Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pilot

Złota Serialowa Jesień

Kasztany, liście spadające z drzew, szkoła/studia, deszcze czy sprzątanie świata to nieodłączne atrybuty jesieni. Niektórym jesień kojarzy się jednak zupełnie z czymś innym. To oni właśnie radośnie zakrzykną: SERIALE! W tym roku okrzyk będzie zwielokrotniony, zapowiada się bowiem sezon zupełnie inny niż wszystkie poprzednie.

Jeszcze chyba nigdy w historii telewizje nie proponowały na raz aż tylu ekscytujących, zupełnie nowych tytułów. Od samego wymieniania serii godnych uwagi można dostać zawrotu głowy: „Almost Human”, „Sleepy Hollow”, „Dracula”, „Masters of Sex”, „Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.” czy „The Tomorrow People”. A to tylko wierzchołek góry lodowej!

Filmowe sci-fi

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że produkcją godną szczególnego zainteresowania, będzie emitowany na amerykańskim lisku (FOX), „Almost Human”. Jest to serial science-fiction, którego akcja dzieje się w nieodległej przyszłości – 35 lat od dzisiaj.

Opowiada o policjancie z San Francisco – Johnie Kennexie i jego partnerze – androidzie imieniem Dorian. Nie byłoby w tym może nic ciekawego, gdyby nie fakt, że policjant nie lubi maszyn, a Dorian jest najbardziej upierdliwym rodzajem robota – posiadającym emocje.

Szczęściarze, którzy mieli okazję zobaczyć pilota „Almost Human” na Comic-Conie wychodzili z seansu zachwyceni. Rozpływali się nad tym z jakim rozmachem zrealizowano ten odcinek, z jaką dbałością o detale pokazano przyszłość, jak bardzo filmowe były poszczególne ujęcia i jak spektakularne pościgi… Filmowy rozmach jednak nie dziwi, kiedy zwróci się uwagę na producentów – Bad Robot i Warner Bros. Skalę tego rozmachu „normalni” widzowie będą mogli jednak ocenić dopiero po 4 listopada, czyli w dniu debiutu „Almost Human”.

Reinterpretacja wszystkich interpretacji

Apetycznie zapowiada się też współczesna (re)interpretacja „Sleepy Hollow”.

Wyemitowano już dwa odcinki, które pokazują, że pomysłodawca serialu wiedział co robi. Informacja o tym, że przygody Ichaboda Crane’a i Jeźdźca bez Głowy będą osadzone w czasach współczesnych, mogła napawać w pełni uzasadnionym niepokojem. Zupełnie niesłusznie – serial na razie jest na tyle ciekawy i (przede wszystkim!) dobrze zrealizowany, że nawet przeniesienie realiów w czasie nie jest zabiegiem intrygującym. Akcję spowija aura tajemniczości, a ciekawe ujęcia, w których płynnie zmieniany jest pion lub poziom kamery znakomicie przykuwają uwagę widza do tego, co dzieje się na ekranie.

„Sleepy Hollow” to życie po życiu opowieści Washingtona Irvinga, nie mające zbyt wiele wspólnego z poprzednimi interpretacjami „Legendy Sleepy Hollow” i jeszcze mniej z samym opowiadaniem. W produkcji FOXa (znowu oni!) żołnierz armii George’a Washingtona, Ichabod Crane, z poświęceniem własnego życia zabija przeciwnika, z którym walczy, obcinając mu głowę. Crane jednak nie umiera; budzi się natomiast w opuszczonej jaskini w pobliżu Sleepy Hollow w 2013 r… Okazuje się, że nie on jeden został przeniesiony w czasie – w miasteczku zaczyna grasować też Jeździec bez Głowy…

Dla uzupełnienia egzotyki akcji, zostają w nią też zamieszani: diabeł, lokalna policja, złe czarownice, dobre czarownice, FBI, Jeźdźcy Apokalipsy, stare, dobre amerykańskie teorie spiskowe i surykatka tańcząca hula. A nie, skreślcie to ostatnie – to był „Król Lew”.

Na dwoje babka wróżyła

Do jesiennych nowości, które można było już podejrzeć, należy też serial Showtime – „Masters of Sex”. Opowiada on (opartą na faktach) historię doktora Williama Mastersa i jego asystentki Virginii Johnson. Duet ten na przełomie lat 50. i 60. zaczął badać reakcje ludzkiego organizmu na seks, a publikacja wyników tych badań wywołała sporą rewolucję w obyczajowości Amerykanów.

Pierwszy odcinek, zamieszczony w internecie przedpremierowo, nie wróży jednak temu serialowi specjalnie dobrze. Twórcy, chcąc przełamywać kolejne bariery obyczajowe (niczym niegdyś duet Masters/Johnson), balansują na granicy pornografii, nie proponują jednak fabuły, która mogłaby przyciągnąć widza na dłużej. Po pilocie trudno nawet ocenić o czym ten serial będzie. Jeżeli jego jedyną receptą na oglądalność są nagie piersi (i nie tylko) w dużej ilości, to ja podziękuję.

Znane i lubiane

Poza nawałnicą nowych produkcji, jesienią do ramówki wracają też dobrze znane tytuły – np. „The Walking Dead”, „Homeland”, „Haven”, „Broadwalk Empire”, nie wspominając już o komediowych „How I Met Your Mother” czy „The Big Bang Theory”.

Widzowie mieli szansę obejrzeć już m.in. „Homeland”, który „wyciekł” (prawdopodobnie w sposób w pełni kontrolowany przez obrotnego i świadomego realiów PR-owca) z Showtime, powodując przy tym zdrową dawkę homelandomanii. Nie ma się zresztą co dziwić – po dramatycznej końcówce drugiego sezonu fani serialu nie mogą się doczekać, żeby dowiedzieć się co dalej.

Rozczarowanie starą nowością

Rozczarować mógł natomiast nadawany przez Syfy „Haven”. Zakończenie trzeciego sezonu było swoistym zamknięciem pewnego etapu serii i obietnicą nowego otwarcia. Obietnicą, z której twórcy wywiązują się w pierwszych dwóch odcinkach słabo.

Bohaterowie „porwani” przez stodołę pojawiają się pół roku po wydarzeniach mających miejsce w finale trzeciego sezonu. O ile Duke jest wciąż tym samym, wpadającym w ciągłe kłopoty zawadiaką, o tyle Audrey jest już kimś zupełnie innym. Zmieniło się też samo Haven i jego mieszkańcy.

Z jednej strony w premierowych odcinkach czwartej serii nie ma na razie chemii między bohaterami – nowi są nijacy, a podstawowa obsada nie spotkała się jeszcze w komplecie. Z drugiej, „pogłębiony” psychologizm Nathana zamiast wzbudzać sympatię do bohatera, nudzi i irytuje. Podobnie nudzą zresztą sceny z Audrey – dwudziestominutowa rozmowa w barze trwa dwa odcinki, z perspektywą przeciągnięcia jej na kolejne (w tym czasie w Haven mija kilka dni, jeśli nie tygodni). Pozostaje mieć tylko nadzieję, że twórcy szybko wyjdą z impasu, w który sami się wpędzili i łącząc drużynę podkręcą tempo akcji.

Pilot

Sezon serialowy jeszcze się na dobre nie rozkręcił, jednak z każdym kolejnym tygodniem przybywać będzie emitowanych tytułów. Specjalnie dla Was, Drodzy Czytelnicy, bestiariuszowi redaktorzy będą je śledzić i każdego miesiąca relacjonować, jak radzą sobie poszczególne tytuły. Traktujcie więc ten tekst, jak serialowego pilota pokazującego z grubsza, czego można się spodziewać, nie zdradzającego jednak zbyt wielu sekretów serii. Do zobaczenia w kolejnych odcinkach!

PS

Drugiego odcinka, w którym główną rolę zagra „Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.” wypatrujcie jeszcze w tym tygodniu.

Dyskusja