysłowe, niekiedy balansujące na granicy lubieżności i drapieżności, innym razem wyjątkowo namiętne – tak czy inaczej opisane niezwykle zręcznie, w sposób działający na wyobraźnię.

Tradycyjnie do atutów należy zaliczyć bohaterów drugoplanowych. Szczególnie ciekawie wypadają tu relacje głównej bohaterki z Baalem – Księciem Demonów, przed którym Dorę wszyscy wprawdzie ostrzegają, a jednak los splata ich losy i wiele wskazuje na to, że mają do siebie słabość. Sceny z udziałem Baala należą do najlepszych w powieści, postać ta wprowadza dodatkowy koloryt do i tak barwnej plejady bohaterów. Inną, zdradzającą równie pokaźny potencjał postacią, jest Nikita – dawna partnerka Jady, która związała się z nią niegdyś przysięgą krwi; wykreowana na kobietę wyzutą z moralnego kręgosłupa, nie wiedzącą, co to lojalność i gotową służyć temu, kto zaoferuje jej najbardziej prominentne zlecenie.

Sama główna bohaterka staje w „Zwycięzcy…” przed wieloma pasjonującymi wyzwaniami. Przyjdzie jej stawać przed niebiańskim sądem, pojedynkować się ze śmiertelnie groźnym aniołem, odbijać więzionych i dręczonych nephilimów z rąk okrutnych oprawców, a przede wszystkim – zapobiegać skrytobójstwom, mogącym pociągnąć za sobą piekielną – całkiem dosłownie – rewolucję. Ponadto, czytelnik dowie się sporo na temat przeszłości Dory, zwłaszcza tej najdawniejszej, gdy jej życie toczyło się u boku zwyczajnych śmiertelników i nie była jeszcze świadoma swojej wyjątkowości. Wspomnienia Jady i sentymentalne refleksje dotyczące jej przeszłości okazują się równie ciekawe, co poruszające.

„Zwycięzca bierze wszystko” to książka wyraźnie lepsza, ciekawsza i bardziej pasjonująca od poprzednich dwóch tomów serii o Dorze Wilk. Pozbawiona błędów, które dotychczas irytowały, pełna wartkiej akcji i dynamicznych zwrotów, a zwłaszcza nietuzinkowych bohaterów, okazuje się pozycją zdecydowanie wartą polecenia każdemu sympatykowi urban fantasy. Pozostaje liczyć, że na kolejną, czwartą część przygód Dory, autorka nie każe nam długo czekać.

Ocena: 4/5

Dyskusja