Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Joss Whedon powraca, czyli “Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.”, pilot serialu – recenzja filmu „Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.”

Złota Serialowa Jesień

Wreszcie dotarł do nas jeden z najbardziej oczekiwanych seriali ostatnich lat. Nie dość, że akcja rozgrywa się w świecie filmowej sagi Marvela, to jeszcze jest to nowe dzieło Jossa Whedona, twórcy takich serialowych klasyków jak „Firefly” czy „Buffy – Postrach Wampirów”. To sprawiło, że oczekiwania były spore, pytanie tylko, czy ostateczny produkt je spełnił?

Serial śledzi losy grupy agentów organizacji S.H.I.E.L.D., którzy pod dowództwem znanego z filmów agenta Coulsona, stawiają czoła zagrożeniom związanym z pojawianiem się na świecie kolejnych nadludzi.

Drużynę, oprócz samego Coulsona, stanowią: nielubiący współpracować z innymi agent do zadań specjalnych Grant Ward; była agentka specjalna, po jakichś niesprecyzowanych wydarzeniach przeniesiona za biurko, Melinda May; oraz para naukowców Leo Fitz i Jemma Simmons. W pilocie serii ruszają oni na poszukiwanie zakapturzonego bohatera i hakerki o pseudonimie Sky. Napotykają również nowego wroga, którym jest tajemnicza, zła organizacja…

Odcinek naszpikowany jest typowym dla produkcji Whedona humorem, często opierającym się na żartach z konwencji, jak np. stwierdzenie: „Z wielką mocą, przychodzi masa dziwnych rzeczy”.

Jest tu również sporo akcji i efektów specjalnych, choć wyraźnie widać, że to budżetowo nie ta sama kategoria co filmy.

Jeśli ktoś oczekuje poważnej produkcji, to raczej się rozczaruje. AoS to historia czysto komiksowa, w której bohaterowie z lekkością ratują świat, rzucają zabawnymi tekstami, jedynie od czasu do czasu siląc się na jakieś głębsze przemyślenia.

Pilot niestety nie daje zbyt dużego wglądu w postacie głównych bohaterów. Są oni na tym etapie raczej chodzącymi stereotypami z tajemniczą przeszłością. No, może poza parą Fitz-Simmons, bo oni, niestety, póki co po prostu są i niewiele więcej można w tej materii powiedzieć.

Trzeba oczywiście nadal pamiętać, że AoS to produkcja Whedona; należy się więc spodziewać, że z kolejnymi odcinkami nasi bohaterowie bardziej uwypuklą się jako postacie.
Serial ma niezaprzeczalnie wysokie walory produkcyjne i zdecydowanie czuć w nim potencjał na przyszłość. Niemniej sam pierwszy odcinek, poza humorem i tematyką, nie wybija się zbytnio ponad serialową przeciętność programów w stylu NCIS czy CSI. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych odcinkach dane mu będzie wykorzystać tkwiący w tej historii potencjał.

Ocena: 3/5

Dyskusja