Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie takie łatwe życie wampira – recenzja „Kwaziu – 1”

Kwaziu jest wampirem. Kilka wieków temu był synem szlachcica i jego życie toczyłoby się szczęśliwie, gdyby nie jeden fakt. Kwaziu był garbaty. Sprawiło to, że stał się pogardzany przez mieszkańców okolicy. Jego los odmieniła spotkana pewnego dnia wampirzyca. Dała mu bowiem dar bycia wampirem – po ugryzieniu Kwaziu stał się jej podobnym – nie dość, że otrzymał długowieczność, to również zyskał moc zmieniania własnego ciała. Pierwsze zatem, co zrobił, to pozbycie się garbu – ale odniosło to odwrotny od oczekiwanego efekt.

Ludzie, którzy znali go jako garbusa, momentalnie uznali go za czarownika i jako takiego chcieli ukamienować bądź też spalić na stosie. Kwaziu uratował się ucieczką i jedynymi kompanami, jakich ma od wieków, jest gromada zaprzyjaźnionych krwiopijców. Co jeszcze znaczące, nasz bohater po ucieczce przed swoimi rodakami uznał, iż najważniejsze to być sobą i nie przejmować się otoczeniem, po czym wrócił do swojego „oryginalnego” wyglądu.

Komiks „Kwaziu” to dość ciekawa komedia przygodowa stworzona przez młodych polskich twórców. Interesujący scenariusz zilustrowany jest wprawną kreską, która kojarzy się troszkę z komiksami sprzed lat – głównie z dokonaniami Jacka Skrzydlewskiego. Trzeba przyznać, że tego typu stylistyka całkiem słusznie została wybrana przez twórców.

Komiks został wydany przez Dolną Półkę, czyli przez „samorodne” wydawnictwo założone przez młodych ludzi, którzy w ten sposób chcą propagować tworzone przez siebie komiksy. I słusznie, jeśli to propagowanie ma mieć poziom taki, jaki do tej pory prezentują ich utwory, to należy im usilnie kibicować i wspierać w wysiłkach, kupując ich tytuły.

„Kwaziu” to ciekawy eksperyment, szczególnie biorąc pod uwagę dość małe doświadczenie twórców; komiks ten prezentuje bardzo wysoki poziom. Może nie zaprze tchu w piersiach czytelnikom, jednak zapewni chwilę dobrej rozrywki, a taki był jego cel.

Dyskusja