Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Groza z morskich odmętów – recenzja „Krainy głębin”

Książki firmowane logiem Zapomnianych Krain rzadko kiedy trafiają w gusta czytelników nie będących pasjonatami tego uniwersum. Utarło się przekonanie, że powieści z cyklu „Forgotten Realms” to w większości banalne czytadła, których honor ratują jedynie wydawane od czasu do czasu antologie opowiadań, których akcja toczy się w tym świecie. Niestety, „Krainy Głębin” pod redakcją Philipa Athansa stanowi jeden z niechlubnych wyjątków od tej reguły. Zbiór opowiadań, będący uzupełnieniem trylogii „Groźba z morza” autorstwa Mela Odoma, jest bardzo nierówny i przypomina zbieraninę utworów pisanych naprędce, w oparciu o zbliżone do siebie fabularne schematy.

Tłem dla wszystkich zawartych w „Krainach Głębin” opowiadań jest inwazja morskich potworów na powierzchnię Faerunu. Wojna, która wybucha w 1369 roku według Rachuby Dolin, niesie za sobą katastrofalne skutki dla państw i miast Faerunu, których gospodarka i dobrobyt opierają się na żegludze i morskim transporcie. Ludzkie okręty są atakowane i zatapiane przez krakeny i podwodne jaszczury. Potwory nie wahają się niszczyć przybrzeżnych miast i wiosek, siejąc postrach wszędzie, gdziekolwiek się pojawią. Przebieg najważniejszych wydarzeń tej wojny i jej finał pokaże nam dopiero cykl Mela Odoma. W „Krainach Głębin” mamy tymczasem do czynienia z nie powiązanymi ze sobą opowiadaniami, dla których wspólnym mianownikiem jest „morska” tematyka, zaś wspomniany konflikt stanowi tło dla opisywanych wydarzeń.

Już pierwsze z opowiadań – „Trudne wybory” autorstwa Lynn Abbey – nie nastraja optymistycznie. Fabuła toczy się wokół planowanego przez morskie istoty ataku na Waterdeep. Głównym bohaterem jest Shemsey, będący jednym z malenti, czyli wyrzutków ze społeczności podwodnych potworów. Autorka wprawdzie usiłowała wzbogacić swój utwór chociażby o targające bohaterem moralne dylematy, nie zmienia to jednak faktu, iż „Trudne wybory” okazują się ostatecznie dość banalną historią.

Rozczarowujące okazuje się także drugie opowiadanie, które wyszło spod pióra znanej i lubianej w Polsce Elaine Cunningham. Autorka, ciesząca się renomą jednej najlepszych pisarek powieści ze świata Zapomnianych Krain, w opowiadaniu „Ogień jest ogniem” zaproponowała nam historię młodego adepta sztuk magicznych, który pod wodzą słynnego Khelbena „Czarnokija” Arunsuna bierze udział w odpieraniu ataku morskich potworów na przybrzeżne miasto. Niestety, także i tym razem mamy do czynienia z utworem pozbawionym jakiegokolwiek elementu zaskoczenia, toczącym się według banalnego schematu, po nitce do kłębka, pozostawiającym czytelnika z uczuciem niedosytu.

Znacznie ciekawsze, choć również opierające się na stosunkowo prostej historii opowiadanie, to „Posłaniec do Seros” autorstwa Petera Archera. Poznajemy w nim Thraxosa, morskiego człowieka, któremu polecone zostało udać się z poselstwem do tytułowego Seros, by ostrzec pobratymców przed zagrożeniem ze strony sahuaginów. W trakcie wykonywania misji napotka niespodziewane trudności, którym będzie musiał podołać z pomocą równie nieoczekiwanego sprzymierzeńca. Trzeci utwór „Krain Głębin” jest więc pierwszym, który będzie w stanie usatysfakcjonować czytelnika oczekującego po książkach z cyklu Zapomnianych Krain czegoś więcej, niż tylko prostych historii przypominających zapis z sesji RPG.

Całkiem dobrym opowiadaniem uraczył nas także Ed Greenwood. Bohaterem jest wykpiwany przez kolegów adept sztuk magicznych, po uszy zakochany w pewnej niewieście. Białogłowa, rzecz jasna, zwróci na niego uwagę dopiero wówczas, gdy ten udowodni przed nią swoją odwagę i szlachetność. Ponownie mamy więc do czynienia z historyjką prostą, by nie rzec banalną (zwłaszcza biorąc pod uwagę mocno sztampowe zakończenie), jednak Ed Greenwood potrafi opowiedzieć ją we wciągający sposób, okraszając swój utwór niemałą dawką humoru.

Richard Lee Byers, znany polskiemu czytelnikowi zwłaszcza ze względu na dobry pierwszy tom „Wojny Pajęczej Królowej”, także i tym razem udowodnił, że nie brakuje mu pisarskiego talentu. W opowiadaniu „Przegrana sprawa” poznajemy historię zagrożonego atakiem morskich bestii Portu Llast, którego mieszkańcy każdego dnia giną z rąk krwiożerczych monstrów. Obiecane posiłki nie przybywają, w dodatku przysłany nowy dowódca garnizonu nie radzi sobie najlepiej, budząc niechęć podwładnych i niespecjalnie licząc się ze tragicznymi skutkami swoich rozkazów. Główny bohater opowiadania, będący wysoko postawionym członkiem oddziału, będzie musiał zażegnać niebezpieczeństwo otwartego buntu i dezorganizacji obrony miasta, jak również stawić czoła zagrożeniu ze strony potworów. Opowiadanie Byersa utrzymane jest w znacznie poważniejszym tonie, niż dotychczasowe utwory. Atmosfera narastającego niepokoju stopniowo udziela się także czytelnikowi, a całości dopełnia interesujące zakończenie. „Przegrana sprawa” jest opowiadaniem, które w znaczący sposób wyróżnia się na tle pozostałych zawartych w antologii utworów i z pewnością przypadnie do gustu bardziej wymagającym sympatykom Zapomnianych Krain.

Innym udanym opowiadaniem jest „Wykute w ogniu”, autorstwa niezbyt znanego w naszym kraju Claytona Emery’ego. Utwór ten usatysfakcjonuje szczególnie miłośników pirackich klimatów. Wszystko rozpoczyna się od efektownego ataku morskich rozbójników na okręt marynarki. Walczący ze sobą piraci i żołnierze muszą jednak szybko zażegnać konflikt, w obliczu niespodziewanego niebezpieczeństwa czyhającego na jednych i drugich. Czytanie opowiadania Emery’ego to sama przyjemność: wartka akcja, wzbogacona o kilka nieoczekiwanych zwrotów, barwne postacie, a także szczyptę pirackiego humoru czynią „Wykute w ogniu” jednym z najmocniejszych punktów antologii.

Co ciekawe, kiepsko spisał się Mel Odom, wspominany wcześniej autor trylogii „Groźba z morza”, do której „Krainy Głębin” stanowią niejako suplement. Opowiadanie o malenti imieniem Laqueel i jej panu – Iakhovasie, który ma w planach podbicie podwodnego garnizonu Akhageas, jest w gruncie rzeczy dość nużące. Postaciom tym Odom pozwala się rozwinąć dopiero na łamach rzeczonego cyklu, stąd też rozczarowujące opowiadanie w antologii nie powinno zniechęcać do późniejszego sięgnięcia po powieści tego autora, które, choć może nie stanowią wybitnej literatury nawet jak na standardy Zapomnianych Krain, to i tak prezentują się znacznie ciekawiej, niż zawarte w „Krainach Głębin” opowiadanie.

Autorem następnego tekstu jest Troy Denning, autor doskonale znany polskim miłośnikom Zapomnianych Krain z dylogii Ruhy, cyklu „Powrót Arcymagów” oraz licznych. W opowiadaniu „Kryształowa Rafa” poznajemy olbrzyma imieniem Tanetoa, który wraz z wybranką życia zamieszkuje niewielką, pozbawioną bogactw wysepkę, jakich na wodach oblewających Faerun jest całe mnóstwo. Okazuje się, iż miejscem tym zainteresowane są obie strony rozgorzałego właśnie konfliktu. Po jednej strony wyspy stacjonuje flota istot z powierzchni, po drugiej zaś zebrały się stada locathahow, gotowych przepędzić intruzów. Konfrontacja wisi w powietrzu, a Tanetoa doskonale zdaje sobie sprawę, iż w przypadku bitwy jego domostwo oraz małżonka zostaną narażone na niebezpieczeństwo. Olbrzym postanawia więc na własną rękę obronić wyspę i skłonić intruzów do odejścia. Przyjdzie mu jednak za to zapłacić ogromną cenę… Choć historia opowiedziana przez Denninga jest dość prosta, to w ciekawy sposób pokazuje, jak wskutek wielkich wojen największych cierpień doznają ci, których konflikt wcale bezpośrednio nie dotyczy. Jest to jeden z niewielu utworów w antologii, o wymowie przekraczającej ramy Zapomnianych Krain, i dającej się w prosty sposób przełożyć na realia otaczającego nas świata.

„Patrol” Larry’ego Hobbsa to jedno z najbardziej schematycznych opowiadań w zbiorze. Jest to krótka historia Riordana, wojownika wiecznie pozostającego w cieniu dokonań własnego ojca. Podczas nietypowego patrolu Riordan znajdzie nareszcie okazję do wykazania się. Po raz kolejny zatem przewija się w „Krainach Głębin” oklepany w heroic fantasy motyw udowadniania własnej wartości i odwagi – jest więc do bólu sztampowo, przeciętnie i zwyczajnie nudno. Podobnie zresztą jest w przypadku następnego opowiadania, którego autorem jest Thomas M. Reid. „Gwiazda Tethyru” to niestety kolejna banalna, batalistyczna historyjka w konwencji mocno heroicznego fantasy, która przypadnie do gustu tylko najmniej wymagającym fanom opowieści spod znaku Zapomnianych Krain.

Steven E. Schend w opowiadaniu „Ostrze Persany” również nie sili się na oryginalne fabularne rozwiązania. Jedyną istotną różnicą w stosunku do pozostałych przeciętnych utworów w „Krainach Głębin”, jest ukazanie konfliktu z punktu widzenia innych ras, niźli ludzie czy sahuaginy. Wyłączywszy ten szczegół, nie ma tu nic, co mogłoby wzbudzić zainteresowanie bardziej wymagającego odbiorcy.

Wieńczące antologię opowiadanie „Ciemny przypływ nadciąga” autorstwa Keitha Francisa Storma w niewielkim stopniu niweluje gorycz, jakiej można doznać czytając kilka poprzedzających je utworów. Mamy tu historię młodzieńca, od małego związanego z morzem, któremu zostaje powierzona odpowiedzialna misja dotarcia z wiadomością dla czarodzieja Dhavrima Starsona. Powodowany zarówno poczuciem obowiązku, jak i uczuciem do tajemniczej morskiej kobiety imieniem Avadriel, chłopak czym prędzej przystępuje do wykonania zadania. Chociaż i w tym przypadku nie możemy mówić o oryginalnym opowiadaniu, to zarówno ciekawi bohaterowie, jak i przyjemny styl autora sprawiają, że czyta się je bez cienia zażenowania.

Na samym końcu antologii, tuż przed zwyczajowymi kilkunastoma stronami poświęconymi na reklamy innych publikacji wydawnictwa, postanowiono umieścić krótką informację dotyczącą kalendarza Harptosa, obowiązującego w świecie Zapomnianych Krain. Oceniając zaś pracę wydawcy, nie można pozostawić bez komentarza licznych literówek i błędów językowych, jakich nie wychwyciła korekta. Łatwo znaleźć „połknięte” litery, jak również błędy związane zwłaszcza z rozdzielnym pisaniem słów (by wspomnieć o takich kwiatkach jak „nie opodal”).

„Krainy Głębin” nie są antologią bardzo słabą, jednak w porównaniu z innymi zbiorami opowiadań ze świata Zapomnianych Krain, zwraca uwagę duża ilość utworów przeciętnych, sztampowych i schematycznych, których lektura działa niczym mocny środek nasenny. Zaledwie co drugie umieszczone w niej opowiadanie zasługuje na uwagę fanów Zapomnianych Krain. Zakup „Krain Głębin” polecić można jedynie najbardziej zagorzałym miłośnikom tego uniwersum.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja