Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Barwna opowieść o trollu – recenzja „World of Warcraft – Voj’lin Cienie Hordy”

„World of Warcraft” doczekał się własnego uniwersum, które rozrosło się z powodzeniem poza ramy gry komputerowej. Mamy już dobrze prosperującą mangę, komiksy, a jak donoszą media, w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się także pełnometrażowego filmu. Oczywiście pojawiły się także i liczne adaptacje literackie. Jedną z nich jest wydany niedawno ”Vol’jin. Cienie Hordy”.

Opowieść o trollu

Akcja powieści toczy się w tych samych realiach, jak w przypadku najnowszego dodatku do gry MMORPG, czyli „Mist of Pandaria”. Odległy zakątek świata, Azeroth, przetrwał wiele, między innymi atak Legionu, czy Kataklizm. To właśnie tam poznamy głównego bohatera, trolla – Łowcę Cieni, imieniem Vol’Jin, będącego zarazem przywódcą Mrocznych Włóczni. Jest to szczep trolli, cieszący się wyjątkową estymą wśród całej Hordy. Ich wódz, Garrosh, zleca głównemu bohaterowi wykonanie pewnej misji. W jej trakcie Vol’Jin zostaje jednak zdradzony i oszukany.

Odniósłszy ciężkie rany, Vol’Jin zostaje ocalony przez piwowara, Chen Stormsouta, który przenosi go do górskiego klasztoru. Tam będzie musiał podjąć decyzję, komu ostatecznie ofiaruje swą dozgonną wierność. Gra toczy się o wysoką stawkę – od wyboru trolla zależeć będą losy jego ludu.

Historia ciekawa, że aż strach

Wiele książek wydawanych w ostatnim czasie można określić mianem wciągających. Taki zresztą mają niejako swój „marketingowy cel”: wciągnąć czytelnika i dostarczyć rozrywki na takim poziomie, by nie żałował wydanych na zakup książki pieniędzy. Ale „Cienie Hordy”, które same w sobie są dość opasłym tomikiem (ponad czterysta stron) pochłaniają do tego stopnia, że lekturę można i zakończyć dosłownie w jeden dzień. Oczywiście, mogłoby się wydawać, że do zagłębienia się w świat przedstawiony, będzie niezbędna znajomość gry, jak i realiów czy historii. Tymczasem można swobodnie obyć się i bez tego, jednocześnie czerpiąc ogromną przyjemność z lektury.

Mocne strony

Michael Stackpole powołał do życia bardzo przekonujące i wielowymiarowe postacie. Jest to chyba największa i najważniejsza zaleta powieści, na którą od razu zwraca się uwagę. Utożsamienie się z literackimi bohaterami z pewnością nie przysporzy czytelnikom kłopotów. Każda z postaci ma swoją historię, indywidualne cele i pragnienia. Ponadto, pisarz często zagłębia się w myśli i przeżycia wewnętrzne swoich bohaterów, po to tylko, by jeszcze lepiej i bardziej obrazowo oddać motorykę ich działań. Postaci pierwszoplanowych na szczęście nie ma zbyt wiele, co ułatwia skupienie uwagi na protagoniście i nie powinno rozpraszać czytelnika. Sam tytułowy bohater, Vol’jin, na łamach książki przeżywa znaczącą metamorfozę i to głównie ten proces przyjdzie nam śledzić.

Barwne opisy to także zalety

Powieść doskonale oddaje nastrój i charakter elektronicznego pierwowzoru. O ile w grze, siłą rzeczy, możemy obserwować wizualne efekty świata przedstawionego, to w książce opisy są tak barwne i sugestywne, że prawie możemy się poczuć, jakbyśmy mieli przed oczami grę z doskonałą oprawą wizualną. Dla przykładu, opisy krajobrazów brzmią tak dobrze, że można by zaryzykować stwierdzenie, iż ich konstruowaniu autor poświęcił nie mniej uwagi, niż niegdyś profesor Tolkien podczas pracy nad swoimi dziełami. Równie dobrze ma się sprawa z przedstawieniem sekwencji walk, czy innych przygód, jakie przeżywają Vol’Jin i jego kompani. Starcia porywają do tego stopnia, że niejednokrotnie ma się wrażenie bezpośredniego w nich uczestnictwa.

Bez wad się jednak nie obyło

Niestety nie obyło się i bez potknięć i drobnych minusów, wynikających głównie z winy korekty. O ile tłumaczowi nie można w zasadzie niczego poważniejszego zarzucić, bo oddał doskonale pracę pisarza, choćby specyfikę języka, jakim posługują się trolle, to korekta swoją pracę wykonała dość powierzchownie. Świadczą o tym najlepiej liczne powtórzenia tych samych słów, w stosunkowo niewielkich odstępach. W miarę postępu lektury coraz bardziej rzuca się to w oczy.

Powieść więcej niż dobra

Nie sposób przy omawianiu ”Vol’jin. Cienie Hordy” nie odnieść się też do poprzedniej powieści osadzonej w realiach World of Warcraft, a wydanej przez Fabrykę Słów, czyli: „Jaina Proudmoore: Wichry Wojny”. O ile tamta książka została przyjęta z umiarkowanym entuzjazmem miłośników gry, to powieść pióra Stackpole’a powinna zjednać sobie nie tylko fanów elektronicznego pierwowzoru, ale i wszystkich tych, którzy rozmiłowali się w literaturze fantasy najlepszego sortu.

Ocena: 5/5

Dyskusja