Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Klasyk czy film przeciętny? – recenzja „Labirynt Fauna”

Ludzi od zawsze pociągały światy z pogranicza baśni i rzeczywistości, od zawsze interesował ich też sposób, w jaki dzieci postrzegają nasz świat. Wystarczyło połączyć te dwa elementy, dodać do nich jeszcze jeden, historyczny, by uzyskać mieszankę jednocześnie interesującą i zaskakującą. Na taki właśnie pomysł wpadł Guellrimo del Toro, kręcąc „Labirynt Fauna”. Film został swego czasu obsypany w zasadzie wszystkimi możliwymi nagrodami. Jest to więc produkcja, która nie powinna się starzeć, jednak czy dziś jest tak samo porywająca jak prawie siedem lat temu?

„Labirynt Fauna” to film opowiadający historię małej Ofelii. Zauroczona światem baśni odkrywa podczas przeprowadzki do nowego ojczyma małą wróżkę, która prowadzi ją do tytułowego labiryntu.

Od Fauna dowiaduje się, że może być królewną, musi tylko przejść zwycięsko przez trzy morderczo trudne zadania by udowodnić swoją nieśmiertelność. Do tego dochodzą jeszcze problemy z przebiegiem ciąży u jej matki…

Od samego początku seansu to zdjęcia zwracają na siebie największą uwagę. Już od pierwszych sekund widzimy, że film jest nietuzinkowy, żaden obrazek nie jest nieprzemyślany. Urzekająca jest np. scena rozmawiających generała Vidala i doktora Ferreiro, na tle padającego deszczu z perspektywy szopy. Jest tak wspaniale pokazana, że można przyglądać się jej zdecydowanie dłużej niż trwa w filmie.

Jeżeli chodzi o technikalia, warto napisać też kilka słów o montażu. Brak nawet najmniejszych błędów w tym zakresie jest dużym plusem. Montażysta jednak przesadził z przejściami „przez ścianę”, choć tutaj raczej bardziej są to przejścia „przez drzewa”. Taki zabieg montażowy, jest fajnym urozmaiceniem zwykłych cięć, ale użycie go pięć razy w ciągu sześciominutowej sceny to zbyt wiele.

Jedną z dwóch rzeczy które najbardziej bolą w ”Labiryncie fauna” jest grafika. Chociaż trzeba złożyć to chyba na karb ducha czasu. Dziś wyglądałaby pewnie zupełnie inaczej. Niezbyt dopieszczone były modele wróżki pod postacią owada, oraz żaby. Scena z żabą wydaje się zresztą być niestety najgorzej zrobiona w całym filmie. Nie stawia jej to jednak w kategorii ogólnie złych scen, jest po prostu gorsza.

Model Fauna i jego animacja są z kolei naprawdę genialne. Z czego to właśnie animacja najbardziej urzeka; bardzo fajnie, że faun nie porusza się „normalnie” tylko trochę kwadratowo, można by rzec tajemniczo. Wygląda to jakby nad filmem pracowało dwóch grafików – jeden od żaby i wróżki (tej w pierwszej postaci) a drugi od Fauna, stwora z uczty (który nawiasem też jest całkiem interesująco zrobiony) i całej reszty.

Drugim elementem, odbijającym się negatywnie na jakości filmu jest gra aktorska. Jak to mówią, nie można zbyt wiele wymagać od dziecka. Ivana Baquero, odtwarzająca główną rolę – małą Ofelię, zagrała miernie, żeby nie powiedzieć po prostu słabo. Jest naprawdę dużo młodych aktorów, których mogliśmy ujrzeć na dużym ekranie, a którzy grają dużo lepiej od niej. Wszystkie sceny w wykonaniu Baquero są drewniane, niestety, kusząca uczta wypadła najgorzej. Motywacje bohaterki są zupełnie nieczytelne.

Pozostali aktorzy zagrali za to naprawdę genialnie. Na wyróżnienie zasługuje Álex Angulo odtwarzający rolę doktora Ferrerio. Zagrał jakby był urodzony dla tej roli. W sumie trudno znaleźć jakiekolwiek złe słowo na grę nawet postaci drugoplanowych. Wszyscy dorośli aktorzy spisali się naprawdę dobrze.

Fabuła filmu jest całkiem niezła, z ciekawymi zwrotami akcji, choć niektóre wątki, jak wspomniana już uczta, były troszkę wciśnięte na siłę, niezbyt czytelne są też motywacje głównej bohaterki. Obok głównego wątku fantastycznego, drugi historyczny jest jak najbardziej przemyślany i wrzucony ze smakiem, dzięki czemu pozytywnie urozmaica historię. Świetne jest jednak przede wszystkim, zakończenie.

Zaskakujące, intrygujące, nadające niejako sensu całemu filmowi, naprawdę fantastyczne zwieńczenie historii.

Czy film jest wart obejrzenia? Z całą pewnością, lecz czy zasługiwał na taką ilość nagród, którą otrzymał kilka lat temu? Trudno odpowiedzieć na to pytanie z perspektywy dzisiejszego widza. Na pewno można jednak „Labirynt Fauna” postawić obok klasyków kina fantastycznego. Przymykając oko na grę głównej bohaterki i miejscami słabą grafikę z pewnością na to zasługuje.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja