Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie płacz Galu bo tu miejsca brak – recenzja „Asteriks u Reszehezady”

Jest rok 50 przed narodzeniem Chrystusa. Cała Galia podbita jest przez Rzymian. Cała prócz jednej wioski nad brzegiem morza. Osada ta opiera się kolejnym atakom najeźdźców dzięki swojemu druidowi, znającemu przepis na magiczny napój, dający wielką siłę każdemu, kto go spróbuje. Sława niepokonanych Galów sięga dalej niż ich własna wyobraźnia. Do wioski dociera bowiem fakir z dalekiego kraju rządzonego przez radżów.

Okazuje się jednak, że to nie siła i upór dzielnych Galów jest mu potrzebny, lecz niezwykłe umiejętności jednego z nich. W stronach, skąd pochodzi fakir panuje długotrwała susza niszcząca wszystkie zbiory i za radą złego maga niebawem ma zostać poświęcone życie księżniczki Reszehezady. Ofiara ma przebłagać bogów i wywołać opady. By uratować córkę, radża wysyła fakira by odnalazł Kakofoniksa, znanego z tego, że kiedy śpiewa, zaczyna padać

deszcz. W ten sposób ma ocalić kraj i jednocześnie wybawić księżniczkę z opresji. Oczywiście, jak to z krnąbrnymi Galami bywa, nie obędzie się bez wielu kłopotów i przygód. Bo czy tam, gdzie są Asteriks, Obeliks, Kakofoniks i nieodłączny pies Idefiks można marzyć o chwili spokoju bez żadnej draki?

„Asteriks u Reszehezady” to już dwudziesty ósmy tom przygód Asteriksa i jego wesołej kompanii. Mimo powtarzania schematu fabularnego kolejne epizody nadal śmieszą. Gagi następują jeden po drugim i mogą rozbawić czytelnika nie tylko zdarzeniami, lecz również postaciami czy samą warstwą rysunkową. Co prawda od momentu śmierci René Goscinny’ego, czyli pierwszego scenarzysty, jakość scenariusza troszkę spadła, jednak mimo wszystko utrzymuje przyzwoity poziom. Zabawne sytuacje, wartka akcja i szaleni bohaterowie są niewątpliwymi zaletami tego komiksu.

Albert Uderzo, który już od kilkudziesięciu lat ilustruje kolejne książeczki z przygodami Galów, jak zwykle nie zawodzi. Lekka, idealnie pasująca do charakteru serii kreska pozwala cieszyć wzrok kolejnymi kadrami i zagłębiać się w świat antyczny. Pewna umowność w przedstawianiu postaci idzie w parze z niezwykłym pietyzmem w obrazowaniu szczegółów tła, na przykład budynków Rzymu. Do tego należy dodać wielką swobodę, z jaką rysownik używa tworzywa samego komiksu – naruszając ramy standardowego komiksu, z całej planszy czyni jedną zwartą kompozycję, gdzie nawet ramki kadru potrafią mieć spore znaczenie.

Jeśli jeszcze nie znacie Asteriksa, czyli jednego z najpopularniejszych komiksów świata, który przez wiele lat plasował się na pierwszym miejscu wśród tytułów z największą ilością sprzedanych egzemplarzy, powinniście zapoznać się z przygodami tej wesołej gromadki, trzymającej w szachu potężne Imperium Rzymskie. Ciekawe przygody, zabawne gagi i piękna szata graficzna są atutami, dzięki którym każdy czytelnik i miłośnik dobrej literatury musi uznać komiks tę pozycję za wyjątkową.

Dyskusja