Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Muzyczny odlot bez kolorowej pigułki – recenzja „Metallica: Through the Never”

Metallica to zespół dzierżący od lat pałeczkę prymusa thrash metalu. Można polemizować, czy to najlepszy band na świecie – dla niektórych tak, dla innych nie, a jedni nie przekonają drugich. Niepodważalny jest jednak fakt, iż panowie muzycy znają się na swojej robocie i na promowaniu swoich dokonań, jak rzadko która kapela. Ich profanowskie podejście zachwyca nie tylko zagorzałych zwolenników, ale także przeciętnych zjadaczy chleba.

Oprócz standardowych wydań albumów, koncertów, genialnej strony internetowej, mnóstwa gadżetów, itp. Metallica czasami raczy swoich wielbicieli filmem,

jak np. poświęcony zmarłemu basiście „Cliff ‚Em All”, czy odsłaniający trudny okres grupy „Some Kind of Monster”. Teraz przyszła pora na projekt fabularny pt. „Through the Never”, który od 27 września można obejrzeć przedpremierowo na wielkim ekranie w IMAX, a od 4 października w pozostałych kinach.

Nie należy dać się zwieść wrażeniu, że trafia się do kina na pełnometrażowy film fabularny, będący czymś w rodzaju musicalu. Absolutnie nie. To czysty koncert, przeplatany tylko wątkiem fabularnym, który po zebraniu w całość, zająłby może 1/4 czasu projekcji. Mimo że krótki, wątek ten staje się dopełnieniem całości obrazu i świetnie wpasowuje się w główny przekaz filmu.

Opowieść o młodym chłopaku z obsługi, który musi dostarczyć kanister paliwa i opuścić koncert w trakcie jego trwania jest iście psychodeliczna – w ten surrealistyczny świat urban fantasy, pełen przemocy i dziwnych zdarzeń pozwala przenieść się mała, kolorowa pigułka, za sprawą której bohater przeżyje prawdziwy koszmar.

Pozostała, a raczej główna część obrazu to znakomity koncert Metalliki. Ostre muzyczne uderzenie od początku do końca z najlepszymi hitami zespołu, wyrywające z kinowego fotela. Dzięki świetnej realizacji widz znajduje się na samej scenie, otoczony tysiącami fanów. Kamera przemieszcza się od jednego muzyka do drugiego, przyprawiając o prawdziwy zawrót głowy. Technologia 3D spisuje się znakomicie, a wysoki na 16 i szeroki na 24 metry ekran oraz genialne nagłośnienie sali IMAX utwierdzają w przekonaniu o najwspanialszej miejscówce na koncercie. Ruchoma scena ze zmienną scenografią i mnóstwo efektów dopełniają całości, pozwalając widzowi na pełny, muzyczny odlot bez kolorowej pigułki.

Dziadki z Metalliki kolejny raz udowadniają, że mają pomysł na siebie i na prowadzony przez siebie muzyczny biznes. Najważniejsze, że jest to pomysł ze smakiem, interesujący nie tylko dla zagorzałych fanów zespołu. Przecież, jak to ktoś świetnie ujął w jakiejś dyskusji na Filmwebie – „słucha ich pół planety”, więc warto skorzystać z tego muzycznego wydarzenia w kinie, ponieważ w zaciszu domowym nie będzie już takiego efektu.

„Through the Never” jest bardzo dobrym koncertem okraszonym elementami fabuły, i chociaż daleko mu do legendarnego „The Wall”, to nie można przegapić okazji obejrzenia Metalliki na wielkim ekranie.

Ocena: 4/5

Dyskusja